Na żywo:
  • LPS | Hinterzarten | pierwsza seria konkursowa

    12:30 |Relacja FIS

[X] Zamknij
Niedziela, 03 grudnia 2017, 03:39

Czterdzieści faktów na czterdzieste urodziny Adama Małysza, część 1

Adam Małysz
Adam Małysz
fot. Tadeusz Mieczyński

"Odleć w kosmos bez rakiety/ Znowu jesteś na świeczniku/ Teraz się zaczyna życie / Gdy czterdziecha na liczniku" - śpiewał zespół Big Cyc w utworze: "I ty będziesz miał czterdzieści lat". Dzisiejszemu solenizantowi, Adamowi Małyszowi, z okazji jego czterdziestych urodzin życzymy wszelkiej pomyślności w życiu osobistym i zawodowym, spełnienia wszystkich marzeń, których część na pewno koncentruje się wokół występu polskich skoczków na zbliżających się igrzyskach olimpijskich. Dla naszych czytelników mamy natomiast niespodziankę w postaci poniższego zestawienia.

Na dzisiejszą okoliczność przygotowaliśmy zestaw czterdziestu faktów, ciekawostek, wydarzeń, informacji (czasem bardziej, czasem mniej poważnych) związanych z osobą naszego mistrza. Staraliśmy się, by poniższy materiał zawierał rzeczy nieoklepane i niebanalne, a raczej nieznane, mało znane lub zapomniane. Oto pierwsza część tekstu, druga pojawi się także dziś, w godzinach wieczornych.

1. Debiut Adama Małysza w międzynarodowych zawodach seniorskich rangi FIS w skokach narciarskich przypadł na 29.12.1993 r. W austriackim St. Aegyd na nieistniejącej już dziś skoczni K-73 odbyły się wówczas zawody z cyklu Pucharu Kontynentalnego. Był to ostatni międzynarodowy konkurs w historii tego obiektu.W gronie 52 zawodników przyszła legenda skoków zajęła 48 miejsce. O jedną pozycję wyprzedził Małysza obecny trener reprezentacji Norwegii, Alexander Stoeckl, a tuż za Polakiem sklasyfikowano Andreasa Widhoelzla (w jego przypadku o tak niskiej pozycji zdecydował upadek), który dobrych parę sezonów później będzie jednym z głównych rywali Małysza na skoczniach świata.

2. Pierwsze pieniądze na skoczni wiślanin zarobił w 1994 roku w czeskim Frenstacie. W latach 1973-1999 odbywały się tam corocznie we wrześniu cieszące się sporym prestiżem międzynarodowe zawody na igelicie o Grand Prix Frenstatu. Podczas 21. edycji imprezy Małysz zajął szóste miejsce, za co otrzymał 9,5 tys. koron. Jak przyznał, bardziej od pieniędzy ucieszyło go jednak pokonanie dwóch czeskich skoczków światowej klasy, Jaroslava Sakali i Frantiska Jeża. "Poczułem wtedy pierwszy raz smak zawodostwa" - stwierdził jakiś czas potem Małysz.

3. Na swój pierwszy Turniej Czterech Skoczni Małysz wybrał się w sezonie 1994/95. Polski Związek Narciarski zamierzał sfinansować wyjazd jednego tylko skoczka, a był nim Wojciech Skupień. Czeski trener polskich skoczków, Pavel Mikeska, uparł się jednak, by na niemiecko-austriacką imprezę zabrać także Małysza. Wiślanin pojechał na TCS tylko dzięki temu, że wspomniany Mikeska wyłożył pieniądze z własnej kieszeni, a pozostałą część brakującej kwoty zebrali w zorganizowanej na prędce zbiórce sąsiedzi i znajomi Małysza z Wisły. Adam odwdzięczył się zajmując w Innsbrucku 17 miejsce i zdobywając tym samym swoje pierwsze punkty do klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Plastrony Małysza z pierwszego w karierze TCS znalazły dość osobliwe zastosowanie. Pod koniec lat 90-tych szwagier Adama Małysza, Adam Pilch, zawiesił je sobie na tylnej szybie malucha jako... zasłony przeciwsłoneczne.

4. Kariery sporej części legend skoków zaczynały się od medali mistrzostw świata juniorów. Złotem zdobytym na juniorskim czempionacie swoje wielkie, triumfalne marsze po skoczniach świata rozpoczynały choćby takie gwiazdy jak Matti Nykaenen, Janne Ahonen, Thomas Morgenstern czy Gregor Schlierenzauer. Adam Małysz na MŚJ wystąpił tylko dwa razy, a jego występy przeszły bez większego echa. W 1994 roku, za sprawą spontanicznej decyzji któregoś z trenerów, Małysza zabrano na mistrzostwa rozgrywane w austriackim Breitenwang. Nikt nie oczekiwał od niego wielkiego wyniku, a Małysz takiego nie osiągnął, zajmując 46 miejsce. O medal miał wtedy walczyć Wojciech Skupień, który rok i dwa lata wcześniej otarł się o podium tej imprezy. Tym razem bez wiedzy swojego trenera zmienił narty startowe i ukończył zawody na 16 pozycji. Rok później Małysz w szwedzkim Gaelivare zajął 10 miejsce.

5. Tydzień po MŚJ w kanadyjskim Thunder Bay rozpoczęły się seniorskie mistrzostwa świata. Triumfatorem zmagań na dużej skoczni został niespodziewanie mistrz z Gaelivare, Norweg Tommy Ingebrigtsen, który nigdy później nie zwyciężył już w zawodach najwyższej rangi i karierę zakończył bez jednego choćby pucharowego zwycięstwa, mimo że przez wiele sezonów był czołowym norweskim skoczkiem. W odniesieniu wygranej pomógł mu wydatnie wiatr, który w drugiej serii poniósł go na 137 metr. W tym czasie doskonale dysponowany był Adam Małysz, trafił on jednak na fatalne warunki atmosferyczne. Mimo to zajął 11 miejsce, a o tym, że był przy odrobinie szczęścia w stanie włączyć się do walki o medale, świadczyły wyniki serii treningowych. Małysz wygrał jedną z nich skacząc 134 metry. Na mniejszej skoczni wiślanin zajął jeszcze wyższe, 10 miejsce.

6. Pierwsze międzynarodowe zawody w skokach narciarskich na koreańskiej ziemi, która już za ponad dwa miesiące będzie gościć Zimowe Igrzyska Olimpijskie odbyły się, we wrześniu 1996 roku, w ośrodku narciarskim Muju Resort i stanowiły próbę generalną przez zaplanowaną na sezon zimowy Uniwersjadą. Oba konkursy, na dużej i normalnej skoczni, rozgrywane w ramach Pucharu Kontynentalnego, wygrał Adam Małysz, który przypieczętował tym samym zwycięstwo w klasyfikacji generalnej letniej części PK i... sprawił prezent swojej babci, która w tym czasie obchodziła urodziny. Podczas rozegranej zimą Uniwersjady konkurs na normalnej skoczni wygrał Łukasz Kruczek.

7. W 1996 roku, na zakończenie sezonu, Adam Małysz wygrał na Holmenkollen swoje pierwsze zawody Pucharu Świata. W odniesieniu triumfu miał mu wówczas pomóc... krwotok z nosa. Jak wspominał po latach Apoloniusz Tajner, który w tamtym czasie pełnił w Polskim Związku Narciarskim funkcję wiceprezesa do spraw sportowych, Małysz po pierwszej serii, po której zajmował piąte miejsce, doznał wylewu krwi z nosa. Zdaniem obecnego prezesa PZN-u fakt ten spowodował, że polski skoczek chcąc pozbyć się niespodziewanego problemu i dokonując starań, by nie pobrudzić kombinezonu, nie miał czasu myśleć o czekającym go wyzwaniu. "Odciągnęło to jego uwagę od zawodów i od szansy na podium" - tłumaczył Tajner w rozmowie z Super Expressem.

8. W 1996 roku karierę zakończył wielki idol Małysza, Jens Weissflog. Z tej okazji zorganizował dla kolegów ze skoczni pożegnalną imprezę połączoną z konkursem skoków, który zresztą pewnie wygrał. Do Oberviesenthal, gdzie odbywał się benefis, wybrał się też trener Mikeska razem z Adamem Małyszem. Przed wyjazdem do Niemiec Czech miał krótko zakomunikować swojemu podopiecznemu: "Jedziemy na konkurs do Weissfloga", nie zdradzając szczegółów przebiegu imprezy. Na miejscu okazało się, że wszyscy goście pomyśleli o prezentach dla gospodarza imprezy, tylko wiślanin wraz ze swoim szkoleniowcem nie przygotowali się pod tym kątem do wizyty na benefisie Niemca. Małyszowi i Mikesce zrobiło się tak głupio ze wstydu, że wykorzystując pierwszą nadarzającą się okazję, ulotnili się z bankietu, który odbył się po konkursie skoków.

9. "Świetny trener, ale człowiek okropny" - w ten sposób Małysz charakteryzuje czeskiego trenera Pavla Mikeskę, podczas współpracy z którym osiągał swoje pierwsze sukcesy. Czech miał niezwykle trudny charakter, nie znosił sprzeciwów, nie istniały dla niego kompromisy. Gdy skala napięć między szkoleniowcem, a jego podopiecznymi była już tak duża, że uniemożliwiała dalszą współpracę, zawodnicy poprosili o zmianę trenera. Kiedy w 2001 roku, już pod wodzą Apoloniusza Tajnera, Małysz wygrał dwa konkursy Pucharu Świata w lotach w czeskim Harrachowie, cały sportowy świat rozpływał się nad polskim superskoczkiem. Jedynym, który wówczas do tej beczki miodu dolał łyżkę, a w zasadzie łychę, dziegciu był Mikeska. Były trener Małysza, na to wygląda, nie mógł się pogodzić, że to nie jemu przypadł splendor wynikający z eksplozji Małyszowej formy: "Adam, już wtedy gdy z nim pracowałem miał zadatki na wybornego skoczka. Niestety w głowie zamiast skoków miał dziewczyny i inne rozrywki! Cieszę się, że się w końcu opamiętał. Byłbym nadal trenerem reprezentacji, gdyby nie dziennikarze, którzy mnie zwolnili. Wszystko przez skoczków, którzy podpuszczali na mnie dziennikarzy. Ich słabe wyniki były ich winą, sami z sobą mieli problemy. Przeciwstawiałem się temu, więc byłem niewygodny" - mówił w wywiadzie przeprowadzonym pod Harrachovskim mamutem w sposób pełen zawiści i zazdrości były trener Małysza i spółki.



10. "Podoba mi się ten chłopak, chciałbym mieć go w swojej reprezentacji" - powiedział kiedyś do swoich współpracowników świętej pamięci trener reprezentacji Niemiec, Reinhard Hess, któremu Małysz wpadł w oko dzięki świetnym występom w Pucharze Świata w latach 1996-97. Niemiecki szkoleniowiec kiedyś nawet pół żartem, pół serio zaproponował wiślaninowi pomoc w zdobyciu niemieckiego obywatelstwa i starty w barwach naszych zachodnich sąsiadów. Być może, jako wybitny fachowiec przewidział, że za kilka lat Polak może być zagrożeniem dla jego podopiecznych. Tak też się stało, bo to właśnie w cieniu Małysza gasły gwiazdy tak wybitnych sportowców jak Martin Schmitt czy Sven Hannawald.

11. "Myślę, że dzięki takim przygotowaniom przywiozę medal z Nagano" - mówił wiosną 1995 roku Małysz, gdy został zakwalifikowany do grupy sportowców, którzy otrzymają specjalne wsparcie podczas przygotowań do japońskich igrzysk. Jeszcze w 1997 roku wygrał próbę przedolimpijską na skoczni w Hakubie, ale występ na igrzyskach zakończył się klęską. Z samej olimpiady Małysz najbardziej zapamiętał konkurs drużynowy, którego przebieg był, delikatnie mówiąc, kuriozalny. Wiślanin skakał w pierwszej grupie. Najbardziej utkwiło mu w pamięci, że oddał już kilka skoków w samych zawodach, a jego koledzy nie zdążyli jeszcze ani razu zasiąść na belce startowej. Padał intensywny śnieg, wiał mocny wiatr. Zawody przerywano kilkukrotnie, gdy pierwsza kolejka skaczących zawodników zbliżała się do końca. Konkurs ostatecznie udało się rozegrać, a Polska reprezentacja zajęła w nim ósme miejsce.

12. Jeszcze jesienią 2000 roku nic nie wskazywało na to, że niepozorny chłopak z Beskidów zostanie podczas zbliżającej się zimy królem skoczni narciarskich całego świata. Podczas rozegranych w połowie października (czyli na niecałe półtora miesiąca przed inauguracją Pucharu Świata) mistrzostw Polski na igelicie, Małysz zdobył zaledwie brązowy medal przegrywając o kilkanaście punktów ze swoimi kolegami z reprezentacji, Robertem Mateją i Wojciechem Skupniem. Nie tak wcale dużo stracił do niego czwarty w konkursie, Grzegorz Śliwka.

13. Fala zainteresowania Adamem Małyszem, jaka przeszła przez Polskę na początku XXI wieku, w pewnym momencie zaczęła zamieniać się w obsesję. Już podczas zawodów w Oslo w 2001 roku doszło do nieprzyjemnej sytuacji, kiedy to świeżo upieczony mistrz świata musiał w przerwie pomiędzy seriami prosić któregoś z kibiców, by oddał mu gogle, które bezczelnie ściągnął z kasku przechodzącego obok kibiców mistrza. Prawdziwa paranoja miała jednak miejsce podczas rozegranego w czerwcu 2001 roku konkursu na Średniej Krokwi. Pod skocznię przybyło siedem tysięcy widzów, którzy zachowywali się tak, jakby doznali zbiorowego szaleństwa. "Pod moim adresem padło dziś wiele przykrych słów, ale to nie moja wina. Ci ludzie oszaleli. Dwaj ochroniarze, którzy chodzili koło mnie, omal nie zostali zmiażdżeni. Poprosiłem fanów, by wyszli poza bariery, i wtedy każdy otrzyma autograf, ale nikt mnie nie słuchał. Może zachowałem się mało elegancko, może będą do mnie pretensje, ale ja się naprawdę bałem. Musiałem uciekać"- mówił po konkursie przerażony Małysz. Obserwatorzy zawodów opowiadali, że przez płot skakały nawet starsze panie, które za wszelką cenę chciały dotknąć swojego idola.

14. W 2001 roku Małysz stał się pierwszym polskim sportowcem, którego podobizna pojawiła się na znaczku pocztowym wydanym poza serią. Przed nim takiego zaszczytu dostąpili tylko Jan Paweł II, Andrzej Wajda, Wisława Szymborska i Czesław Miłosz. Pierwszy nakład (2 miliony) wycofano po sprzedaży tysiąca sztuk, ponieważ na znaczku zabrakło podpisu, kogo przedstawia grafika. Drugi i trzeci nakład liczył po sześć milionów sztuk.

15. Małyszomania, która wybuchła na przełomie wieków była zjawiskiem, które wykroczyło poza granice naszego kraju. Jak się okazuje dotarła także do Watykanu. Papież Jan Paweł II interesował się sukcesami polskiego skoczka, a jego zwycięstwa przyjmował z dużą radością. - Papież gratuluje Adamowi Małyszowi, cieszy się z jego sukcesów i poleca go boskiej opiece – mówił w 2001 roku jeden z bliskich współpracowników Ojca Świętego cytowany przez Gazetę Wyborczą, dodając, że papież z zainteresowaniem przyjął fakt, że Małysz jest ewangelikiem. Gdy w 2003 roku biskup pomocniczy poznański, Marek Jędraszewski, został zaproszony na obiad do papieża, poinformowano go, że musi trochę poczekać. Papież oglądał zwycięskie skoki Adama Małysza podczas Mistrzostw Świata w Predazzo i nie miał najmniejszego zamiaru przedwcześnie zakończyć śledzenia transmisji.

16. Który skok ze swojej kariery Małysz wspomina najczęściej i najchętniej? Okazuję się, że ten z Trondheim z 2001 roku na 138,5 m., po którym za głowę złapał się trener Apoloniusz Tajner. "Proszę sobie wyobrazić, że idzie powietrze z dołu, a głowa automatycznie też idzie w dół, tyłek za to do góry. I zaczyna cię być widać przez tę dupę, a dupa tak jakby unosi cię w górę. To jest fantastyczne uczucie." - opisywał obrazowo Małysz w jednym z wywiadów.

17. Komentator Polskiego Radia i dobry znajomy Adama Małysza, Tomasz Zimoch, był wówczas w Trondheim i komentował ten niesamowity konkurs, który padł ostatecznie łupem Małysza. Zawody miały kuriozalny przebieg. Podczas pierwszej serii zawodnicy startujący na początku stawki mogli się cieszyć z powodu dobrych warunków, które jednak z biegiem czasu stawały się mniej korzystne. Po pierwszej serii prowadził mało znany Szwed Kristofer Jaafs, a Małysz zajmował czwartą lokatę. Finałowy rewelacyjny skok Małysza, będący również rekordem skoczni pozwolił mu zwyciężyć w zawodach. Tomasz Zimoch, którego ogarnęła totalna euforia, ukradł z zeskoku skoczni tabliczkę wskazującą odległość 138 m. i przywiózł ją ze sobą do Polski.

18. Żadnego problemu dla kibica nie stanowi sprawdzenie ile na pucharowym podium stawał Adam Małysz, czy też ile medali wielkich imprez wywalczył. Czy ktoś jednak zastanawiał się ile krążków mistrzostw Polski we wszystkich kategoriach wiekowych zgarnął wiślanin w swojej karierze?
Polski superskoczek przyznawał, że od jakiegoś czasu przestał już liczyć zdobywane na krajowych skoczniach krążki. Na szczęście dużą skrupulatnością w tym temacie wykazywał się wujek i pierwszy trener Małysza, Jan Szturc, który od lat skrzętnie odnotowywał wszystkie krajowe starty i sukcesy Adama. W 2001 roku na stronie skoki.interia.pl opublikował prowadzone przez siebie zapisy. Jeżeli listę Jana Szturca zaktualizujemy o wyniki ostatniej uzyskane przez Małysza do końca trwania jego kariery otrzymamy następujące zestawienie:

Medale Małysza na Mistrzostwach Polski:

Mistrzostwa Polski seniorów indywidualnie (letnie i zimowe) – 47 medali

zł - 39
sr - 6
br - 2

Mistrzostwa Polski seniorów drużynowo - 14

zł - 8
sr - 5
br - 1

Mistrzostwa Polski juniorów indywidualnie - 6

zł - 3
sr - 2
br - 1

Mistrzostwa Polski juniorów drużynowo - 3

zł - 3

Mistrzostw Polski juniorów, juniorów młodszych i młodzików w kombinacji norweskiej - 7

zł - 5
sr - 1
br – 1

Listę triumfów otwiera zwycięstwo w Mistrzostwach Polski młodzików w drużynowej kombinacji norweskiej w 1992 roku w Zakopanem. Pierwszy medal w skokach przypada na rok następny, kiedy to w Szczyrku Małysz wyskakał brąz na Mistrzostwach Polski juniorów. W 1994 roku wiślanin zdobył na Średniej Krokwi swój pierwszy złoty medal Mistrzostw Polski seniorów. Łącznie więc zdobył Małysz w swojej karierze 77 medali Mistrzostw Polski. Trudno przypuszczać, by którykolwiek inny skoczek na świecie mógł się pochwalić podobnymi osiągnięciami na krajowej arenie.

19. Adam Małysz, który od dziecka jest zakochany w motoryzacji, który był i jest posiadaczem wielu bardzo wysokiej klasy aut i który wreszcie za kierownicą samochodu rajdowego przemierzał brawurowo bezdroża morderczego rajdu Dakar, swoją czynną przygodę z czterema kółkami zaczynał od Fiata 126p, czyli popularnego Malucha. Kilka lat temu na łamach portalu Polskathetimes.pl podzielił się pewną anegotą dotyczącą swojego pierwszego samochodu, którą pozwolimy sobie w tym momencie przytoczyć: "To było jeszcze za trenera Mikeski, jechałem na zgrupowanie do Czech. Auto miało jeden feler - nie można było gasić silnika, a w trakcie drogi okazało się, że hamulce są raczej tylko na pokaz. Wszystko szło dobrze do momentu, gdy dojechałem do przejścia granicznego. Było puste. Myślałem, że mogę jechać bez zatrzymania. Odetchnąłem. Ale gdy już wjechałem na granicę, z budki wyskoczył strażnik. No i musiałem się zatrzymać. Hamowałem silnikiem. Udało się, ale silnik zgasł. Pogranicznik o mało mnie nie aresztował za próbę przejazdu przez granicę bez zatrzymania. Jakoś udało mi się go udobruchać. Na szczęście droga biegła z górki, więc i odpalić maluszka też się udało. Tylko wracać do Polski musiałem w nocy. Chodziło o to, by światła na skrzyżowaniach były już wyłączone. Bo hamulców wciąż nie miałem"

20. Małyszomania to też cały wysyp dowcipów na temat skoczka z Wisły. Jeden z nich szczególnie przypadł Adamowi do gustu:

Nauczycielka pyta Jasia:
- Jasiu jaki znany człowiek miał inicjały A.M.
Jasiu na to:
- Adam Małysz.
Nauczycielka:
- Źle, musisz wiedzieć, że to był Adam Mickiewicz!
Na to Jasiu:
- Nie znam, to chyba jakiś przedskoczek.

Dowcip jest tak naprawdę przeróbką żartu, który funkcjonował w latach 70-tych i też nawiązywał do sportu:

Nauczycielka pyta Jasia:
- Jasiu jaki znany człowiek miał inicjały W.L.
Jasiu na to:
- Włodzimierz Lubański.
Nauczycielka:
- Źle, musisz wiedzieć, że to był Włodzimierz Lenin!
Na to Jasiu:
- Nie znam, to chyba jakiś rezerwowy.

CDN... dziś wieczorem!







Adrian Dworakowski, Źródło: Informacja własna
oglądalność: (10499) ilość komentarzy: (35)
Ski Jumping Manager

Dyskusja do wiadomości

PROSTY ZAGNIEŻDŻONY
Prosto z PŚ w Engelbergu
Puchar
Świata
Puchar
Kontyn.
FIS
Cup

Pań
PK
Pań
FIS
Cup Pań
Najbliższy konkurs:
Planica HS104
20.01.2018
Aktualna klasyfikacja PK Pań:
Lp.ZawodnikKrajPunkty
1.JAKOWLEWA LidijaRosja180
2.BARANCEWA AleksandraRosja150
3.JAKOWLEWA MarijaRosja130
4.SZPINIEWA AnnaRosja100
4.KRAMER MaritaAustria100
8.PAŁASZ MagdalenaPolska65
13.KIL JoannaPolska43
Pełna klasyfikacja..»
Kroppa
2000-2017 skijumping.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Poltyka cookies
Skijumping.pl