Powrót
Trzy pokolenia narciarzy z rodziny Gąsieniców-Sieczków
Sobota, 01 września 2007, 12:40


26 sierpnia br. minęła pierwsza rocznicą śmierci znanego ongiś skoczka narciarskiego i olimpijczyka, Podhalanina, muzyka i stolarza, Romana Gąsienicy-Sieczki. W naszym serwisie przypominamy jego sportowe dzieje.

Góralska rodzina to potęga. W codziennym życiu zdarzają się w jej historii różne chwile - lepsze i gorsze, ale jej siłą jest to, że trzyma się, oczywiście nie uogólniając, zawsze razem, będąc mocna jak granit w tatrzańskiej turni. Mówi się, że prawdziwy góral musi mieć syna, posadzić drzewo i zbudować drewniany dom. Ma jeszcze jedno wyjście - zostać narciarzem i skoczkiem narciarskim... Tak było u Gąsieniców-Sieczków, którzy są głównymi bohaterami mojej opowieści. Wyjątkowa jest ta rodzina, gdyż w każdym z trzech kolejnych po sobie pokoleń miała ona skoczka narciarskiego. Jak pisał kiedyś Krzysztof Roman na skoczni na KondratowejBlauth, rodzice żyją dalej w swoich dzieciach, zwłaszcza, gdy te idą w ich ślady. Tak właśnie ułożyła się historia tego góralskiego rodu, że co pokolenie "skokowe" i sportowe geny nie pozwoliły Gąsienicom-Sieczkom zaznać spokoju i ruszali oni na krajowe i zagraniczne skocznie. Nic dziwnego. W latach 20. narciarskie rody: Gąsieniców, Zubków, Bujaków, Kulów, Marusarzów i Bachledów tworzyły historię i potęgę polskiego narciarstwa, a zwłaszcza klubu SN PTT Zakopane. Sport już wtedy, w latach 20. stał się ważną częścią historii Zakopanego, a „odskocznia na Krokwi miejscem wokół którego koncentrowali się młodzi ludzie a swoich sił na małych skoczniach, których wówczas było pełno, próbowały nawet dzieci. Wśród nich sporo było dzieci góralskich. Spośród najliczniejszej na Podhalu rodziny Gąsieniców wyszło aż 15. olimpijczyków. Dlatego warto przypomnieć Gąsieniców-Sieczków, spośród których wywodzi się dwóch olimpijczyków: Stanisław, który jako skoczek uczestniczył w II. Zimowych Igrzyskach w Saint Moritz (1928) i Roman, walczący na skoczni "Italia" w 1956 roku, oraz Bartłomiej, który bronił barw Polski podczas Zimowej Uniwersjady 1993 r. w Zakopanem. Wszyscy oni tworzyli żywą historię polskich nart.

Stanisław Gąsienica-Sieczka - on to wszystko zaczął...

Stanisław Gąsienica-Sieczka urodził się 24 października 1904 r. w Zakopanem. Zasłynął jako technik narciarskiego skoku. Reprezentował barwy klubów SN PTT i ON "Sokół". Sieczka był też pierwszym rekordzistą Krokwi. Skakał ładnie, daleko i stylowo a w jednej z gazet umieszczono karykaturę skoczka szybującego nad wsią Zakopane z napisem „Sieczka lecie nad Zakopanem. Stanisław zaczynał swoją karierę na obiekcie w Jaworzynce, potem trafił na Krokiew po to by od razu być jej rekordzistą. Stało się to 22 marca 1925 roku, w dniu otwarcia "wielkiej odskoczni na Krokwi". Kilkuletnie starania Karola Stryjeńskiego zmierzające do powstania w Zakopanem "wielkiej odskoczni narciarskiej", zostały uwieńczone pełnym sukcesem i w tym dniu dokonano ceremonii otwarcia Krokwi. Pogoda była fatalna, padał zacinający deszcz ze śniegiem i dlatego ze skróconego rozbiegu skakała czołówka polskich skoczków: Henryk Mückenbrunn, Aleksander Rozmus, Stanisław Gąsienica-Sieczka i wielu innych. Pierwszy rekord Krokwi ustanowił skokiem na 36 m w drugiej serii konkursowej Stanisław Gąsienica-Sieczka. To był pierwszy rekord z kilku, które miał w swojej "kolekcji".

W 1928 r. reprezentował barwy Polski na II Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w St. Moritz w Szwajcarii. W konkursie skoków na olimpijskiej skoczni wzięła udział światowa czołówka: Norwegowie Alf Andersen i Sigmund Ruud, pierwszy z rodziny słynnych skoczkRoman Sieczka słynął ze stylowych skokówów z Kongsbergu, Szwedzi Nilsson i Lundgren oraz daleko skaczący Czech Purkert. Sieczka skakał ostrożnie, był świeżo po kontuzji (nadwyrężenie ramienia), ale mimo to zajął najlepsze miejsce z Polaków; był 23. miejsce ze skokami na 58 i 41 m, a pozostali z Polaków: Rozmus był 25., Andrzej Krzeptowski I 27., a Bronisław Czech miał dwa skoki z upadkiem i zajął odległe 37. miejsce. Największą sensacją był natomiast wynik Czecha w kombinacji norweskiej - 10. miejsce, mimo upadków w skokach do kombinacji. Była to naprawdę wysoka lokata wśród światowej czołówki, a zwłaszcza skoczków norweskich. Po zakończeniu Igrzysk, w dniu 22 lutego 1928 r., odbył się konkurs skoków w Pontresinie i wśród najlepszych skoczków świata Stanisław Gąsienica-Sieczka zajął wysokie 10. miejsce. Był także rekordzistą Polski1.



1Stanisław Gąsienica-Sieczka był czterokrotnym rekordzistą Polski w długości skoku, kolejno osiągnął: 38 m - Henryk Mückenbrunn (SN TT Zakopane) - Szuniawa (Šuňava) - 1923, Andrzej Krzeptowski I (SN TT Zakopane) - Grindelwald - 1923 i Stanisław Gąsienica-Sieczka (ON Sokół Zakopane) - Zakopane - 1925, 42,5 m - Stanisław Gąsienica-Sieczka (ON Sokół Zakopane) - Novy Svet -1927, 58 m - Stanisław Gąsienica-Sieczka (ON Sokół Zakopane) - St. Moritz - 1928, 63,0 m - Stanisław Gąsienica-Sieczka (ON Sokół Zakopane) - Pontresina - 1928, 66,0 m - Stanisław Gąsienica-Sieczka (ON Sokół Zakopane) - Zakopane - 1929.


Strona: 1 z 8
Następna >>

Wojciech Szatkowski, źródło: informacja własna
BIFI - Jogurt pitny
oglądalność: (4989)   ilość komentarzy: (22)



Opinie czytelników
Użytkownicy: niezarejestrowani, zarejestrowani, redaktorzy serwisu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się, aby skorzystać ze wszystkich opcji forum!
autor: Wojtek z Hól czyli W Szatkowski (*pb1.zakopane.sdi.tpnet.pl), 04 września 2007, 08:25
Wypowiedzi Mady:)
Witaj Mada!
Widzę, że z perspektywy morza sprawy skoczni, gór wygladają niezwykle ciepło i przejrzyście. Bardzo Ci dziękuję za przychylne słowa:)

Przyznaję że może trzeba napisać, że to "na razie" koniec narciarskiej sagi Gąsieniców-Sieczków, bo kto wie:) Oby wspomniany Bartłomiej miał syna, to byłby dalszy ciąg historii - masz rację:) cztery pokolenia to byłoby coś na mairę siatową, choć trzy też już są! Piszę o tym, byśmy wszyscy mieli świadomość, że w światwych skokach, co zauważyła mada, nie ma takiej drugej rodziny (przynajmniej ja nie znalazłem a szukałem) gdzie w kolejnych trzech pokoleniach byli skoczkowie. To fenomen na skalę światową. I niech takim pozostanie.

Pozdrowienia z mokrych Hól dla Mady:) Wojtek
autor: Mada (*109.chello.pl), 04 września 2007, 01:23
ten kaganiec... 500 słów i ani kropeczki wiecej jest okropny!
cd.
Tego wspaniałej rodzinie Gąsieniców - Sieczków życzę, by za lat dziesięć Wojtek mógł napisać artykuł pt. "Cztery pokolenia narciarzy z rodziny Gąsieniców-Sieczków".

I tak zupełnie na koniec: dziękuję Wojtku za kolejny, cudowny okruch historii.
autor: Mada (*109.chello.pl), 04 września 2007, 01:15
lepiej późno, niż wcale...
Przyznaję, późno przeczytałam Twój artykuł Wojtku. Ostatnio, mając odczucia podobne do autora cytowanego przez Marcina napisu na paryskich murach, staram się pozostawać tylko bierną czytelniczką, tu jednak słów parę chciałabym napisać. Późna pora, przepraszam, będzie chaotycznie.

Ci, którzy narzekają, na długość Wojtkowych tekstów pewnie ich nawet nie przeglądają, nie wychodzą poza stronę z nr 1. Tak, jak piszesz Wojtku... dołączane wspomnienia bliskich i przyjaciół, opisywanych przez Ciebie Postaci, nie tylko przybliżają nam ich, jako zwykłych, ludzi z takimi samymi smutkami i radościami życia, jak nasze. Pozwalają również, choć w części poznać historię, te nieoficjalną historię polskiego sportu. Nie tylko to, kto i w którym roku wygrał dane zawody, kto i na której skoczni skoczył najdalej, bijąc kolejny rekord. To można wyczytać w statystykach sportowych. W cytowanych przez Ciebie wspomnieniach odnajdujemy urok tamtych czasów, możemy się dowiedzieć "jak to drzewniej na Podhalu bywało...". Wspomniane już przez Marcina zawody, w których nagrodą były znaczki pocztowe, kółka do kijków, latarki i "prawie nowa piłka tenisowa" (też bym wolała dostać znaczki, piłkę czy latarkę niż zeszyt). "Zgłosiło się 4-ech skoczków, niestety nikt z organizatorów - sędziów się nie zjawił. Nie stanowiło to dla nas żadnej przeszkody, rozegraliśmy skoki i sami ustaliliśmy kolejność." A tak pięknie wspominane przez Władysława Gąsienicę-Roja nieoficjalne bicie rekordu Wielkiej Krokwi w 1956 roku. Czyż nie cudowne to były czasy? Wyobraźcie sobie taki obrazek:

Rok 2020, Zakopane
Puchar Świata w skokach narciarskich Wielka Krokiew K-150

Konkurs zakończony, nagrody rozdane, Mazurek Dąbrowskiego odegrany, (kto będzie stał na podium oczywiście wiem, tylko celowo to teraz przemilczę), kibice powoli zaczynają opuszczać trybuny. Nagle gość specjalny, 43 - letni Adam Małysz, wielokrotny zwycięzca klasyfikacji generalnej PŚ, złoty medalista olimpijski z 2010 roku, postanawia, że dla wspaniałych polskich kibiców, tu właśnie odda swój ostatni w życiu skok. Mało tego, zachęca swoich młodszych kolegów, by wraz z nim jeszcze raz wjechali na górę i z najwyższej belki spróbowali ustanowić nieoficjalny rekord długości skoku, na tej przebudowanej przed dwoma laty największej polskiej skoczni.
Czy to w ogóle byłoby możliwe?

Największe wrażenie w całym tym artykule zrobiły na mnie słowa Władysława Gąsienicy-Roja: "Myślę, że była to rywalizacja, jakiej można życzyć wszystkim sportowcom, tym, którzy chcą w sporcie uzyskać maksimum przyjemności i satysfakcji." Oby jego życzenia się spełniły.

Acha... i jeszcze jedno Wojtku... piszesz: "Na tym kończy się narciarska saga rodziny Gąsieniców-Sieczków". Być może poruszam tu bardzo osobiste, rodzinne sprawy, za co z góry przepraszam, ale czy na pewno się kończy? Czy przypadkiem nie możemy tu liczyć na Bartłomieja... wszak "prawdziwy Góral musi mieć syna..." A jeżeli Bartek będzie mieć, lub już ma syna, to przecież chyba niemożliwe, aby syn, wnuk i prawnuk tak znakomitych skoczków, nie kontynuował chlubnej rodzinnej tradycji. A nawet jeśli Sprawiedliwy Gazda Nad Gazdami, w łaskawości swojej, samymi córkami Bartłomieja obdarzy, to przecież też nie znaczy, że nie będzie komu tej tradycji podtrzymać. Jestem optymistką i wierzę, że we wspomnianym przeze mnie 2020roku będziemy mieli w Polsce oficjalną, utworzoną i co ważniejsze, wspomaganą przez PZN narodową kobiecą kadrę w skokach narciarskich.
autor: Wojciech Szatkowski Wojtek z Hól (*204.neoplus.adsl.tpnet.pl), 03 września 2007, 23:08
Du Du dzięki:)))
Bardzo Ci dziękuję za tak szczerą, od serca inicjatywę i fajny post. To miło, że dostrzegasz moją pracę i dodajesz mi skrzydeł w sensie takim, że mam głębszą motywację do niewątpliwie ciężkiej pracy jaką jest zbieranie materiałów, korekty, wywiady, skanowanie zdjęć itd. żeby nie przynudzać:) i pisanie długich tekstów:) Póki co mi się to nie nudzi i nie znudzi:) mam nadzieję

Ten zbiór moich art. ze skijumping, rozszerzony przypisami, nowymi zdjęciami, chciałbym wydać w roku olimpijskim 2010, tj. książka ukazałaby się gdzieś jesienią 2009 roku, pod tytułem "Poczet skoczków polskich 1908-2008", czyli jakby na 100-lecie polskich skoków (z jednorocznym poślizgiem). Praca jest zaawansowana w 80%. Mam już kilku sponsorów. Jak możesz mi pomóc?, myślę, że pisząc podobne świetne posty (ku pokrzepieniu serc:)a zwłaszcza mojego) a w momencie wydania ksiażki zakupić książkę:) oczywiście ze specjalną dedykacją:)

Spróbuję zainteresować Oficynę Verbi Causa wydaniem ksiażki. To dobry pomysł.

Jeszcze raz dzięki. Wojtek z Hól
autor: Du Du , 03 września 2007, 21:50
?
Od kilku lat czytam wspaniałe artykuły Wojtka/książki też/.
Kiedyś zadałem pytanie Wojtkowi z Hól kiedy te artykuły wyda w formie książkowej i otrzymałem odpowiedż,że nie jest to łatwe i zależy to od sponsorów.
Przede mną leży wyjątkowy album Wydawcy Oficyna Verbi Causa który jest strzałem w dziesiatkę dla fanów skokow narciarskich.Stąd moja propozycja,może Oficyna zainteresuje się zbiorem artykułow Wojtka z Hól i pokusi się o wydanie zbioru tych fantastycznych opowieści.
Sukces murowany.
A może my wierni Skijumpingowicze pomożemy Wojtkowi ?
autor: Wojtek z Hól czyli W Szatkowski (*pb1.zakopane.sdi.tpnet.pl), 03 września 2007, 13:53
Informacja
A ja od pisania, że akcje trwają:) wolę w odp. momencie podać pełną inf. o tym kiedy będzie aukcja, gdzie, zorg. plakaty i zaproszenia. Wtedy, jak wszystko będzie gotowe, damy z Mieczysławem łęgowski, który ze mną org. akcję znać, napiszemy na www.skijumping.pl do mediów, damy Ci znać

Pozdrawiam. Wojtek
autor: Malyszomaniak (malyszomaniak@o2.pl) , 03 września 2007, 13:08
@WS
Mądrze godocie panocku :).

Ale czasem warto napisać że te prace trwają :) heheh
autor: Wojtek z Hól czyli W Szatkowski (*pb1.zakopane.sdi.tpnet.pl), 03 września 2007, 08:53
Pomoc cd
Myślę, że warto najpierw coś zrobić a dopiero potem nagłaśniać to w mediach, chociaż niektórzy robią odwrotnie:) Działania trwają więc:)
autor: Wojtek z Hól czyli W Szatkowski (*pb1.zakopane.sdi.tpnet.pl), 03 września 2007, 08:11
Pomoc
To, że nic nie słychać nie oznacza, że nic się nie dzieje:)
To jednak nie to samo:)
autor: Malyszomaniak (malyszomaniak@o2.pl) , 03 września 2007, 07:35
@WS
MAM NADZIEJĘ :) bo ostatnio nic nie słychać co się w tym temacie dzieje :) a warto by chociaż drobną informacyjkę :) bo stale szukam i patrzę :)
autor: Wojciech Szatkowski (*r13.neoplus.adsl.tpnet.pl), 02 września 2007, 22:54
Dziękuję
Racja Gall, masz całkowitą rację myślę że w najbliższym czasie dorzucimy tę inf. do tekstu. Dziękuję za uwagę.

Pozdrawiam. Wojtek
autor: Gall  gg: 4529622, 02 września 2007, 22:26
Świetny tekst, jak zwykle...
...a Pan Bartłomiej Gąsienica Sieczka zdobył chyba nawet jakiś medal w MŚ weteranów, taka mała ciekawostka :)
autor: Wojciech Szatkowski (*e30.neoplus.adsl.tpnet.pl), 02 września 2007, 20:37
Pomoc dla Bobaka
Małyszomaniak, a kto Ci powiedział że to koniec? Spokojnie, koniec będzie wyrazisty, zaręczam Ci, bo ja należe do osób, które nie odpuszczają!
autor: Malyszomaniak (malyszomaniak@o2.pl) , 02 września 2007, 16:29
@WS
Wojtku a co z Pomocą dla Staszka !

Zaczęcie było mocne ale czy koniec był odpowiednio wyrazisty ?

Trzeba dążyć do celu mimo przeciwności losu pamiętaj nie wiem jak się to skończyło bo nic nigdzie nikt nie wspomina o tej akcji a szkoda .......
autor: Wojciech Szatkowski Wojtek z Hól (*m76.neoplus.adsl.tpnet.pl), 02 września 2007, 13:27
Trzy pokolenia
Dzięki Marcin BB i Fanka za wyjaśnienie idei moich artykułów:)))). Myślę że ich pewną zaletą jest też fakt, że publikuję unikalne zdjęcia (w większośći nigdy wcześniej nigdzie nie publikowane jak np. te, których użyłem przy tekście o Sieczce). No i fakt zagłębiania się w losy moich bohaterów poprzez kontakty z ich rodzinami, bliskimi, przyjaciółmi powoduje że,mam taką nadzieję, czucie tematu. Zawsze próba oddania postaci jest pewnym ryzykiem, trzeba się bowiem wczuć w daną postać, jej odczucia, ale np. u Sieczki fajne jest to że aż trzy pokolenia skakały, to jest zupełnie wyjatkowe:)
autor: Fanka , 02 września 2007, 10:00
-
Teksty Wojtka były i są zawsze długie.

Dlatego myslę, że te artykuły są dla ludzie cierpliwych w czytaniu i spragnionych tego co było kiedyś.

Ja podzieliłam sobie ten tekst na dwa razy połowę przeczytałam wczoraj wieczorem i druga polowę dziś.

Jak mogę skomentować to cacko Wojtka ? Po prostu doskonałe arcydzieło, nie każdy tak potrafi pisac o dawnych czasach, bo łatwo jest pisać o tym co dzieje się dziś w tym sporcie ale jak to było kiedyś !
Nie każdy to pamięta.
Warto wiedzieć jakich kiedyś Polska miała zawodników, bo to oni wówczas prezentowali nasze barwy narodowe.

Ten kawałek historii zawarty w kolejnym artykule jest godzien najwyzszego uznania dla Autora !
Pozdrawiam !
autor: MarcinBB (m.hetnal@skijumping.pl) , 02 września 2007, 00:23
Saga rodzinna
To rzeczywicie wyjátkowe, ze w jednej rodzinie pasja do sportu oraz znaczace osiagniecia pojawiaja sie az przez trzy pokolenia. Gasienice-Sieczkowie, to wspaniala rodzina. Jak zreszta wiele na Podhalu. Oby bylo takich jak najwiecej. Silne tradycje sportowe - to cos bardzo wartosciowego. Dzieki temu niejeden talent nie zostal zmarnowany lecz rozwijal sie, co przynioslo wszytkim wiele korzysci.
iekny artykul, ciekawa opowiesc, fascynujace dzieje. Gdy czytam o zapale tych mlodych chlopcow o determinacji, samoorganizacji, tych nagrodach "pilka tenisowa, prawie nowa, latarka dzialajaca bez zarzutu"... Dzisiejsze dzieciaki, ktorym nic nie brakuje czytaja to juz pewnie jak bajke o zelaznym wilku. Choc z drugiej strony... ostatnio w Szczyrku na profesjonalnie zorganizowanych przez kluby zawodach, na ktorych goscil prezes PZN oraz trener kadry, chlopcy dostali 16kartkowe zeszyty w kratké. To ja juz bym wolal "prawie nowa pilke do tenisa" czy latarke.
***
Gdy w 1968 roku na ulicach Paryza wybuchla tak zwana "studencka rewolucja" kontestatorzy pisali na murach "mam cos do powiedzenia, ale nie wiem co". Byl to celny komentarz na temat sfrustrowanych artystow. Szkoda ze wiele osob dzis calkiem doslownie wciela w zycie tamta przesmiewcza filozofie. Nie maja nic do powiedzenia i wlasnie o tym pragna wszystkich poinformowac.
Naprawde, nie ma takiego przymusu, by pod kazdym artykulem zostawiac swoj kometarz. Gdy sprawa Cie nie interesuje, gdy nie masz nic do napisania - po prostu nie pisz. Wartosc takiej wypowiedzi jest zerowa. Nie zawiera nawet zadnej informacji dla autora. Wojciech Szatkowski jest osoba ktora doskonale zdaje sobie sprawe ze jego atykuly nie sa dla odbiorcy masowego, tylko wezszego grona ktore interesuje sie historia skokow. I nie bedzie pisal innych by zdobyc wiecej czytelnikow. Bo nie o to tu chodzi.
Ci co chca, przeczytaja i dowiedza sie czegos ciekawego.
autor: Wojtek zHól (*m76.neoplus.adsl.tpnet.pl), 01 września 2007, 23:24
Wypowiedzi, krytyki
Mnie interesuje każda wypowiedź, także krytyka, może faktycznie czasami teksty są przydługie ale mam nadzieję że nie nudne:)))Dlatego każda uwaga jest dla bardzo cenna, gdyż dzięki nim staram się by za każdym razem było lepiej, wszystkim trudno dogodzić, tak to jest:) ale może następnym razem rozaldinho będzie bardziej zadowolony, czy tak?
autor: Wojtek z Hól (*m76.neoplus.adsl.tpnet.pl), 01 września 2007, 23:12
Sieczka i inni mniej znani...
Teksty są długie, bo lubię bawić się słowem:) bo to fajna zabawa, lubię swoich bohaterów i zawsze dążę do tego by maksymalnie dokladnie pokazać jakimi byli ludźmi,

Pisząc te teksty, mam wrażenie, że spełniam, tak mi się wydaje, popularyzacyjną rolę historii polskich skokow, gdyż w Poczcie skoczków polskich na tej stronie pokazujemy także, a może przede wszystkim tych mniej znanych bohaterów polskich skoczni, właśnie takich jak Roman Sieczka. Oni też zasłużyli sobie by o nich pamiętać. W tych historiach najważniejsi są ludzie, ich historie i wspomnienia, nawet jeśli nie zdobyli medali olimpijskich, ale byli ciekawymi ludźmi, a takich z pewnością byl Roman Sieczka - skromny góral z Kościeliska. Polskie skoki to nie tylko Adam Małysz, ale dziesiątki zawodnikówktórzy przed nim rozsławiali imię Polski na skoczniach całego świata. Tym bardziej, że ich skoki, rekordy i sukcesy były mało znane to zawsze warto ich przypomnieć:))))) I akurat jego przykład pokazuje to, że mimo osobistej tragedii potrafił dalej godnie żyć, utzrymywać rodzinę, być pożytecznym dla bliźnich i rodziny. To jest jego wielkość, taka pozasportowa:)
autor: Anika (am4ja@wp.pl) , 01 września 2007, 15:31
-
Fantastyczny artukuł, dobrze przypomnieć sobie (to starsi) jak to dzrzewiej bywało, lub dowiedzieć się o niegdysiejszych warunkach uprzwiania sportu (to młodsi).
Wojtek z Hól jak zwykle rewelacyjnie i dociekliwie przedstawia nam historię. Dzięki Ci za to.

A właśnie... Jak teraz wygląda skocznia w Cortina d'Ampezzo, bo coś cicho o tej miejscowości. Kiedy tam się odbywały ostatnio jakieś zawody?
A tak jak niegdyś "królem skoków" był wiecznie młody "Dziadek" Marusarz, tak teraz jest nim Adam Małysz. Też pewnie będzie skakał ze skoczkami 20 lat młodszymi, i, mam nadzieję, nie będzie im wiele ustępował.
autor: (*-88.199.56.136.tesatnet.pl), 01 września 2007, 14:55
-
Uniwersjada 1993
Zakopane K85
1. Naoto Ito JPN 217,8
2. B. Gąsienica-Sieczka POL 210
3. Mitsuhiro Suzuki JPN 209,1
autor: Dwa tysiące sześć (radek2006@gazeta.pl) , 01 września 2007, 13:54
-
Ja jestem jednym z tych, który lubi poczytać o historii. Cóż, Wojtek Szatkowski pisze artykuly dla koneserów (wielkie Tobie dzięki za to), do tego są one interesujące nie tylko dla kibiców skoków. Tych kibiców, którzy pojawiają się tu tylko, gdy Adam Malysz odnosi zwycięstwa zapewne nie zachwyci, choć kto wie...
Dodaj własny komentarz
TIP: Prosimy o używanie kulturalnego języka i pisanie na temat!
Komentarze nie na temat będziemy usuwać!


Pseudonim/Imię:
Email:
Temat:
Treść:




Wysłanie komentarza, oznacza akceptację regulaminu komentowania na łamach Skijumping.pl

UVEX, ODLO, VIKING, REUSCH - Oficjalni Partnerzy PZN
4F
Podobne tematy
Pozostało dni
MŚJ w Hinterzarten IO w Vancouver MŚ w Lotach w Planicy
Mistrzostwa Świata Juniorów 2010 w HinterzartenIgrzyska Olimpijskie w VancouverMistrzostwa Świata w Lotach - Planica 2010
Sonda
Jak oceniasz szanse medalowe Adama Małysza w Vancouver?
Zdobędzie dwa złote medale
Zdobędzie jeden złoty medal
Będzie miał srebro
Będzie miał brąz
Nie zdobędzie medalu
Nie mam zdania
Wyniki :: Archiwum Sond
 
         
 
strona główna | o serwisie | redakcja | reklama | współpraca | czat | forum | księga gości
©2000-2009 skijumping.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.