Powrót
Władysław Gąsienica-Roj: "Całe życie dla polskiego narciarstwa..."
Niedziela, 21 września 2008, 19:15

Władysław Gąsienica-Roj niedawno skończył 75 lat. Potraktujmy więc ten tekst, szanowni Czytelnicy, jako próbę podsumowania jego życia, a przede wszystkim działalności sportowej.

Grając po wojnie w szmaciankę marzyliśmy z kolegami o nowej piłce, porządnych nartach, udziale w prawdziwych zawodach sportowych - pisał po latach1. Marzenie się spełniło i został narciarzem. Władysław Gąsienica-Roj, zakopiańczyk, zaczynał w ciężkich powojennych czasach, kiedy brakowało wszystkiego: nart, kijków i obiektów, ale nigdy zapału. W 1949 r. zapisał się do HKS - Harcerskiego Klubu Sportowego w Zakopanem, gdzie trenowali go wybitni wychowawcy młodzieży - prof. Ludwik Fischer, Władysław Walkosz, "druh" Franciszek Marduła i Jan Szczerba. W maju 1949 r. HKS przestał istnieć i Władysław Gąsienica-Roj przeniósł się do nowo powstałego AZS Zakopane. Zdobywał medale MistrzostZ dziennikarzami na Pucharze Prezesa TZN 2003w Polski juniorów, zdobył złoty, srebrny i brązowy medal akademickich mistrzostw Polski. Sukcesy święcił też w zawodach akademickich: był złotym i srebrnym medalistą akademickich mistrzostw świata - złoto zdobył w kombinacji norweskiej w Oberammergau w 1957 r., srebro - także w kombinacji norweskiej, w Zakopanem w 1956 r.

Lista jego udziałów w światowych imprezach jest bardzo długa, ale warto jeszcze dodać: 12. krotne uczestnictwo w akademickich mistrzostwach świata, był też rezerwowym zawodnikiem na Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Cortina d´Ampezzo (1956). Po zakończeniu kariery sportowej został działaczem i sędzią narciarskim. W tej dziedzinie odniósł nie mniejsze sukcesy. Przez 21 lat był członkiem komisji sportów zimowych Międzynarodowej Federacji Sportu Akademickiego. Międzynarodowy sędzia FIS w skokach narciarskich i kombinacji norweskiej, czterokrotnie sędziował konkursy mistrzostw świata seniorów. Otrzymał Dyplom MKOL2, podpisany przez Przewodniczącego Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego - pana Juana Antonio Samarancha. Współorganizator Zimowej Uniwersjady 1993. Prezes klubu olimpijczyka im. Stanisława Marusarza w Zakopanem. I to wszystko jest dziełem jednego człowieka, aż trudno uwierzyć, ale zacznijmy wszystko od początku.

Od zakopiańskiego "fisu" do kadry Polski...

Władysław Gąsienica-Roj urodził się 20 sierpnia 1933 r. w Zakopanem w góralskiej rodzinie Gąsieniców-Rojów. Pierwszym ważnym wspomnieniem związanym z narciarstwem były Mistrzostwa Świata FIS 1939 w Zakopanem, Pan Władek uprawiał biegi, skoki i kombinacjektóre oglądał razem z ojcem. Flagi państw -uczestników zawodów łopoczące na wietrze, wspaniała atmosfera i wielkie nazwiska zawodników przyciągały go jak magnes. Wspomina:

Oglądałem wtedy bieg na 50 km, który pamiętam doskonale. Pamiętam jak ci biegacze wyglądali, jakie mieli nauszniki, jakie stroje. Drugą konkurencją był niedzielny konkurs skoków. Stanęliśmy w takim nieszczęśliwym miejscu, koło „misia z którym chętnie widzowie się fotografowali. Ja też tak się zaabsorbowałem "misiem", że widziałem tylko cztery skoki. Wracaliśmy z tych skoków trochę smutni bo wygrał Niemiec Bradl, ale dobrze zaprezentowali się Marusarz i Kula - moi wujkowie3. Przez to zainteresowanie sportem w rodzinie było duże. Skakali przecież także: Jan Marusarz, Andrzej Marusarz oraz Stanisław Kula.



1 Władysław Gąsienica-Roj, Sen, w: 50 lat Akademickiego Związku Sportowego w Zakopanem, Zakopane 1999, s. 65 - 66
2 MKOL - Międzynarodowy Komitet Olimpijski (Comite International Olimpique), organizacja która powstała z inicjatywy wielkiego miłośnika sportu Francuza, barona Pierre de Coubertina na kongresie olimpijskim w Paryżu w 1894 r. Jest to najważniejszy organ w światowym ruchu olimpijskim, podejmujący zarazem najważniejsze decyzje. Siedziba MKOL znajduje się w Lozannie, a prezydentem MKOL jest obecnie Jaques Rogge z Belgii.
3 Jan Kula jest spowinowacony z Władysławem Gąsienicą-Rojem po linii ojca, a matka Stanisława Marusarza pochodziła z Tatarów, a dziadek Pana Władysława także z Tatarów - przyp. W.S


Strona: 1 z 4
Następna >>

Wojciech Szatkowski, źródło: informacja własna
BIFI - Jogurt pitny
oglądalność: (4024)   ilość komentarzy: (14)



Opinie czytelników
Użytkownicy: niezarejestrowani, zarejestrowani, redaktorzy serwisu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się, aby skorzystać ze wszystkich opcji forum!
autor: MarcinBB (m.hetnal@skijumping.pl) , 22 września 2008, 21:37
@Wojtek Szatkowski
Mój wtręt na temat "emerytów" był o tyle związany z tematem, że Pan Gasienica-Roj po karierze sportowej poświęcił się trenowaniu a jeszcze w wieku 70 lat był czynnym sędzią skoków. Taka postawa mi imponuje. Natomiast nie wyczytałem w tekście, w jakim wieku zakończył czynne uprawianie sportu i jak długo był trenerem. A tego jestem bardzo ciekaw.
autor: (*223.neoplus.adsl.tpnet.pl), 22 września 2008, 18:51
@Gall
Ja bym mu dała 5 razy po 90 :) (oczywiście to niemozliwe), ale tacy ludzie, to coś niesamowitego!
autor: Gall  gg: 4529622, 22 września 2008, 18:47
@nieznany (*223.neoplus.adsl.tpnet.pl)
W 2003 w mistrzostwach weteranów skakał 90-letni Olai Lie. Skoczył 20,5 m na K-35 w Zakopanem! Sędziowie dali mu nawet pięć dwudziestek ;)
autor: (*223.neoplus.adsl.tpnet.pl), 22 września 2008, 18:27
Mistrzostwa MASTERS (weteranów)
2006 Kranj
Johs Johansen NOR (82 lata), skakał na K-20

2007 Hinterzarten
John Eidem NOR (76 lat) skakał na K-30

2008 Taivalkoski
Janken Hallstrom (73 lata), skocznia K-38
Kategoria 70-73 lata, skocznia K-70!
Martti Lamminpaa
Don West
Po prostu szok! 70-latkowie na K-70!
autor: fannka (*i-3.eranet.pl), 22 września 2008, 17:29
-
@nieznany (*107.neoplus.adsl.tpnet.pl),
Co?
Zkąd ty masz takie wiadomości.
To niemożliwe żeby ktoś kto ma 80 lat był jeszcze czynny w tym zawodzie......
bardzo mnie to zaskoczyło...niewiarygodne

No cóż odnosząc sie do pana Władysława,
nic o nim do tej pory nie słyszałam.
Ale zapewne jest to jedna z wybitniejszych postaci.
Do ludzio o tak bogatej biografi i o tylu już latach nabiera się pewnego szacunku. Widać na jego przykładzie że nie wolno tracić wiary w marzenia,
Pamiętajmy że poświęcił on prawie całe życie dla Polski ego narciarstwa nie powinno sie tego zmarnować, a przecież mógł wyjechać, i zostawić swój kraj.



Takich cennych jednostek jak pan Władysław Gąsienica-Roj jest jak na lekarstwo

@nieznany
Tak to prawda, teraz sportowcy są pod wielką presją.
No ale pamiętamy że w tamtych czasach nie było takich relacji na żywo jak teraz
autor: (*189.neoplus.adsl.tpnet.pl), 22 września 2008, 14:18
@Prof Dan
Rozumiem, że 40 lat temu tez podtykano kazdemu skoczkowi mikrofon pod buzię co 2 minuty i dociekano (po 10 nastoletnich pseudoredaktorków) co było przyczyna słabego skoku w danej chwili? Jesli tak, a on mimo tego co 2 minuty mówił, że to tylko jego wina, bo był cieniasem i źle sie przygotował do zawodów to podziwiam!
Często zapominamy, że kiedyś sportowcy nie byli poddawani takiej presji kibiców i nie robiono wideł z każdego wypowiedzianego czasami żartem, czasami z wściekłości na organizatorów słowa, czasami nieprzemyslanie. Dziś nikt nie czeka aż skoczek pozbiera mysli po oddanym skoku. Dziś jest "stawaj natychmiast i gadaj,bo leci na zywo a pan redaktorek w studio wysszedł na siusiu i trzeba nagle czymś dziurę na wizji zapchać.
Nie wynośmy na ołtarze ludzi, tylko dlatego, że zatarły sie wszystkie szczegóły ich kariery i nie depczmy obecnych tylko dlatego, że śledzimy każdą sekundę ich pobytu na skoczni i ich zachowania tam.
Osobiście nie znam i nic nie mam do Pana Władysława a komentarz jest skierowany do Prof Dana
autor: Wojtek z Hól czyli W Szatkowski (*i71.internetdsl.tpnet.pl), 22 września 2008, 13:58
Uwagi
Moje uwagi, jako autora tego tekstu, są następujace. Zauważam tylko, że wiele komentarzy pod tym tekstem zupełnie nie ma odniesienia co do biografii pana Władysława i dotyczą one spraw zupełnie z nim nie związanych. Z wyjątkami, jak np. manuel, Prof_Dan, który jak widzę dokladnie przeczytał tekst i ma swoje przemyślenia. Wiem, że powszechne jest u nas, także na www.skijumping.pl "wrzucanie wszystkiego do jednego worka" , jak nazwałbym na tej stronie komentarze nazwijmy je "ogólne" odnoszące się do tekstów. Osobiście wolałbym, żeby dyskusja skupiła się na panie Władysławie i jego ponadprzeciętnych osiągnięciach. Niewielu jest bowiem w polskim narciarstwie ludzi, którzy mają dorobek, taki jak ma on. I dyskusja o naszych działaczach także w narciarstwie miałaby sens, ale na razie nie wynikła, może wyniknie - zobaczymy.
Natomiast sprawa zawodów weteranów, przynajmniej w moim odczuciu, powinna być szczegółowo przedyskutowana, jako bardzo ciekawa, ale...przy artykule o skokach weteranów.
autor: Prof_Dan (*-55.gprs.plus.pl), 22 września 2008, 12:22
-
Może nie był to wybitny zawodnik, ale czapki z głów przed jego hartem ducha. Mimo kontuzji i bólu nie rezygnował nie tylko z uczestnictwa, ale także z walki o zwycięstwo. Brawo! Porównajmy go z dzisiejszymi naszymi skoczkami: wiecznie szukających alibi i wymówek w rodzaju: nie wyspałem się, jestem przeziębiony, jestem zmęczony, boli mnie paluszek u lewej dłoni. Dzisiejsi "zawodnicy" to lalusie i maminsynki, kontuzja u nich oznacza lęk przed zawodami na kolejne miesiące albo lata, a działacze i trenerzy jeszcze ich głaszczą...
autor: Marco Polo , 22 września 2008, 12:12
norma
Tajner i Świderek poszli po prostu na łatwiznę. Trenera weryfikują wyniki podopiecznych. Nie kazdy ma tyle do powiedzenia zawodnikom co Kojo czy choćby wykpiwany przez niektórych Lepistoe.
Nie piszę, że ci co trenują innych do późnego wieku to sami fachowcy. Część z nich to ci, którzy nie mieli na tyle mozliwości, żeby odpowiednio wcześnie "uciec w działacza." I dlatego kaleczą zawodników do emerytury.
autor: MarcinBB (m.hetnal@skijumping.pl) , 22 września 2008, 10:41
wczesna emerytura
Jakoś tak w Polsce się utarło, że wielu ludzi sportu dość wcześnie odchodzi "za biurko". Nie przesądzam czy to dobrze, czy to źle. Ale na przykład Apoloniusz Tajner i Marek Siderek nie garną się do pracy trenerskiej, wolą pracę w Związku. Podobnie jest w piłce nożnej - który z byłych trenerów kadry narodowej (nawet tych, którzy odnosili z nią sukcesy) jest dziś wziętym trenerem klubowym, w Polsce czy za granicą? Jak na razie Łukasz Kruczek i Robert Mateja wzięli się za trenerkę, ale czy będą w tej dziedzinie długo aktywni? Ciekawe też, czy zobaczymy ich kiedyś w jakichś zawodach dla weteranów?
Czy ktoś z Was wie, czy Fijas w takich zawodach kiedykolwiek wystąpił?
autor: Anika  gg: 5476210, 22 września 2008, 08:48
-
@skoczek
Problem w tym, że on mieszka w USA, a nie w Polsce. W Polsce jakoś nikogo na razie nie widać.
Może za 2 lata Mateja będzie skakał, mam nadzieję.
autor: skoczek (*110.neoplus.adsl.tpnet.pl), 21 września 2008, 20:14
-
Gąsienica Maracielnik Jacek 47 lat mieszka wUSA Zimą 2008 3miejsce wFILANDI 45 do50lat na5m był Mati Nykanen.
autor: (*107.neoplus.adsl.tpnet.pl), 21 września 2008, 20:00
-
Tylko wielka szkoda, że żaden z naszych skoczków weteranów nadal nie skacze a na zawodach weteranów nie pojawia się żaden Polak.
Czy Polacy, to taki małowytrzyamły naród? Zna ktoś jakiegos Polaka, który ma ponad 40 lat i skacze na nartach? Z tego co wiem, to najstarszy czynny i startujący w zawodach skoczek ma około 80 lat!
autor: manuel@ (*iec.rokita.clubnet.pl), 21 września 2008, 19:50
-
Legedna polskich sportów zimowych.
No proszę, pan Władyslaw ma już 75 lat ;) Oby wszyscy nasi sportowcy doczekali takego wieku jak pan Gąsienica-Rój ;))
Dodaj własny komentarz
TIP: Prosimy o używanie kulturalnego języka i pisanie na temat!
Komentarze nie na temat będziemy usuwać!


Pseudonim/Imię:
Email:
Temat:
Treść:




Wysłanie komentarza, oznacza akceptację regulaminu komentowania na łamach Skijumping.pl

UVEX, ODLO, VIKING, REUSCH - Oficjalni Partnerzy PZN
Berdax - kombinezony do skoków narciarskich, biegów, narciarstwa alpejskiego
Podobne tematy

Sonda
Na jakim kanale najbardziej lubisz oglądać skoki?
Eurosport (polski)
Eurosport (niemiecki)
Eurosport (angielski)
TVP
ARD 1
Innym
Wyniki :: Archiwum Sond


 
         

 
strona główna | o serwisie | redakcja | reklama | współpraca | czat | forum | księga gości
©2000-2010 skijumping.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.