Artykuły
PRZYBYŁA Józef

Józef PrzybyłaKolejnym miejscem, które odwiedzamy w związku z historią polskich skoków są Buczkowice. To niewielka miejscowość położona na drodze do Szczyrku. Tu mieszka bohater niniejszego tekstu - Józef Przybyła. Wyruszyłem z Zakopanego, by odtworzyć historię tego jednego z najlepszych skoczków świata połowy lat 60. Przy ulicy Ogrodniczej w Buczkowicach przechadzał się szczupły pan w okularach. Pytam: - Gdzie mieszka Józef Przybyła? Odpowiada: - Tutaj. To ja. Trafiłem więc do celu.
W krajowej prasie sportowej nazywano go w latach 60. "beskidzkim jastrzębiem", gdyż pochodził z Beskidów. Skakał pięknie i daleko. Był zawodnikiem odważnych - klasycznym fighterem - jak mówi się o tego typu skoczkach. Koledzy z kadry nazywali go "Justkiem". W latach 60., tak jak obecnie Adam Małysz, odnosił spektakularne sukcesy na skoczniach całego świata. Bił rekordy skoczni: "Bergisel" w Innsbrucku, Bischofshofen, a w kraju Wielkiej Krokwi, skoczni w Szczyrku, Wiśle-Malince i wielu innych. Jego sukcesy przypominały obecne wyczyny Adama Małysza. Józef Przybyła jadąc na Zimowe Igrzyska do Innsbrucku (1964) był w gronie zdecydowanych faworytów. Należał bowiem do "piątki" najlepszych skoczków świata.

Urodził się 29 stycznia 1945 r. Ojciec Józefa Przybyły pochodził z Brennej i jeździł już w okresie przedwojennym na nartach. Natomiast starszy brat Józefa, Władysław Przybyła, skakał na nartach i on właśnie wciągnął "Justka" do sportu. - Brat nauczył mnie skakać i jeździć na nartach - wspomina pan Józef. Jeździłem na "zjazdówkach" w LKS Bystra. Mój klub miał w tych czasach wielu zjazdowców. W Bystrej, gdzie się wychowywał, w połowie lat 50. powstał klub narciarski, wybudowano skocznię. Młodzież garnęła się wtedy do sportu. Na skoczni w Bystrej zaczynał swoją karierę sportową. Była to tzw. skocznia na "Kozoku" (od Koziej Górki). Otwierał ją Antoni Wieczorek - skoczył wtedy 24,5 m. Wieczorek był wtedy najlepszym narciarzem z Beskidów, który potrafił wygrać z zakopiańczykami, a nawet z samym "Dziadkiem" Marusarzem. W jego ślady poszedł Józef Przybyła i osiągnął jeszcze lepsze wyniki. Pierwszy skok oddał w wieku 11, może 12 lat, na drewnianych jesionowych deskach. Było to w roku 1956. Jego pierwszym trenerem był Stefan Nikiel. - To był dobry trener. On miał "nosa" do sportowców - mówi Józef Przybyła. Wychował wielu dobrych zawodników. Kariera "Justka" zaczęła się spokojnie, bez spektakularnych sukcesów. Nie zdobył nawet tytułu mistrza Polski w kategorii juniorów. W 1962 r. należał już jednak do czołówki klubowych skoczków i oglądał FIS w Zakopanem. Trener Nikiel wziął wówczas swoich najlepszych wychowanków, w tym i "Justka", by oglądnęli te Mistrzostwa Świata. - Powiedział nam, że powolutku musimy się "przymierzyć" do skakania na Wielkiej Krokwi - wspomina pan Józef. Na niej odbył się główny konkurs MŚ 1962 r. Wielka Krokiew zrobiła na młodym "Justku" ogromne wrażenie. Powiedział trenerowi, że chyba nigdy nie skoczy na tak wielkiej skoczni. Nie dotrzymał jednak słowa. Po latach - twierdził, że lubił właśnie duże obiekty i długie loty. W rok później "wskoczył" do kadry narodowej. Jak to się stało? Przyjechał z trenerem Nikielem do Zakopanego i z kolegami obserwował trening seniorów. Wtedy padła propozycja:

- Co chłopcy, idziecie na górę skoczyć? No to idziemy. Poszliśmy w trójkę...Z dołu jeszcze tak groźnie to nie wyglądało, ale tam na górze...Co było robić, słowo się rzekło, poszliśmy na rozbieg, wyżej niż skakali seniorzy, po to żeby, jak to się mówi, "bulę" przeskoczyć. Pierwszy pojechał Wirgiliusz Hula, potem Janica, ja byłem trzeci w kolejce. Zobaczyłem jak dojechali, skoczyli, no i nie upadli. Więc spróbowałem. Cały czas myślałem, żeby dojechać do progu i zdążyć się odbić. Udało się - skoczyłem. Ucieszony byłem, ale jeszcze na dole nogi mi się telepały. A tu mi powiadają - aleś skok odwalił - 86 metrów! Podbudowany udanym początkiem, chwilę odpocząłem, dokręciłem w wiązaniach dwa obroty i dawaj znowu na górę. Poszedłem znów na ten wyższy rozbieg. W tamtych czasach nie wchodziło się na belkę, a wjeżdżało we wcześniej zrobione ślady. Skoczyłem. Jak mnie zaczęło nieść w powietrzu, to zdawało mi się, że już nie spadnę na ziemię. Po wylądowaniu przybiegł do mnie trener i woła: - Justek, skoczyłeś blisko setkę - 99 metrów! W niedzielę wystartujesz w zawodach .


Strona: 1 z 7
Następna >>

Wojciech Szatkowski
Najnowsze Tweety:
Letnie
Grand Prix
Letni
CoC
FIS
Cup
LGP
Pań
LPK
Pań
FIS
Cup Pań
Najbliższy konkurs:
Notodden HS100
14.12.2018
Aktualna klasyfikacja:
Lp.ZawodnikKrajPunkty
1.NIETZEL JustinNiemcy310
2.NIKAIDO RenJaponia200
3.SEIDL FabianNiemcy187
4.EGLOFF LucaSzwajcaria180
5.RUPITSCH MarkusAustria170
16.JUROSZEK KacperPolska99
34.GRUSZKA MateuszPolska40
35.BIEGUN KrzysztofPolska39
44.STOSEL KacperPolska29
52.SKUPIEŃ DamianPolska21
70.NIŻNIK AdamPolska6
73.JOJKO SzymonPolska5
83.CZYŻ BartoszPolska2
85.BUKOWSKI ŁukaszPolska1
Pełna klasyfikacja..»
Kroppa
2000-2018 skijumping.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Poltyka cookies
Skijumping.pl