Upadek Stroem w Courchevel. Dwukrotna mistrzyni olimpijska uspokaja

  • 2026-08-10 13:00

Anna Odine Stroem ma za sobą słodko-gorzki weekend w Courchevel. W sobotę dwukrotna mistrzyni olimpijska zdominowała zawody we francuskich Alpach, a w niedzielę odniosła bolesny upadek podczas pierwszej serii konkursowej – wycofując się z drugiej. Ostatecznie, jak usłyszeliśmy od 28-letniej Norweżki, skończyło się na strachu i niegroźnym urazie łokcia.

Anna Odine Stroem po upadku w CourchevelAnna Odine Stroem po upadku w Courchevel
fot. Tadeusz Mieczyński

Skijumping.pl: Co właściwie się stało? Wyglądało na problemy z wiązaniem prawej narty po wylądowaniu.

Anna Odine Stroem: Tak, wiązanie... Wypięło się podczas lądowania, przy telemarku. Straciłam podparcie z tyłu i po prostu upadłam. Na szczęście nic poważnego mi się nie stało. Z kolanami i całą resztą wszystko jest w porządku. Musiałam tylko założyć kilka szwów na łokciu. Jeśli uraz ręki jest najpoważniejszą konsekwencją upadku podczas letnich zawodów, to mogę się z tym pogodzić.

Na początku wszyscy mieliśmy nietęgie miny. Przez dłuższą chwilę w ogóle się nie ruszałaś.

Nauczono mnie, że po upadku należy przez chwilę pozostać na ziemi i upewnić się, że wszystko jest w porządku. Potrzebowałam też trochę czasu, żeby uspokoić tętno. Chciałam sprawdzić, czy nic nie stało się z kolanami, kręgosłupem czy głową. Musiałam poczekać, aż pierwszy przypływ adrenaliny trochę minie, żebym mogła rzeczywiście poczuć, czy wszystko jest w porządku. Kiedy adrenalina opadła, okazało się, że jedynym problemem jest otwarta rana na łokciu. Tutejszy zespół medyczny mi pomógł, rana została zszyta i teraz czuję się dobrze.

To był dość długi skok. Czy z perspektywy czasu uważasz, że podjęliście z trenerem zbyt duże ryzyko?

Prawdopodobnie miałam trochę za dużą prędkość. Z drugiej strony powiedziałam trenerom, że chcę skoczyć daleko. Skoki narciarskie dają frajdę, kiedy skacze się daleko. Czasami takie rzeczy po prostu się zdarzają. Latem prawdopodobnie nie powinniśmy jednak podejmować aż takiego ryzyka, bo głównym celem jest zima. Nie będę mogła wtedy startować, jeśli latem doznam kontuzji. Wyciągnęłam z tego lekcję. Najważniejsze, że nic mi nie jest i mam nadzieję, że możemy już zostawić ten upadek za sobą.

Dlaczego nie wzięłaś udziału w drugiej serii?

Trenerzy powiedzieli, że nie skaczę. Nie mieliśmy wystarczająco dużo czasu, aby przeanalizować stan wiązań, butów i całego sprzętu. Jak już mówiłam, nie było sensu ryzykować. To tylko jeden konkurs, a przed nami jeszcze wiele kolejnych. Chcemy teraz spokojnie sprawdzić, czy wszystko jest w porządku. Na ten dzień wystarczyło. Wrócę do domu, odpocznę, a później wrócę do treningów i spokojnie do skakania. Mam nadzieję, że nie będzie żadnego problemu i sama też nie sądzę, żeby coś było nie tak. Nie chcieliśmy jednak dzisiaj niczego przyspieszać, szczególnie dopóki nie mieliśmy pewności, czy ze sprzętem wszystko jest w porządku.

Dzisiejsza sytuacja pokazuje, że skoki narciarskie faktycznie stanowią prawdziwą rodzinę. Widzieliśmy, że Kurumi Ichinohe z Japonii jako jedna z pierwszych osób pojawiła się obok ciebie.

Tak, Kurumi jest niesamowita. Błyskawicznie do mnie podbiegła. To było naprawdę miłe. Pytała: „Jak się czujesz? Wszystko w porządku? Potrzebujesz pomocy?”. Bardzo to doceniłam. Fajnie widzieć, że tak wielu ludzi się o ciebie troszczy.

Dziękuję. Cieszymy się, że wszystko jest z tobą w porządku.

Dzięki.

Z Anną Odine Stroem – w Courchevel – rozmawiał Dominik Formela


Dominik Formela, źródło: Informacja własna
oglądalność: (3037) komentarze: (2)

Komentowanie jest możliwe tylko po zalogowaniu

Zaloguj się

wątki wyłączone

Komentarze

  • Odlotowo_4567 weteran
    @Arturion

    No i z przyzwoitym lądowaniem, bo to podstawa wszystkiego.
    Otóż to. 😉

  • Arturion profesor

    "Skoki narciarskie dają frajdę, kiedy skacze się daleko."
    Otóż to. :-)

Regulamin komentowania na łamach Skijumping.pl