Pinkelnig coraz bliżej powrotu na skocznię. „Mam tyle siły, ile nie miałam od dawna”

  • 2026-08-12 13:28

Jedną z największych nieobecnych sezonu 2025/26 w Pucharze Świata kobiet była Eva Pinkelnig. 38-letnia Austriaczka jest jednak coraz bliżej powrotu na skocznię po upadku, jakiego doznała we wrześniu 2025 roku podczas zawodów Letniego Grand Prix w Predazzo. W rozmowie z rodzimymi mediami była zdobywczyni Kryształowej Kuli opowiedziała o swoim powrocie do pełni formy, a także o swoich celach na najbliższą przyszłość.

Lato 2025 roku było pechowe dla reprezentantki Austrii. Pinkelnig przystąpiła do rywalizacji w zawodach Grand Prix dopiero we wrześniu. Miało to miejsce w Predazzo, gdzie w ramach próby przedolimpijskiej zaplanowano konkursy na normalnej oraz dużej skoczni.

Podczas zmagań na mniejszym obiekcie Trampolino Dal Ben podopieczna trenera Thomasa Dietharta wygrała oficjalny trening, jednak w drugiej serii konkursowej zaliczyła brzemienny w skutkach upadek przy lądowaniu. Jak wykazały późniejsze badania, Pinkelnig doznała wówczas zerwania przedniego więzadła krzyżowego oraz uszkodzenia łąkotki przyśrodkowej i bocznej w lewym kolanie, a także uszkodzenia chrząstki. Uraz ten wykluczył austriacką skoczkinię ze startów w sezonie 2025/26, w tym także z udziału w zimowych igrzyskach olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo.

Po ponad dziesięciu miesiącach od feralnego upadku w Predazzo 38-latka jest coraz bliżej powrotu na skocznię. W rozmowie udzielonej austriackiej stacji ORF Pinkelnig opowiedziała o swoich postępach w rehabilitacji, nie kryjąc jednocześnie motywacji związanej z wizją ponownego pojawienia się na rozbiegu.

– To niesamowite, co się wydarzyło. Był to trudny proces. I teraz, po dziesięciu miesiącach, mogę naprawdę powiedzieć: mam tyle siły, ile nie miałam od dawna. Czuję się tak wolna, jak już dawno nie byłam. W moim życiu zapanowała lekkość, jakiej dawno nie było. Po prostu znów jestem Evą i nie mogę się doczekać na to, co przyniesie przyszłość – czytamy słowa Pinkelnig na łamach serwisu vorarlberg.orf.at.

W ostatnich miesiącach Pinkelnig sukcesywnie czyniła postępy w drodze do pełni sił – m.in. poprzez powrót do górskich wypraw czy treningi siłowe. Jednym z istotnych elementów przygotowań Austriaczki do powrotu na skocznię była również wizyta w tunelu aerodynamicznym, którą odbyła kilka tygodni temu. Miała ona wtedy także okazję potrenować w kombinezonie i z nartami skokowymi. Jak na Instagramie relacjonowała sama skoczkini, były to jej „pierwsze loty od czasu kontuzji kolana”.

– Być znowu w powietrzu to czysta przyjemność – tak mówiła stacji ORF o swoich odczuciach po treningu w tunelu aerodynamicznym Pinkelnig.

W rozmowie z rodzimymi mediami zawodniczka WSV Tschagguns opowiedziała również o swoich celach na najbliższą przyszłość. Wśród nich znalazł się nie tylko powrót do zawodów PŚ czy start w premierowej edycji kobiecego Turnieju Czterech Skoczni, ale także pierwszy w karierze lot poza granicę 200 metrów.

Aktualnym rekordem życiowym Pinkelnig w długości lotu jest próba na 197,5 metra, jaką oddała ona podczas serii próbnej przed zawodami w Vikersund, rozegranymi 17 marca 2024 roku. Jak przyznaje sama Austriaczka, jej marzeniem jest to, aby przekroczyć magiczną barierę 200 metrów w Planicy: – Wybiegając dalej w przyszłość, byłoby to oczywiście coś niesamowitego.

Warto przypomnieć, że Eva Pinkelnig jest jedną z najbardziej utytułowanych skoczkiń narciarskich ostatnich lat. Trzykrotnie plasowała się ona na podium łącznej punktacji PŚ kobiet, a w sezonie 2022/23 została triumfatorką całego cyklu.

W dorobku Austriaczki znajduje się także sześć medali mistrzostw świata – w tym m.in. srebrny medal, wywalczony podczas indywidualnego konkursu na normalnej skoczni w Planicy w 2023 roku. Do tej pory Pinkelnig 47 razy stawała również na podium konkursów PŚ, z czego szesnastokrotnie na jego najwyższym stopniu.


Wojciech Skucha, źródło: vorarlberg.orf.at + instagram.com/eva.pinkelnig/
oglądalność: (2042) komentarze: (2)

Komentowanie jest możliwe tylko po zalogowaniu

Zaloguj się

wątki wyłączone

Komentarze

  • Bergisel7 doświadczony
    @ms_

    Cieszę się, że wraca. Może ma takie podejście, że nie wiadomo, czy i kiedy się uda zajść, więc póki nie zajdzie, będzie normalnie trenować i startować.

  • ms_ profesor

    Pamiętam, że przed kontuzją Pinkeling mówiła, że zakończy karierę po igrzyskach w 2026 roku bo jej wielkim marzeniem jest zostanie mamą. Czyżby jednak z powodu wieku nie była w stanie już zajść w ciążę przez co będzie skakać dłużej, co prawda zawsze alternatywnie może postawić metodę in vitro, ale pamiętam, że ona jest bardzo mocno wierząca więc może odrzuca tę metodę jako sprzeczną z religią chrześcijańską.

Regulamin komentowania na łamach Skijumping.pl