Strona główna • Polskie Skoki Narciarskie

Adam Małysz: "Rozgrzewa mnie złość"

Dzisiejszy dzień w Kuusamo z pewnością polscy kibice zapamiętają na długo. Adam Małysz najpierw nie zakwalifikował się do sobotniego konkursu indywidualnego, a następnie oddał jedne z najdłuższych skoków w zawodach drużynowych. Najlepszy polski skoczek nie ukrywa, że jest rozczarowany i zły.

"Mnie nie jest zimno, bo rozgrzewa mnie złość. Trzeba jednak jakoś przełknąć tę gorzką pigułkę. Jest takie powiedzenie - co cię nie zabije to cię wzmocni, mam nadzieje, że to się sprawdzi. Widać, że moje skoki zasługują na to, abym mógł startować jutro w konkursie indywidualnym. Zamierzam powalczyć w Lillehammer. Trener użył nawet mocnego określenia - 'Tepes -kryminał'" - mówił rozczarowany Małysz.

"Puszczono mnie, gdy wszystkie wskaźniki pokazywały wiatr mocny z tyłu, na czerwono. Nie powinno to tak się odbyć. Nie wiem na jakich zasadach te kwalifikacje były rozgrywane, ale nie mogę mieć pretensji. Muszę walczyć dalej i wskoczyć do "10", wtedy nie będę musiał się kwalifikować" - kontynuuje "Orzeł z Wisły".

"Te skoki w zawodach drużynowych były bardzo podobne do tego z kwalifikacji. Po pierwszej serii Robert powiedział nawet, że ten skok na 141,5m był gorszy niż ten w kwalifikacjach. Można się tylko ze złości roześmiać" - przyznaje Małysz.

"Na pewno znowu będzie wiele dyskusji na temat nowych zasad. Im więcej takich konkursów jak ten, gdzie warunki są bardzo zmienne, tym częściej będzie się wracało do tego nowego systemu. Gdyby go zastosowano, wówczas pewnie kwalifikacje zostały by dokończone już wczoraj" - uważa czterokrotny zdobywca Kryształowej Kuli.


"Jeśli chodzi o rywali to nie interesowałem się dziś jak inni skakali, więc trudno mi coś o ich dyspozycji powiedzieć. Jutro będę odpoczywał i mam nadzieję, że uda mi się nie myśleć o tych pechowych kwalifikacjach i pozytywnie się naładuję na Lillehammer. Oby ta złość dała mi dodatkową motywację na kolejne konkursy" - zakończył Adam Małysz.

Korespondencja z Kuusamo, Tadeusz Mieczyński