Strona główna • Polskie Skoki Narciarskie

Apoloniusz Tajner: "Zimowego Pucharu Świata nie ruszamy"

Przeniesienie Letniej Grand Prix z Zakopanego do Wisły to sprawa, która wciąż jeszcze wzbudza wiele emocji wśród kibiców. Motywy tej kontrowersyjnej decyzji wyjaśnia prezes Polskiego Związku - Apoloniusz Tajner.

"Rozmawiałem z Leszkiem Nadarkiewiczem już jesienią o ewentualnej organizacji Letniej Grand Prix w Wiśle. Później omawiałem temat także z Walterem Hoferem podczas Turnieju Czterech Skoczni. Początkowo była koncepcja, aby jeden konkurs odbył się w Zakopanem, a drugi w Wiśle. Wisła wypracowała sobie już bardzo dobrą opinię organizując Puchary Kontynentalne, więc Walter Hofer był przychylny takiemu rozwiązaniu. Leszek Nadarkiewicz podczas naszej rozmowy telefonicznej po TCS powiedział mi jednak, że jeden konkurs TZN nie za bardzo interesuje, ponieważ byłby on bardzo deficytowy. Rzeczywiście po analizie tego pomysłu wyszło na to, że przerzucenie ekipy transmisyjnej, powołanie dwóch komitetów organizacyjnych - to wszystko mogłoby być zbyt kosztowne i trudne do realizacji" - tłumaczy Apoloniusz Tajner.

"Do PZN spłynęły więc dwie oferty organizacji Letniej Grand Prix - z Wisły oraz z Zakopanego. Na marcowym zebraniu zarządu, przed wyjazdem do Zurychu, po dokładnej analizie wszystkich aspektów, PZN podjął decyzję, aby wystąpić tym razem o Letnią Grand Prix w Wiśle. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że koncepcja PZN jest taka, aby LGP, jako zawody o nieco niższej randze niż zimowy Puchar Świata, organizować na zmianę - raz w Wiśle, raz w Zakopanem. Mamy przecież światowej klasy obiekt w Wiśle-Malince, nie żaden treningowy, ale z pełną homologacją FIS, także do rozgrywania Igrzysk Olimpijskich czy Mistrzostw Świata. Dodatkowo w tej chwili na Wielkiej Krokwi są prowadzone prace, związane z modernizacją pawilonu. Już wiemy, że do Letniej Grand Prix ta budowa nie będzie ukończona. To jest więc najlepszy moment, aby dokonać takiej zmiany lokalizacji LGP. Nie ma tu mowy o jakichś emocjach, były dwie oferty i zarząd wybrał tę lepszą. Tatrzański Związek Narciarski dowiedział się o decyzji zarządu pod koniec marca. Zimowy Puchar Świata pozostanie w Zakopanem, tego w ogóle nie ruszamy, to kapitalna impreza, świetnie zorganizowana, ciesząca się ogromnym uznaniem i nie ma o czym mówić" - kontynuuje prezes Polskiego Związku Narciarskiego.

"W Wiśle planujemy przygotować 4,5 tys. miejsc siedzących oraz 3,5 tys. miejsc stojących. Około ośmiu tysięcy kibiców będzie więc mogło obejrzeć te zawody w dobrych warunkach. Mam nadzieję, że podobnie jak w Zakopanem, także i w Wiśle dopisze widownia. W pobliżu skoczni są dosyć duże możliwości parkingowe i to nie będzie problemem. Praktycznie wszyscy, którzy przyjadą na skoki, będą mogli zaparkować nie dalej niż kilometr od skoczni. Bazę noclegową Wisła ma potężną, tylko hotel Gołębiewski oferuje 1500 miejsc. Oprócz tego w samej Wiśle jest jeszcze ponad 7000 miejsc noclegowych, nie wspominając o pobliskich miejscowościach" - dodaje Tajner.

"Jeśli chodzi o Letni Puchar Kontynentalny to o organizację tej imprezy nikt się szczególnie nie bije, bo przynosi ona straty. Jeśli Zakopane nie wystąpiło o organizację Letniego Pucharu Kontynentalnego to trudno nam to narzucać organizatorowi. Będzie więc jeszcze jeden Puchar Kontynentalny w Wiśle - albo 1 i 2 października, albo 25 i 26 września" - wyjaśnia Apoloniusz Tajner.


"Przedstawiciele FIS przeniesienie LGP do Wisły odebrali bardzo pozytywnie, byli zadowoleni, że będzie pewna odmiana. Puchary Świata i LGP w Zakopanem zawsze były świetnymi imprezami, ale nie tylko dzięki dobrej organizacji, ale także dzięki Adamowi Małyszowi i o tym nie należy zapominać. Teraz Adam Małysz będzie miał okazję wystartować w pierwszych dużej rangi zawodach na skoczni swojego imienia. Powoli nadchodzi czas, że zacznie się walka o duże imprezy między ośrodkami w Wiśle, w Szczyrku czy w Zakopanem" - zakończył były trener kadry polskich skoczków.