Strona główna • Byli Mistrzowie

Adam Krzysztofiak - skoczek o którym nikt nie pamięta...

[strona=1] „Ściskał mi rękę król Szwecji...

Był jednym z największych w historii naszego narciarstwa estetów i stylistów skoków; słynął też z ładnego lądowania. Podobno było to jedno z najładniejszych technicznie lądowań na świecie w tamtym okresie. Od małego wzrastał w atmosferze skoków narciarskich i sportu. Ale czy mogło być inaczej, skoro Adam Krzysztofiak urodził się pod Krokwią i po prostu musiał zostać narciarskim skoczkiem! Jako reprezentant Polski startował dwukrotnie w Zimowych Igrzyskach Olimpijskich: w 1972 r. w pamiętnym dla nas Sapporo i po raz drugi w Innsbrucku w 1976 r., dwukrotnie brał też udział w Mistrzostwach Świata.

- Największe sukcesy? Dwukrotne zwycięstwo w Memoriałach m. Bronisława Czecha i Heleny Marusarzówny i brązowy medal Mistrzostw Europy Juniorów w Bollnaes w Szwecji (1969). Tamten start wspomina chyba najlepiej, zwłaszcza chwilę, gdy do niego, stojącego na najniższym stopniu podium, podszedł król Szwecji i złożył mu serdeczne gratulacje. Uważa, że warto było poświęcić wiele lat pracy, by do czekać tego momentu. - Pamiętam uścisk ręki króla Szwecji i nie zapomnę go do końca życia - mówi Krzysztofiak. Jego kariera trwała prawie 15 lat. Miał też inne udane występy, podczas których zwyciężał medalistów olimpijskich i mistrzostw świata. Dlatego dziennikarze pisali: - Nie ma chłopaka nad Krzysztofiaka.

Adam Krzysztofiak urodził się 21 stycznia 1951 r. w Zakopanem. Jego matką była Amelia z domu Sitarz, a ojciec Stanisław był skoczkiem i uprawiał tę dziedzinę sportu do poziomu Mistrzostw Polski. W wieku 6 - 7 lat zapisał syna do klubu SN PTT Zakopane, w którym był trenerem. - SN PTT był wtedy potęgą w konkurencjach klasycznych - wspomina Adam Krzysztofiak. Tak się zaczęła jego przygoda ze skokówkami. Krzysztofiak dobrze wspomina swoje narciarskie „przedszkole w klubie SN PTT:

Pierwszym moim trenerem był Andrzej Marusarz, od niego też otrzymałem pierwsze narty. To był świetny trener. Do zawodników podchodził jak ojciec. Szczególne wspomnienie związane z Andrzejem Marusarzem? Pojechaliśmy na trening na rolki jego motorem. Przed Murzasichlem jest taki dosyć ostry zakręt. Było to jesienią, jechaliśmy szybko, nartorolki miałem w plecaku. I na tym zakręcie nas „zwinęło i to strasznie.

Potem od pierwszym startu na Mistrzostwach Europy juniorów w 1968 r. we Francji trafiłem pod opiekę Janusza Forteckiego, który prowadził mnie do końca kariery. W kadrze Polski znalazłem się po Mistrzostwach Europy w Bollnaes. Było tam kilkudziesięciu zawodników, głównie z Europy. Skocznia nieduża, sześćdziesiątka. Z naszych zawodników skakał tam Stasiu Daniel, który był siódmy, ja byłem trzeci Pierwsze narty wyczynowe? Były to narty fińskie, drewniane z trzema rowkami, z którymi spałem w nocy i na drugi dzień je złamałem. Potem skakałem na nartach krajowych, miałem też dedeerowskie „Poppy".1

Po Bollnaes i dobrym wyniku, Krzysztofiak znalazł się w kadrze narodowej, prowadzonej w tym okresie przez trenera Janusza Forteckiego. Rok później startował jako reprezentant Polski na Mistrzostwach Świata w Szczyrbskim Jeziorze. W konkursie na skoczni średniej był dopiero 41 i trzeci z Polaków. Miał też skakać na skoczni dużej, ale w treningu po skoku już na wyjeździe uderzył w ratrak, a narta poszła w drzazgi. Wspomina tamte zawody i kolegów z kadry.

Bardzo fajnie w Szczyrbskim Jeziorze wyszedł nam konkurs drużynowy, w którym byliśmy w czołówce. Moi koledzy z kadry? Zawodnikiem utytułowanym był Józef Przybyła. Staszek Daniel był moim kolegą ze Szkoły Podstawowej nr 3 na Bystrem. Jasiu Bieniek był typowym „wystrzałowcem. Jednego dnia skakał doskonale, ale zdarzało się, że już na drugi dzień nie mógł dobrze skoczyć. Miał nierówną formę. Pawlusiak skakał za to równo i dobrze. Był to żelazny, etatowy zawodnik w kadrze, na którego zawsze można było liczyć, z tym, że trochę był pechowcem. W Szczyrbskim powinien mieć medal, ale upadek spowodował, że marzenia o medalu rozwiały się. Skocznia była idealnie przygotowana. Jego lądowanie wyglądało dobrze, ale miał upadek. W drużynówce skakałem ja, Staszek Daniel i Józef Kocyan.

Tadek miał też ciężki upadek na „mamucie w Stanach Zjednoczonych. Dla trenera Forteckiego mam wielkie słowa uznania. To był jeden z najlepszych trenerów na świecie i świetny wychowawca oraz człowiek. On pozwalał nam na wiele, ale mówił jedno: - mnie interesuje wynik. I nas mobilizował do pracy. Prowadził w kadrze dwunastu zawodników. Z tym, że kadrowicze się ciągle zmieniali. Potrafił utrzymać dyscyplinę. Nie był jednak „tyranem. Z innymi trenerami zdecydowanie mi się gorzej pracowało. Jeśli chodzi o kolegów. Fortuna był bardzo koleżeński. Był u mnie po powrocie ze Stanów Zjednoczonych. Wzorem był dla mnie Rysiek Witke, który skakał bardzo ładnie technicznie. I mnie się później także udawało skakać ładnie technicznie, ale tylko technicznie. Bo za krótko.


1 Wypowiedzi Adama Krzysztofiaka pochodzą z wywiadu z 13 lipca 2003 r. w zbiorach Muzeum Tatrzańskiego w Zakopanem. [strona=2] W 1972 r. startował w Sapporo na XI. Zimowych Igrzyskach Olimpijskich. Był to jego pierwszy start olimpijski i tak wspomina swoje wrażenia z dwóch konkursów skoków, a także szał radości po złotym medalu kolegi - Wojciecha Fortuny.

Wojtek Fortuna wygrał ostatnie eliminacje na Krokwi. Trener Fortecki powiedział: - skoro przygotowywaliśmy się we czwórkę, to musimy jechać we czwórkę! W Sapporo było ciekawie. Każdy z nas miał swojego opiekuna. Najpierw skakałem na średnim obiekcie Miyanomori. To była ciekawa skocznia, zupełnie inna od europejskich. Miała nowoczesny profil. Rozbiegi były szerokie, można było 5 torami jechać. Fortuna był na niej szósty, to była już sensacja. Potem była pamiętna Okurayama. Dobrze mi się tam skakało. W próbnej serii skoczyłem 104 metry. Tam miałem numer 1, byłem więc w najsłabszej grupie. Zająłem 29 miejsce. Fortuna skoczył wspaniale. Po jego skoku uwierzyłem w złoto. Drugi był znacznie gorszy. Przed każdym otwierała się możliwość pobicia Wojtka. Wszyscy byli pewni, że każdy następny może być mistrzem olimpijskim. I nikomu się nie udało pokonać Wojtka. Kasaya był zapłakany, natomiast Wojtek chodził jak Bóg. Janusza Forteckiego podrzucaliśmy z radości do góry. Publiczność nie spodziewała się, że ktoś inny niż Japończyk może wygrać konkurs na dużej skoczni. Na olimpiadzie oglądałem też zawody hokejowe oraz konkurencje w narciarstwie alpejskim. Andrzejowi Bachledzie trochę się nie powiodło. Po powrocie do kraju rozegrano Mistrzostwa Polski, na średniej ja wygrałem, a na dużej Wojtek. Chociaż Daniel był lepszy, bo mistrz olimpijski musiał zwyciężyć. Ale już po roku Wojtek nie miał wyników, a potem wypadł z kadry.

Strach na skoczni? Mimo, że był skoczkiem czasami czuł coś w rodzaju lęku przestrzeni. Wspomina, że w Lahti wchodząc na rozbieg ze skokówkami na ramieniu czuł strach, by nie spaść w dół z chwiejących się schodków. - Dlatego patrzyłem tylko przed siebie, w dół w ogóle - wspomina. Ta skocznia jest wyjątkowo piękna, ale często wieje tam silny wiatr. Pamiętam tam konkurs po Mistrzostwach Świata w Falun, bo nie wszyscy w nich startowali. Skoki rozpoczęły się o 9, a skończyły dopiero ok. 16., tak długie były przerwy w konkursie. Startowałem tam tylko trzy razy i trzy razy byłem w „dziesiątce - dodaje.

Trening ówczesnych kadrowiczów był inny niż dzisiaj. Musieli być silni i wygimnastykowani, stąd ważne były treningi z ciężarami. - Fortuna trenował siady z ciężarem na prowadnicy ok. 200. Najwięcej miał Stasiu Daniel. Mieliśmy też dużo marszobiegów w terenie np. z Kuźnic na Gąsienicową, wycieczki z Doliny Białego na Kalatówki i wbieganie na Nosal od zapory prosto do góry.

Krzysztofiak wielokrotnie startował w jednej z najbardziej prestiżowych imprez światowego narciarstwa jaką jest grudniowo - styczniowy Turniej Czterech Skoczni. Jego najlepsze lokaty to 11 miejsce.

- Był to okres w którym mieliśmy wspaniałą drużynę i zdarzało się, że aż 5 Polaków zajmowało miejsca w czołowej „dwudziestce. Teraz o takich wynikach możemy pomarzyć, gdyż bardzo dobrze skacze Małysz, ale reszta jest daleko2 . Wspomina konkurs, w którym aż czterech Polaków było po pierwszej serii w dziesiątce, a w drugiej serii wszyscy skoczyli powyżej 100 metrów i mieli upadki. Trener Fortecki był jednak z nich zadowolony i powiedział, jak wspomina Krzysztofiak: - pokazaliście, że umiecie daleko skakać.

Próba przedolimpijska 1975 r. była wielkim popisem polskiego skoczka. Tuż przed tymi zawodami, w Plavych 19 stycznia 1975 r. na skoczni siedemdziesięciometrowej Krzysztofiak zwyciężył w pięknym stylu. W pierwszej serii poleciał na 79 m, dało mu to drugie miejsce za Czechosłowakiem Hoehnlem, ale przed wieloma zawodnikami światowego formatu. W drugiej serii było jeszcze lepiej, ale wielu dobrych skoczków przypuściło atak na pozycję Krzysztofiaka. Polski skoczek jednak nie zawiódł - osiągnął 82 m, co było jedną z najdłuższych odległości konkursu. Liczyły się też wysokie noty uzyskane za ten skok- jedna 19 pkt. i cztery po 18,5 pkt. Najlepsze w konkursie. W pokonanym polu skoczek z Zakopanego pozostawił mistrzów świata: Napalkowa, Hoehnla, Hansa Georga - Aschenbacha, medalistę olimpijskiego, Rainera Schmidta, i wielu innych znakomitych skoczków.3 Po konkursie powiedzieli: trener skoczków NRD, Dieter Neuendorf: - Na Krzysztofiaka nie było dziś siły. To aktualnie jeden z najlepszych skoczków na świecie.

Jaszin Bullin, trener reprezentacji ZSRR stwierdził: - Krzysztofiak wygrał zasłużenie, ale jego postawa podczas Turnieju była dla nas wielkim zaskoczeniem.

I wreszcie Janusz Fortecki: - Adam zasłużył sobie na to zwycięstwo wzorową pracą i postawą, będzie to dopingiem do dalszej pracy.4 Swoją bardzo dobrą dyspozycję Krzysztofiak pokazał także podczas próby przedolimpijskiej w Seefeld, gdzie na 71 najlepszych skoczków świata wywalczył bardzo dobre 4 miejsce. Zwyciężyli zdecydowanie Austriacy: pierwszy był Schnabl, drugi Puerstl, trzeci Federer i Polak. Krzysztofak na skoczni Antona Seelosa w Seefeld miał skoki o długości 71,5 i 80 m. A więc stała się odmiana, czy może metamorfoza zakopiańczyka? W porównaniu z wcześniejszym okresem swojej kariery Krzysztofiak skakał dużo lepiej, równiej, dalej i ładniej. Stał się też bardziej doświadczonym zawodnikiem i w 1975 r. był najlepszym, obok Bobaka, elementem polskiej drużyny. Trener Janusz Fortecki wspomina: - Krzysztofiak był bardzo dobrym zawodnikiem. Odniósł szereg dobrych wyników: 3 na ME juniorów w Bollnaes, 4 na lotach w Vikersund, 4 na próbie przedolimpijskiej. Skakał bardzo ładnie technicznie. Na pewno nie był gorszy od Fortuny, tylko żeby zdobywać medale trzeba mieć szczęście. Był to bardzo fajny chłopak. Przed Innsbruckiem bardzo pomagał mi i mojej grupie Czajkowski, który zakupił dla skoczków tuż przed olimpiadą nowoczesne kombinezony, mikrobus „Volksvagen i wyekwipował skoczków w ładne kombinezony i kurtki. Był z nami w Innsbrucku i na Turnieju Czterech Skoczni. To była bardzo pozytywna postać.

Wszyscy zniecierpliwieni czekali na to co miało się wydarzyć w Innsbrucku. Tymczasem nasi narciarze otrzymali tam ogromne lanie i to we wszystkich konkurencjach. Adam Krzysztofiak wspomina:

Innsbruck 1976 to była totalna klapa pod względem wyników. Po bardzo udanej dla mnie próbie przedolimpijskiej, gdzie byłem 4, liczyłem na dobry wynik. Po pierwszej serii próby przedolimpijskiej, w której byłem daleko, podszedł do mnie red. Marian Matzenauer i zapytał: - no i co?. Ja mu na to: nic, jest jeszcze druga seria. Bardzo dobrze mi się skakało w Seefeld i w drugiej próbie poleciałem daleko. W Innsbrucku panowała bardziej domowa atmosfera, wiadomo - to były Igrzyska Olimpijskie organizowane w Europie. Więcej znajomych. Przed zawodami olimpijskimi i próbą przedolimpijską bardzo pomagał nam pan Czajkowski. Przed olimpiadą siedzieliśmy w Zakopanem, przygotowania padły, były gorsze niż nieraz nasze przygotowania do Memoriału. W grupie był: Pawlusiak, Bobak, Waluś, ja, Fijas, Bieniek i Tadeusz Tajner. Olimpiada wypadła bardzo słabo, a po powrocie do kraju zwolniono Forteckiego, którego zastąpił nowy trener Tadeusz Kołder.


2 Wyniki Adama Krzysztofiaka w Turnieju Czterech Skoczni: 1970/71 - 28 - Oberstdorf, 11 - Innsbruck, 13 - Bischofshofen, 1971/72 - Oberstdorf - 29, 84 - Garmisch-Partenkirchen , 26 - Innsbruck, 40 - Bischofshofen, 46 w klasyfikacji generalnej, 1973/74 - 31 - Oberstdorf, 21 - Ga-Pa, 18 - Innsbruck, 63 - Bischofshofen, 33 w klasyfikacji generalnej, 1974/75 - 13 - Oberstdorf, 44 - Ga-Pa, 1975/76 - 35 - Oberstdorf, 36 - Ga-Pa, 32 - Innsbruck, 26 - Bischofshofen, 26 w klasyfikacji generalnej. Jak wynika z zestawienia Adam Krzysztofiak startował w TCS pięciokrotnie - przyp. W.S.

3 Wyniki konkursu w Plavych: 1. Adam Krzysztofiak - 79 i 83 m, nota 239 pkt, 2. Hoehnl (Czechosłowacja) - 81, 81,5 m, 237, 9 pkt, 3. H - G. Aschenbach (NRD) - 78 i 81 m, 235,3 pkt, 4. Schmidt (NRD) - 77,5 i 83 m , nota 234,2 pkt, 5. Napalkow (ZSRR) - 77 i 80 m, nota 229,6 pkt. Dane za: art. Lecha Drapińskiego, Spóźniony finisz Krzysztofiaka, b. daty, ze zbiorów Adama Krzysztofiaka.

4 art. Marana Matzenauera, Adam Krzysztofiak zwycięża mistrzów świata i medalistów olimpijskich, art. z19.01. 1975 r. Także „Przegląd Sportowy z 20 stycznia 1975 r. „Plavy. Krzysztofiak pierwszy. [strona=3]

Warto też przypomnieć, że Adam Krzysztofiak był dwukrotnym zwycięzcą Memoriału im. Bronisława Czecha i Heleny Marusarzówny w skokach narciarskich. Po raz pierwszy w 1971 r., przy czym w czasie tego konkursu Szwajcar Hans Schmidt ustanowił nowy rekord Krokwi skokiem na 112 m5. Drugiego dnia Krzysztofiak znowu był najlepszy. - Kilkakrotnie wygrałem Memoriał - wspomina Adam Krzysztofak. To była wielka impreza na którą przyjeżdżali najlepsi skoczkowie świata, powiedziałbym rangi dzisiejszego pucharu świata. Ważnymi imprezami, w których brałem udział były też: Puchar Przyjaźni, Puchar Tatr na skoczni w Szczyrbskim Jeziorze, gdzie zwyciężałem i Puchar Beskidów.

Mówi też o związkach sportu z polityką w tamtym okresie. - Startowaliśmy przecież w Spartakiadach Armii Zaprzyjaźnionych, to był dla nas niemal priorytet. Wszyscy szliśmy do wojska. Na tych zawodach także odnosiłem zwycięstwa. Maszerowaliśmy w mundurach Wojska Polskiego. Pamiętam taką zabawną historię związaną ze Spartakiadami. Nosiłem wtedy długie włosy, takie były modne, i płk Borgula po defiladzie dał mi pieniądze... na fryzjera, bo jakże żołnierz może nosić tak długie włosy! Był też rekordzistą kilku obiektów, ustanowił rekord w długości skoku na igielicie - 86 m, który potem poprawił Czesław Janik. Skakał też na skoczniach „mamucich.

Pierwszy raz w karierze sportowej skakałem na mamucie w Vikersund w 1970 r. gdzie byłem czwarty. Najpierw skakaliśmy w Holmenkollen, potem pojechaliśmy do Vikersund. Tam najlepsi skakali w granicach 150 metrów. Ja skoczyłem 147 m, ale w drugiej serii tylko około „setki i byłem czwarty. Pamiętam, że było tam mnóstwo kibiców, gdyż dojazd do skoczni jest idealny. Brałem też udział w I Mistrzostwach Świata w lotach narciarskich w Planicy w marcu 1972 r. Warto dodać, że na zeskoku, do 90 m, były na podłożu rozłożone styropiany, by było biało, gdyż zeskok był do 90 m bez śniegu. I Stasiu Daniel skoczył w te styropiany i jury musiało na chwilę przerwać konkurs. Staszek był poobijany, gdyż tam śnieg był bardzo twardy. Wygrał wtedy Walter Steiner. Zawody były, tak jak i pogoda, przepiękne, ale wiał bardzo silny wiatr.

Karierę sportową zakończył ok. 1980 r. Potem przez prawie 10 lat był trenerem w zakopiańskiej „Wiśle-Gwardi i prowadził grupę chłopców w Chochołowie, między innymi Roberta Mateję. - Tam było kilku utalentowanych chłopców, którzy dobrze się zapowiadali. Trzy, cztery razy w tygodniu odbywały się treningi, mieliśmy auto.

Adam Krzysztofak mieszka obecnie z żoną w Zakopanem. Jego hobby to grzybobranie, które, jak mówi, pozwala mu odpocząć od codziennych problemów. Poza tym lubi łowić ryby, a na jednym ze zdjęć, które mi pokazywał widać go ze złowionym w Kanadzie prawie 30 - kilogramowym łososiem. Mówi: było wielu dobrych skoczków: Nykaenen, Weissflog, ale Adam Małysz jest niesamowitym zawodnikiem. Adam Krzysztofiak6 nadal chodzi na skoki, tym bardziej, że często ostatnio na Wielkiej Krokwi słychać wołania wielotysięcznego tłumu: - Adam leeeeć! I chociaż nie dotyczą jego osobiście, to bardzo cieszy go sukces Adama Małysza - kolejnego Adama w historii polskich skoków narciarskich.

Wojciech Szatkowski (Muzeum Tatrzańskie)

kontakt: museum@tatrynet.pl


5 L. Fischer, M. Matzenauer, J. Kapeniak, Kronika śnieżnych tras, Warszawa 1977, s. 115-116 informacja o Memoriale im. Bronisława Czecha i Heleny Marusarzówny w 1971 r.

6 Sukcesy sportowe Adama Krzysztofiaka, narciarz - skoczek. , reprezentant klubów SN PTT i WKS Zakopane. Olimpijczyk: 1972 - Sapporo - 24 na K 70, 29 na K 90, 1976 - Innsbruck - 38 na K 70, Mistrzostwa Świata: 1970 - Szczyrbskie Jezioro - 41 na K 70, 1974 - Falun - 25 na K 90, Mistrzostwa Europy juniorów: 1969 - Bollnaes - 3, dwukrotny zwycięzca skoków podczas Memoriałów m. Bronisława Czecha i Heleny Marusarzówny. Czterokrotny Mistrz Polski w skokach narciarskich: na K 70 - 1972, 1974, 1975, na K 90 - 1971. Sześciokrotny mistrz Polski juniorów - wyniki za: W. Zieleśkiewicz, Encyklopedia sportów zimowych, Warszawa 2002, s. 116, życiorys Adama Krzysztofiaka. Niestety źródło to nie wykazuje wszystkich wyników Adama Krzysztofiaka, bądź wykazuje je błędnie. Zieleśkiewicz w swojej publikacji pominął zupełnie start tego zawodnika w MŚ w Falun 1974 i Zimowych Igrzyskach 1976 r. oraz mylnie podaje jego wyniki z Mistrzostw Polski. Dlatego uzupełniłem osiągnięcia Adama Krzysztofiaka o: oryginalne wyniki olimpijskie konkursu skoków na XII. Zimowych Igrzyskach w Innbsrucku (1976) oraz z MŚ w Falun, ze zborów trenera Janusza Forteckiego.