Strona główna • Polskie Skoki Narciarskie

Klemens Murańka: "Ten dzień był dobry"

Pierwszy konkurs indywidualny na skoczni w Planicy zakończył się dla naszych zawodników bardzo dobrze. Wszyscy nasi skoczkowie zdobyli punkty do klasyfikacji Pucharu Świata.

"Myślę, że ten dzień był dobry dla mnie. Nastawiony byłem bojowo, zdobyłem kolejne punkty, oddałem równe skoki i jestem zadowolony" - powiedział Klemens Murańka. "Niedosyt jakiś jest, że nie poprawiłem swojego rekordu. Myślę, że gdyby jutro się udało wystartować w konkursie drużynowym, to na pewno będę się starał nie tyle co pobić swój rekord ale oddać dobre i równe skoki" - dodał polski skoczek. "Warunki były dość nierówne. W pierwszym skoku dostałem punkty minusowe w drugim plusowe za wiatr, ale jakoś sobie poradziłem w tym drugim z wiatrem i 186 metrów to jak na takie warunki to całkiem dobry skok. Jeszcze nie przyzwyczaiłem się do końca do tych skoków na mamucie. Polubiłem skocznię mamucią i chciałbym na nich częściej skakać" - zakończył Murańka.

"Jestem zadowolony, ponieważ zdobyłem punkty, ale również ze swoich skoków jestem zadowolony, ponieważ oddałem solidne i równe skoki. Nie straciłem prędkości na buli i mogłem w końcówce odlecieć. Miałem też trochę szczęścia do warunków, nie były może jakieś super, ale szczęście było, a nie tak jak w Skandynawii" - mówił Aleksander Zniszczoł. "Chciałbym zakończyć sezon pozytywnie i myślę, że po takim wyniku jest się z czego cieszyć.
Warunki tutaj na skoczni nie były jakoś specjalnie sprzyjające do latania - wiało z tyłu i nie było tak przyjemnie jak wczoraj - przynajmniej dla mnie. Wolałbym, aby wiało pod narty.
Jeszcze to nie jest ustalone, kto wystartuje w drużynie, ale jeśli trenerzy będą brać pod uwagę wyniki dzisiejszego konkursu to zobaczymy" - podsumował Zniszczoł.

"Pierwszy skok był w miarę, choć nie do końca, a w tym drugim za bardzo do przodu przeleciałem i nie było już powietrza, aby odlecieć. Stać mnie jednak na dużo lepsze skoki" - ocenił Piotr Żyła. "Jeśli trenerzy brali by pod uwagę dzisiejsze wyniki to na pewno bym się nie załapał do drużyny, ale na skład musimy poczekać - ogłoszą go trenerzy. Jeśli mnie trener wystawi, to na pewno będę walczył i starał się oddawać takie skoki, na jakie mnie stać, ale zobaczymy, to nie moja decyzja" - dodał Żyła. "Dziś był piątek, myślę że sobota i niedziela będą należeć do mnie. Ogólnie ten mój cykl na sobotę i niedzielę najlepiej działa, ale tu przed Planicą niespecjalnie to robiłem, trochę sobie odpuściłem, więc powinno to działać inaczej. Chociaż wczoraj był czwartek i też mi się fajnie skakało" - wyjaśnił polski skoczek. "Dziś były zdecydowanie inne warunki niż wczoraj, był ciąg z tyłu i potrzeba było mniej powietrza żeby odlecieć nad zeskok. Niektórzy trafili na dobre warunki, inni na wiatr z tyłu i ciężko było daleko odlecieć. W tym drugim skoku przed samym lądowaniem myślałem, że jeszcze przelecę dalej, ale nagle mnie narty ściągnęły w dół i mogłem nawet upaść" - zakończył Żyła.

"Pobiłem kolejny rekord życiowy, wprawdzie tylko o pół metra, ale jednak. Jest to mój drugi skok w życiu na ponad 200 m i jestem zadowolony, nie tylko z tego że to rekord życiowy, ale że udało mi się go pobić na zawodach i że to dało dobry wynik" - cieszył się po zawodach Maciej Kot. "Dla mnie mógłby to być dopiero początek sezonu bo nie czuję się w ogóle zmęczony a wręcz czuje coraz więcej sił. Power przychodzi, ale dopiero na koniec, szkoda że sezon się kończy" - mówił Kot. "Ale może następny będzie lepszy, naprawdę teraz nawet na mamucie zacząłem skakać bardzo dobrze, byłem w pierwszej dwudziestce na skoczni małej, w dwudziestce na skoczni normalnej i przyszedł czas też na skoczni mamuciej. Można powiedzieć że się rozskakałem nie tylko na mniejszych skoczniach i to jest dobre, z tego się cieszę".
"Dzisiejszy dzień oceniam bardzo dobrze, bo najsłabszy skok miałem w serii próbnej i też go aż tak nie zepsułem, a te dwa w konkursie były naprawdę bardzo dobre, nie wiem czy nie dwa najlepsze tutaj. Cóż, dobre skoki dały dobry wynik to też cieszy, bo czasem bywa że dobre skoki nie dają dobrego wyniku i jest się wtedy trochę załamanym. Dlatego myślę że ten dzień należy ocenić pozytywnie i jestem z tego bardzo zadowolony" - ocenił nasz zawodnik. "Zobaczymy, czy trenerzy mnie wystawią. Ale zrobiła się taka sytuacja, że każda dwójka, która by nie odpadła, to będzie dwójka pechowców i można powiedzieć, że odpadną niesłusznie, bo nie było takiej czwórki, która by cały czas skakała najlepiej i dwójki, która by odstawała, tylko ta szóstka się mieszała" - dodał. "Wiadomo, Kamil był chyba w każdym skoku najlepszy i wiadomo, że wystartuje, ale oprócz niego chyba nikt nie jest pewny startu bo w jednej serii Krzysiek skoczył najdalej, w jednej Piotrek, w jednej Olek, w jednej ja... więc trenerzy mają twardy orzech do zgryzienia i dwie osoby będą dzisiaj niezadowolone. Oczywiście, że chciałbym wystartować i walczyć. Każdy dzień skoków tutaj na mamucie jest czymś fajnym" - podsumował Kot.

Korespondencja z Planicy, Tadeusz Mieczyński