Strona główna • Polskie Skoki Narciarskie

Maciej Kot: "Czeski film"

Inauguracja sezonu 2013/14 w skokach narciarskich po raz pierwszy odbyła się w Klingenthal. W loteryjnym i jednoseryjnym konkursie Maciej Kot zajął szóste miejsce.

"Na pewno było ciężko. Nikt nie lubi jak konkurs jest przeciągany - ani kibice ani zawodnicy" - mówił pod skocznią w Klingenthal Maciej Kot. "Myślę, że organizacyjnie zawody nie wypaliły, ponieważ była duża dezorganizacja i dezinformacja. Informację o tym, o której rozpoczyna się seria dostawaliśmy na 5-10 minut przed rozpoczęciem. Zarówno ja jak i chłopcy nie byliśmy odpowiednio rozgrzani" - dodał. "Dziś na skoczni wiał bardzo zimny, nieprzyjemny wiatr. Spieszyliśmy się na górę skoczni, na górze skoczni było czekanie, ponieważ wszystko się przeciągało. To co się działo po pierwszej serii, która właściwie nie została dokończona, ponieważ Gregor i Anders zjechali ze skoczni - to taki czeski film."

"Czekaliśmy wszyscy na dole i byliśmy pewni, że seria zostanie odwołana, ponieważ warunki były coraz gorsze. Nagle pojawia się informacja, że druga seria jednak się odbędzie, więc kolejna rozgrzewka. Konkurs skończył się pozytywnie dla naszej ekipy. Wśród nas było kilku zawodników, którzy nie mieli dziś szczęścia ale cztery szanse na siedem zostały wykorzystane, także matematycznie wychodzi wszystko na plus, więc możemy być zadowoleni" - ocenił wynik naszej kadry Kot.

"Mój skok nie był bardzo dobry. Był w porządku. Do skoku z sezonu letniego jeszcze sporo mu brakowało. Myślę, że był to najlepszy skok tej zimy. W sumie oddałem ich dopiero cztery ale był to najlepszy skok w porównaniu do tych piątkowych. Wykonałem kolejny krok do przodu. Teraz spokojnie muszę iść krok po kroku do przodu, skakać coraz lepiej i stabilizować formę" - - wyjaśnił zawodnik.

"Decyzja Schlierenzauera oraz Bardala zaskoczyła mnie, ponieważ była dość kontrowersyjna. Może liczyli, że seria zostanie odwołana. Nie chcieli ryzykować. Warunki nie były takie złe, żeby nie można było wyczekać i skoczyć. Będąc skoczkiem narciarskim zawsze jest ryzyko i to ryzyko trzeba podjąć jak się jedzie na górę to robi się coś na 100%. Niektórzy zawodnicy, którzy skoczyli mieli gorsze warunki. Ta rezygnacja trochę mnie dziwi, ponieważ ja bym nie zjechał na dół"- podsumował Maciej Kot.

Korespondencja z Klingenthal, Adrian Dworakowski