Strona główna • Polskie Skoki Narciarskie

Maciej Kot: "To sport dla tych, co nie boją się stłuczeń"

Maciej Kot nie tylko skakał dziś we wszystkich seriach treningowych oraz w kwalifikacjach w Planicy, ale również oddał trzy próby testowe, mające na celu sprawdzenie nowego typu kombinezonów.


"Oddałem dziś w sumie aż sześć skoków. Te skoki miały na celu sprawdzenie nowego typu kombinezonu. Dwa oddałem w nowym kombinezonie, a po pierwszym skoku dołożono do niego dodatkowe gąbki. Trzeci skok był już w normalnym stroju, abym wrócił do starego czucia i nie było jutro żadnej niespodzianki. Muszę powiedzieć, że te skoki się bardzo przydały, nawet nie jeśli chodzi o sam test strojów, ale o techniczne wykonanie skoku. Pierwsze trzy nie były dobre, chociaż udało mi się dostać do konkursu. Ten obiekt nie do końca mi leżał, ale ten czwarty, piąty i szósty skok były już coraz lepsze" - mówił po dzisiejszym dniu Maciej Kot.

"Odczucia ze skoków w tych kombinezonach są trochę dziwne, a nie sądzę, aby ta gąbka mogła pomóc w czasie upadku. Główne zagrożenie w skokach to urazy głowy, karku, skręcenia kolan. Te gąbki tu nie pomogą. Mogą jedynie nieco złagodzić stłuczenia, ale to jest sport dla ludzi, którzy stłuczeń się nie boją. Na pewno te nowe kombinezony mają większą powierzchnię nośną, opór powietrza jest dużo większy i daje to możliwość większych kombinacji w sprzęcie, co nie byłoby dobre. Gdy wchodzą nowe przepisy, wówczas wszyscy muszą uszyć nowe kombinezony, co wiąże się ze sporymi nakładami finansowymi. Ja jestem na nie, wolałbym, aby te same przepisy utrzymały się przez parę lat, bo nie tylko my chcemy się do tego przyzwyczaić, ale również kibice mogą być zdezorientowani. Skoki potrzebują takiej stabilizacji, aby przez 5-6 lat skakać w takim samym sprzęcie, a wtedy będą wygrywać najlepsi. Gdy będziemy co roku zmieniać przepisy to jeden na tym straci, inny zyska. Może będzie ciekawiej, bo się w czołówce namiesza, ale czy tego chcemy my - zawodnicy - nie jestem taki pewien" - kontynuuje skoczek z Zakopanego.

"Ten obiekt jest bardzo wymagający, a warunki były dzisiaj ciężkie. Wysoka temperatura powodowała, że tory najazdowe zaczynały płynąć, ze skoku na skok były w gorszym stanie, a pod koniec serii wręcz krzywe. To jednak całkiem sympatyczna skocznia, warunki będą odgrywały tu sporą rolę, bo lot jest dosyć niski i przy mocnym wietrze w plecy ciężko będzie tu odlecieć. Do jutrzejszego konkursu podchodzę z optymizmem, innego wyjścia nie ma" - zakończył z uśmiechem Kot.