Strona główna • Polskie Skoki Narciarskie

Kamil Stoch: "Trening zawodnika nie jest owiany żadną tajemnicą"

W czwartkowe przedpołudnie w Hali Sportowej w Wiśle odbył się otwarty trening reprezentacji Polski w skokach narciarskich. Biało-czerwonych ćwiczących przed dzisiejszymi treningami i kwalifikacjami na skoczni im. Adama Małysza obserwowały tysiące kibiców. Z wypełnionej po brzegi hali zadowolony był dwukrotny mistrz olimpijski Kamil Stoch.


– Na pewno nie jest to dla nas typowy, standardowy trening – przyznał Kamil Stoch po zakończeniu ćwiczeń w Hali Sportowej: – Jest on trochę trudniejszy, ponieważ mamy problemy ze skupieniem myśli, skoncentrowaniem się na konkretnym zadaniu, ale jest to również forma "treningu w treningu". W ten sposób możemy także ćwiczyć naszą koncentrację w innych warunkach. Przy okazji jest to także fajna zabawa i dla nas i dla kibiców, którzy mogą zobaczyć "na żywo" co naprawdę robimy i czym się zajmujemy poza skocznią.

Czy zawodnicy nie obawiają się, iż na tego typu imprezach mogą zostać ujawnione sekrety ich przygotowań do zawodów? – Tak naprawdę trening zawodnika nie jest owiany żadną tajemnicą. Myślę, że system szkolenia w skokach narciarskich jak i innych dyscyplinach sportowych jest mniej więcej podobny w każdym kraju, klubie czy miejscu. Trening różni natomiast się pewnymi detalami, które odróżniają jednych zawodników od drugich. Oczywiście tych detali nie możemy zdradzać, ale taki typowy trening możemy jak najbardziej pokazać – wyjaśnia mistrz świata z Val di Fiemme.

Podczas treningu wielokrotnie rozlegały się brawa dla polskich skoczków. Atmosfera była niemal jak na skoczni. Lider polskiej kadry nie ukrywał zadowolenia z wysokiej frekwencji w Hali Sportowej: – Bardzo się cieszę z tego, że kibice przychodzą nas oglądać. Tak naprawdę trening na sali to dla nas niby nic, dzień jak co dzień, a kibice wypełnili salę do pełna. Jest to fajne. Widać, że skoki są cały czas popularne, nie tylko zimą, ale także latem. Jest to bardzo pozytywne – zakończył Kamil Stoch.

Korespondencja z Wisły, Dominik Formela i Marcin Hetnał.