Strona główna • Puchar Świata

Kamil Stoch: "Miałem problemy w pierwszej fazie lotu"

Za nami drugi indywidualny konkurs w sezonie 2015/2016. Kamil Stoch w jednoseryjnym konkursie na obiekcie HS 100 w norweskim Lillehammer zajął 15. miejsce. Jak przyznaje dwukrotny mistrz olimpijski, do konkursowego skoku wkradł się błąd, który sprawił pewny problemy po wyjściu z progu.


Czy konkurs w tak loteryjnych warunkach miał większy sens? - Wiadomo, że to nie jest sprawiedliwa rywalizacja. Z drugiej strony, dla nas jest dużo lepiej, kiedy coś robimy i zaczynamy skakać. Jeśli teraz ktoś zapytałby mnie o to, czy chcę, aby zawody były odwołane, a może chcę rywalizować w takich warunkach – odpowiedziałbym, że chcę rywalizować. Tak to się skończyło i trzeba było zrobić swoją pracę. A jak wyszło, no to wyszło.

Jak Polak oceni oba dzisiejsze skoki pod kątem technicznym? - Oba skoki nie były dobre. W treningowym miałem problemy z pozycją najazdową, ale ja tak niestety mam, że muszę sobie wybadać pierwszym skokiem skocznię. Muszę sprawdzić tory i jaka jest cała skocznia. Drugi już był w porządku, ale pojawił się błąd, który niektórzy mogli zauważyć. Po wyjściu z progu nie wyszły mi od razu narty, przez co ułamek sekundy leciałem jakby 'bez nart'. To się wzięło z tego, że narty skrzyżowały mi się za progiem i jedna obiła się o drugą. Przez to miałem problemy w pierwszej fazie lotu. I tak uważam, że metry były niezłe z tego, co się stało.

Decyzja o przeniesieniu rywalizacji na obiekt normalny była słuszna? - Jeżeli odbyła się chociażby jedna seria, no to tak. Na dużej pewnie nic by się dzisiaj nie odbyło.

Prognozy na niedzielę są podobne. Na której skoczni wolałby skakać podopieczny Łukasza Kruczka? - To jest pytanie, na które jest wiele odpowiedzi. To zależy. Jeżeli byłyby w miarę spokojne warunki, a seria nie trwałaby nie wiadomo ile, to moglibyśmy spróbować na dużej skoczni. Jeżeli miałoby być tak jak dzisiaj, może lepiej pozostać na tej małej i skoczyć chociaż jeszcze jedną serię.

Z jakim nastawieniem podchodzimy na niedzielę? - Bojowym jak zwykle!

Korespondencja z Lillehammer, Dominik Formela i Tadeusz Mieczyński.