Strona główna • Polskie Skoki Narciarskie

Przygotowania do LGP w Wiśle dobiegają końca

Letnie Grand Prix w Wiśle-Malince zbliża się wielkimi krokami. Andrzej Wąsowicz - prezes ŚBZN, a także szef komitetu organizacyjnego zawodów, jest aktualnie na finiszu załatwiania wszelkich potrzebnych formalności. Ma także nadzieję, że konkursy odbędą się bez większych problemów, a kibice będą się bawili tak dobrze, jak to miało miejsce w latach poprzednich.


Na niespełna dwa tygodnie przed zawodami LGP w Wiśle, praktycznie wszystkie sprawy związane z organizacją owej imprezy są domknięte na ostatni guzik. Pomimo drobnych przeciwności losu, Andrzej Wąsowicz nie wątpi w kolejny sukces wiślańskiej imprezy.

- Dla mnie jest to teraz bardzo trudny okres, bo muszę uzyskać pięć pozytywnych opinii od organów, które muszą je wydać. Dlatego też codziennie jestem na jakimś spotkaniu. W najbliższy poniedziałek przyjedzie policja, aby wizualnie wszystko ocenić. W tym roku największe problemy serwuje jednak straż pożarna, bo przez 8 lat wszystko było w porządku, a teraz nagle okazało się, że przejścia z trybun nie mają odpowiedniej szerokości. Nie ma co się jednak kłócić, bo zrobimy wszystko żeby było dobrze, gdyż finalnie moglibyśmy stracić pozwolenie na zorganizowanie imprezy masowej. Przechodziliśmy już gorsze momenty także i to przezwyciężymy.

Prezes ŚBZN przyznał również, że zainteresowanie zawodami także w tym roku jest ogromne. I nie chodzi tutaj tylko o kibiców z całej Polski oraz innych krajów, ale także o zawodników, którzy zawsze bardzo chętnie odwiedzają Beskidy.

- Jeśli chodzi o sam obiekt, to jest on przygotowany. Jak widać, rozpoczęliśmy już rozstawianie kontenerów. Aktualnie mamy zgłoszonych już 15 ekip - nie mamy jednak jeszcze składów osobowych, bo obowiązek ich podania upływa 10 lipca. Z tego co jednak wiem, to mają przyjechać wszyscy najlepsi. Słoweńcy na pewno będą w najmocniejszym składzie, bo z Goranem Janusem jestem w stałym kontakcie.

Jedynym problemem zawodów, który jest trudny do przewidzenia, a jeszcze trudniejszy do zlikwidowania, są warunki pogodowe.

- Trener Horngacher mówił mi, że w tym roku na wszystkich obiektach jest wietrznie i nie ma optymalnych warunków. Dlatego też bardzo się obawiam o warunki w czasie trwania zawodów, ale liczymy na to, że do tego czasu ten wiatr się uspokoi i będzie dobra pogoda.

Jak już wiadomo, zawody będzie komentował Tomasz Zimoch, a oprawą zajmie się duet Kulig-Magiera. Szykuje się również kilka nowości.

- Rozpoczęliśmy współpracę z duetem Kuliga i Magiera, który specjalizuje się w siatkówce, ale próbowali u nas w zimie i ja oceniam to dobrze. Rozmawiałem z kilkoma ludźmi z publiczności i też im się podobało. W związku z tym to powielimy. Ponadto w tym roku nie stawiamy trybun z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że jest to bardzo drogie, a po drugie chcieliśmy, aby bilety były tańsze. Atmosfera ma być tutaj luźna, ludzie mają się czuć swobodnie. Nie wiem czy wypada to mówić, ale nowością będzie możliwość spożywania piwa na trybunach.

Andrzej Wąsowicz zapytany o ocenę zmian, jakie zaszły w polskich zawodnikach, nie krył zadowolenia z postępów poczynionych przez Piotra Żyłę. Cieszy go również powrót dawnego Kamila Stocha.

- Ze Stefanem Horgacherem znam się już od dawna, bo współpracował już przecież z naszymi zawodnikami. Mogę powiedzieć, że pod względem sportowym wiele się u nas zmieniło i widoczny jest postęp - zwłaszcza w zmianie techniki. Największy postęp zrobił Piotrek Żyła, który nie dojeżdża już do progu tym "garbikiem". Cieszy mnie bardzo dyspozycja Kamila Stocha - to znowu jest uśmiechnięty zawodnik, który jest świetnie przygotowany. Myślę, że będzie tutaj walczył o czołowe lokaty, bo wiślańskie trudne warunki mu nie przeszkadzają. Skacze bardzo daleko i dobrze technicznie. Podobnie ma się sprawa jeśli chodzi o Maćka Kota czy Dawida Kubackiego. To są zawodnicy, którzy wrócili do dawnej formy i widać na ich twarzach zadowolenie i chęć skakania.