Strona główna • Polskie Skoki Narciarskie

Kamil Stoch: "Nie ustrzegłem się błędów"

Po udanych skokach treningowych, Kamil Stoch nie zawiódł również w kwalifikacjach. Dzięki próbie mierzącej 139 metrów, dwukrotny mistrz olimpijski wywalczył zwycięstwo, a daleki skok zapewnił mu 12,5 punktu przewagi nad drugim Vojtechem Stursą z Czech.


Skijumping.pl: Panie Kamilu, gratulacje, bardzo pewne zwycięstwo w kwalifikacjach. Jak podsumuje pan te dzisiejsze skoki?

Kamil Stoch: Dziękuję. Uważam, że dzisiaj te skoki były udane i na bardzo dobrym poziomie. Oczywiście nie ustrzegłem się błędów, bo i pierwszy skok, i ten z kwalifikacji były spóźnione. Bardzo cieszę się z drugiego skoku treningowego, bo byłem wtedy najbliżej trafienia w odpowiedni moment wyjścia z progu, chyba najbliżej od roku. Dlatego dało mi to pozytywną energię, pozytywnego kopa, że jednak można.

Skijumping.pl: Skoro wobec błędów zdarzają się aż takie dominacje, czyli ponad 10 punktów nad rywalami, to czym może skutkować trafienie w próg?

K.S.: Jeszcze trener Łukasz Kruczek mówił, że jak trafię w próg, to nikt nie będzie miał ze mną szans. I jakoś przez rok nie mogłem trafić, także spokojnie… Cieszę się z tego, że skoki były na dobrym poziomie, były powtarzalne i przede wszystkim nie męczyłem się. Dały mi dużo radości i satysfakcji. Jest to bardzo ważne, natomiast na tę chwilę nie chcę mówić, że się na coś nastawiam, ani, że będę o coś walczył, bo zawsze chcę, a teraz przede wszystkim skupiam się na dobrej pracy.

Skijumping.pl: Czy jeszcze doskwierają panu jakieś skutki uboczne upadku w Ruce?

K.S.: Na szczęście nie. Zarówno jedna, jak i druga strona przestały boleć. Przez parę dni po Kuusamo jeszcze czułem dyskomfort, ale teraz jest już w porządku.

Skijumping.pl: Po nie do końca udanej inauguracji chyba taki równy dzień tutaj w Klingental bardzo cieszy?

K.S.: Tak, ale też po przeanalizowaniu tego, co działo się w Kuusamo, uważam, że ten weekend poniekąd był dla mnie udany, ponieważ oddałem dziewięć dobrych skoków. Później, kiedy rozmawiałem z trenerem po konkursie, powiedział, że nie miałem szans odlecieć przy tych warunkach i, żebym był po prostu zadowolony z pracy, jaką wykonałem. Tutaj chciałem to powtórzyć i to mi się udało.

Skijumping.pl: Po drugiej serii treningowej dostał pan mały prezent od kibiców. Co to było?

K.S.: To były żelki. (śmiech) Muszę komuś oddać, bo sam ich nie jadam. Wiem, kto będzie je jadł– moja siostra. Chętnie jej oddam.

Skijumping.pl: Uważa pan, że stać nasz zespół na walkę o pierwsze podium w historii zawodów drużynowych w Klingenthal?

K.S.: Uważam, że stać nas przede wszystkim na dobre skoki, bardzo dalekie, co pokazywaliśmy w treningach i na to, żeby osiągnąć dobry wynik. Jaki? Zobaczymy jutro.

Korespondencja z Klingenthal, Dominik Formela