Strona główna • Polskie Skoki Narciarskie

Kamil Stoch: "Nie czuję się kimś lepszym"

Po raz kolejny w tym sezonie Stefan Horngacher podjął decyzję, iż Kamil Stoch odpuści skok w serii kwalifikacyjnej. W próbach treningowych Polak uzyskiwał 131,5 metra oraz 130 metrów, co dało mu kolejno trzecią i pierwszą notę. Jaki był powód rezygnacji z trzeciego skoku w piątek?


- Były dwa mocne argumenty ku takiej decyzji. Pierwszym są skoki treningowe, które nie były jakieś super, ale bardzo dobre i solidne. Pokazały mi one, że w dalszym ciągu jestem w dobrej dyspozycji. Nadal jest ona stabilna. Drugim powodem jest ból w kolanie, który odczułem po drugim skoku. Dlatego wolałem zrezygnować z kolejnych przeciążeń, a w tym czasie popracować z fizjoterapeutą. Zrobimy zabiegi i przygotujemy się do weekendu. To jest to samo, co ciągnie się za mną od Lillehammer. Dzisiejszy dzień był nieco dłuższy, bo było w jego trakcie nieco więcej treningu motorycznego. Teraz są tego skutki, ale nie jest to nic poważnego. Po zabiegach wszystko będzie dobrze.

W jakim nastroju triumfator 65. Turnieju Czterech Skoczni powrócił do kraju? - Czuję się normalnie. Nie czuję się kimś lepszym czy wyżej postawionym od moich rywali. Do Polski wraca się bardzo dobrze, bo uwielbiam skakać na naszych skocznią przed biało-czerwoną widownią. Tutaj w Wiśle, a zwłaszcza w Zakopanem. Jest to wspaniałe uczucie. Był czas na odpoczynek i regenerację, a także na mentalne przygotowanie się do domowych zawodów.

Zainteresowanie ze strony kibiców dało w kość? - Nasi kibice pokazują, że są najlepsi tym, iż potrafią się zachować. Szesnaście lat temu na punkcie Adama Małysza było szaleństwo, ale dziś jest już nieco inaczej. Kibice razem z nami przeżyli bardzo wiele wzlotów i upadków. Są świadomie, że mamy bardzo dużo pracy i konkursów do końca sezonu. Na prawdziwe świętowanie przyjdzie czas. Wszyscy się kształcimy i jest to w tej chwili poniekąd wyważone. Było bardzo wiele miłych gestów, za które bardzo dziękuję. Zwłaszcza za to, że mój fanklub był ze mną przez praktycznie cały Turniej Czterech Skoczni. Wspierał mnie też w minionym sezonie, kiedy totalnie nic nie szło, a potrafili lecieć za mną nawet do Sapporo. To jest wspólny sukces wszystkich.

Warunki na obiekcie w Wiśle Malince były w piątek nieco trudniejsze dla uczestników rywalizacji? - Kręcił wiatr, ale cieszę się, że udało się przeprowadzić te serie treningowe. Dla organizatorów też jest to bardzo ważne. Liczę na to, że weekend będzie bardzo dobry pod względem pogody i poziomu zawodów.

Co dwukrotny mistrz olimpijski sądzi na temat powrotu Gregora Schlierenzauera do rywalizacji? - Wiem, że Gregor wrócił, ale staram się skupić na sobie i na pracy nad swoimi skokami.

Korespondencja z Wisły, Dominik Formela