Strona główna • Polskie Skoki Narciarskie

Stefan Horngacher: "Wiemy, że mamy możliwość walki o złoto"

Pierwszy piątek marca był ostatnią szansą dla wszystkich ekip, aby potrenować przed zawodami wieńczącymi tegoroczne Mistrzostwa Świata w Lahti. Z tej możliwości tylko częściowo skorzystała reprezentacja Polski, która postanowiła dać odpocząć czwórce walczącej w sobotę o medale w drużynie, a możliwość popracowania otrzymali rezerwowi - Jan Ziobro i Stefan Hula. Po dwóch seriach treningowych na temat czwartkowego i nadchodzącego - sobotniego konkursu, odbyliśmy rozmowę ze Stefanem Horngacherem.

Skijumping.pl Sympatycy skoków narciarskich w Polsce typowali do medali przede wszystkim Kamila Stocha i Macieja Kota, tymczasem brązowy krążek na obiekcie HS 130 zdobył Piotr Żyła. Czy szkoleniowiec spodziewał się takiego obrotu sytuacji?

Stefan Horngacher: To nie jest dla mnie duża niespodzianka, ponieważ Piotrek w ostatnim czasie skakał dobrze. Także treningi na dużej skoczni były w jego wykonaniu w większości udane. Podkreślę, dla mnie nie ma mowy o zaskoczeniu.

Na normalnej skoczni Piotr Żyła sprawiał wrażenie nieco zagubionego. Co zostało zmienione w jego skokach?

To były drobne błędy. Nie wszystko w przypadku Piotrka funkcjonowało optymalnie na mniejszej skoczni. W pierwszej serii konkursowej odbił się zdecydowanie za wcześnie, więc to był po prostu jego błąd. Ale wierzyłem w niego i ufałem mu. Cały czas jest w dobrej dyspozycji.

30-latek w dniu konkursu zmienił buty skokowe. Jaka kryje się za tym historia?

Kiedy kontrolowaliśmy kombinezony, dostrzegłem jego buty, które były w bardzo złym stanie. Dało się dostrzec pęknięcia, porozmawiałem z Piotrkiem i podjęliśmy decyzję o ich zmianie. Nie była to ogromna zmiana, po prostu wziął nowy model tych samych butów. Skoki w nowej parze wyglądały znacznie lepiej. Czy zmiana przed konkursem na skoczni normalnej dałaby mu tam lepszy wynik? Trudno powiedzieć. Myślę, że nie, bo przy tak przedwczesnym odbiciu, buty nie mają już większego znaczenia.

Co można powiedzieć o występie pozostałych Polaków w czwartkowych zawodach?

Kamil próbował walczyć o zwycięstwo, ale to nie był jego dzień. Skakał nieźle, ale nie były to jego optymalne skoki. Maciek oddawał dobre próby, ale w obu seriach zabrakło mu szczęścia do warunków, aby zakręcić się w okolicach pozycji medalowych. Dawid udanie wypadł w pierwszej rundzie, natomiast w drugiej, podobnie jak Maciek, nie trafił na korzystne warunki wietrzne. Jestem usatysfakcjonowany z postawy całego zespołu. Każdy włożył serce w swoje skoki, co dało nam czterech skoczków w czołowej ósemce, a to jest doprawdy niesamowitym rezultatem.

Drużynowo nie mielibyśmy sobie równych...

Konkurs drużynowy jest czymś zupełnie innym. W sobotę czeka nas zupełnie inny dzień, z nową listą startową, nowymi warunkami i nowymi skokami. Zobaczymy, co się wydarzy. Wiemy, że mamy możliwość walki o złoto. Każdy jest tego świadomy. Chcemy to zrobić, ale przede wszystkim należy skoncentrować się na samych skokach. Prędkości najazdowe, faza lotu i telemark muszą stać na najwyższym poziomie. Skupiamy się na swojej pracy, a na koniec komputer pokaże rezultaty.

Sporym echem odbiły się kombinezony reprezentacji Norwegii, które zdaniem wielu ekspertów są nieprzepisowe. Jak do tej kwestii ustosunkuje się trener polskiej kadry narodowej?

Nie chcę tego komentować, gdyż nie wiem, co robią. Mamy własny styl, a osobiście nie skupiam się na strojach Norwegów. Pracuję z moją grupą, a u nas wszystko jest na odpowiednich torach. Skąd taka poprawa w wynikach Norwegów? W skokach narciarskich czasami da się dokonać progresu dosłownie z dnia na dzień, ale nie zamierzam tego szerzej komentować. Myślę o reprezentantach Polski i przygotowaniach do zawodów drużynowych. Każda godzina jest na wagę złota.

Czy austriacki szkoleniowiec widział przedtem kogoś tak zszokowanego sukcesem jak Piotr Żyła?

Absolutnie nie <śmiech>. To było coś niespotykanego. Tuż po konkursie był niemal odcięty od rzeczywistości. Emocje spowodowały, że całkowicie stracił energię, chociażby do rozmów.

W Lahti ze Stefanem Horngacherem rozmawiał Tadeusz Mieczyński