Strona główna • Ukraińskie Skoki Narciarskie

Jewhen Marusiak: "Nie jest łatwo, ale radzimy sobie"

12 marca w Worochcie na kompleksie skoczni narciarskich Awanhard rozegrano zawody o tytuł mistrza Ukrainy. Rywalizacja mężczyzn odbyła się na skoczniach K 75 i K 90. W obu konkursach na podium stanął - Jewhen Marusiak, z którym ukraińscy kibice skoków narciarskich wiążą największe nadzieje na przyszłość.


Na skoczni K75 pierwsze miejsce zajął Witalij Kaliniczenko, tuż za nim uplasował się Jewhen Marusiak, a podium uzupełnił Stepan Pasicznyk. W konkursie na obiekcie K90 najlepszy wynik uzyskał Jewhen Marusiak, wyprzedzając Wiktora Pasicznyka i Stepana Pasicznyka, którzy ex aequo zajęli drugie miejsce.

Specjalne nagrody dla autorów najdłuższych skoków otrzymali wśród seniorów Jewhen Marusiak, a wśród juniorów Dmitrij Mazurczuk. W Worochcie o tytuł mistrzyni kraju rywalizowały także panie. Zwycięstwo w konkursie na skoczni K75 odniosła Chrystyna Droniak.

Warto zauważyć, że cała trójka zimowych mistrzów Ukrainy cieszyła się ze zwycięstw na tych samych obiektach także w letnich mistrzostwach kraju, które odbyły się w październiku zeszłego roku.

- Sytuacja skoczków narciarskich nie jest w naszym kraju dobra – przyznaje Marusiak. – Musimy walczyć o siebie. W tej chwili jesteśmy zadowoleni, że mamy chociaż te skocznie, chociaż w Worochocie nie zawsze da się skakać. W ciągu ostatnich lat praktycznie nie było tu śniegu, pojawiały się też problemy ze sztucznym naśnieżaniem. Trudną kwestią jest również sprzęt. Jestem wciąż w tym wieku, kiedy rosnę, a także zdarzają mi się spore wahania wagi. Zobaczymy, czy uda mi się pozyskać nowe narty przed kolejnym sezonem. Nie jest łatwo, ale radzimy sobie, jak możemy. Nie jesteśmy przyzwyczajeni do narzekania, polegamy na sobie samych.

- Kiedy byłem mały, ukrywałem przed rodzicami to, że w wolnych chwilach wybierałem się na małe skocznie. W końcu się o tym dowiedzieli, krzyczeli na mnie, mówili, że mi to niepotrzebne. Ale z czasem wszystko zaczęło się układać, rodzice zrezygnowali z prób odwiedzenia mnie od tego pomysłu. Bardzo długo bali się o moje bezpieczeństwo, ale mówiłem im, że ja się nie boję. Kiedy dorosłem, to była już tylko moja decyzja.

- Obecnie uczę się w szkole w Wierchowinie, ale skaczemy tylko w Worochocie, bo skocznie w Wierchowinie nie nadają się do użytku. Nasz trener, Basil Kuzmowicz Prokopiuk, coraz częściej jeździ z nami za granicę, żeby trenować na innych obiektach. W sezonie zimowym trenujemy po 3-4 godziny dziennie, sześć razy w tygodniu, oprócz niedziel. Latem trenujemy nawet po 6 godzin. Trening, trening i jeszcze raz trening – to recepta na sukces – uważa Marusiak. – Poza sportem czas przede wszystkim zajmuje mi nauka. Chcę skończyć szkołę i dostać się na studia.

Marusiak był jedynym reprezentantem Ukrainy podczas tegorocznej Olimpijskiego Festiwalu Młodzieży Europy w Erzurum. – Bardzo się denerwowałem przed tym zawodami. Podobała mi się atmosfera tej imprezy, było wielu sportowców i dużo konkursów, chociaż akurat ja nie skakałem zbyt dużo. Nie wiem, jak to wytłumaczyć, ale w treningach radziłem sobie o wiele lepiej niż w konkursie. Myślę, że to kwestia silnych emocji, które mi towarzyszyły. Miałem też okazję skorzystać z pomocy fizjoterapeuty, co było bardzo przydatne, bo po skokach mięśnie były bardzo zmęczone. Chociaż na początku trochę dziwnie się z tym czułem, to dla nas rzadkość, żeby odbywać zabiegi i mieć konsultacje z fizjoterapeutami czy lekarzami.

- Moim najlepszym wynikiem jest jak dotychczas złoty medal wywalczony w konkursie inaugurującym małe skocznie w Ałmatach w 2013 roku. Myślę, że moje największe zwycięstwo jest jeszcze przede mną. Teraz najważniejsze jest, żebym zdobył licencję na występ na Igrzyskach Olimpijskich w 2018 roku. Przede mną jeszcze dużo pracy, muszę się wiele nauczyć – podsumowuje młody reprezentant Ukrainy.