Strona główna • Polskie Skoki Narciarskie

Stefan Kraft: "Kamil jest moim idolem"

Po czterech latach przerwy, kiedy to Puchar Świata padł łupem Gregora Schlierenzauera, Kryształowa Kula trafiła w ręce Austriaka. Po pasjonującym pościgu za Kamilem Stochem i perfekcyjnej drugiej fazie sezonu, najlepszym skoczkiem zakończonej zimy został Stefan Kraft, który w 25 startach zebrał 1665 punktów, a łącznie ośmiokrotnie stawał na najwyższym stopniu podium. Z 23-latkiem redakcja portalu Skijumping.pl odbyła rozmowę po finałowych zmaganiach w Słowenii.


- Ten sezon był doprawdy niesamowity, a do tego został zwieńczony niepowtarzalnym finałem w Planicy. Wszystko sprawiało mi radość, a loty na koniec sezonu były czystą zabawą. Od Turnieju Czterech Skoczni zaczął się najlepszy okres mojej kariery. Było perfekcyjnie. Począwszy od polskich konkursów, moim najgorszym wynikiem było 5. miejsce w Vikersund. Jako skoczek narciarski, czasami życzysz sobie takich występów, aby móc czerpać jak najwięcej satysfakcji z uprawiania tego sportu. Cieszyłem się z możliwości tak zaciętej walki z Andreasem Wellingerem czy Kamilem Stochem. Rodzina skoków narciarskich jest wspaniałą - oznajmia Kraft.

- W końcowej fazie sezonu wszystko funkcjonowało należycie w moich skokach. Niestety, Kamil odczuwał czasami problemy z kolanem, co dało się dostrzec chociażby w transmisjach telewizyjnych. Ja czułem się w pełni zdrowy, a koniec końców lepiej zakończyłem tę zimę. Kamil jest niesamowitym facetem. Ma już w swoim dorobku Kryształową Kulę, a na dodatek wygrał ostatnią edycję Turnieju Czterech Skoczni, więc moim zdaniem dla nas obu był to doskonały sezon - dodaje podopieczny Heinza Kuttina.

- Kamil jest moim idolem. Jest jednym z najlepszych zawodników w historii tej dyscypliny. Zawsze twarda stąpa po ziemi i zachowuje spokój, podobnie jak staram się robić to ja. Mam nadzieję, że teraz uda się na zasłużone wakacje, które pozwolą mu odpocząć po długim sezonie - mówi Austriak.

Czy w decydującej fazie Pucharu Świata 2016/2017 pojawiły się wątpliwości w kwestii możliwości sięgnięcia po końcowe trofeum? - Oczywiście. Kamil już w Trondheim zaliczył imponujący powrót do formy i wrócił do gry, a w Vikersund był niemal nie do zatrzymania. Wygrał m.in. prolog i konkurs indywidualny. Jedyne co mogłem zrobić, to możliwie najlepiej przygotować się do zmagań na Letalnicy. Dzieliło nas zaledwie 31 punktów, a prezentowaliśmy zbliżony poziom. Stale obserwowałem skoki Kamila w Planicy. Skakał bardzo dobrze, ale moje próby były niemal perfekcyjne. Detale zadecydowały o tym, kto okazał się lepszy. Włożyłem w to wszystkie siły, walka była zacięta, ale to już koniec. Teraz po prostu jestem szczęśliwy.

Jakie są najbliższe plany podwójnego mistrza świata z Lahti? - W najbliższym czasie mam kilka zobowiązań związanych z mediami i sponsorami, zarezerwowałem też czas dla rodziny i przyjaciół, ale w kwietniu planuję wakacje. Zainteresowanie dziennikarzy mnie nie męczy, cieszę się tym, ale kiedy tylko rozpocznę urlop, wyłączę telefon i oddalę się od mikrofonów <śmiech>. Będzie liczył się tylko relaks.

Korespondencja z Planicy, Tadeusz Mieczyński i Marcin Hetnał