Strona główna • Polskie Skoki Narciarskie

Tomasz Pilch: "Znani wujkowie nie wywierają na mnie presji"

Sezon 2016/2017 był pierwszym w karierze Tomasza Pilcha, w którym miał on szansę trenować w strukturach centralnego szkolenia Polskiego Związku Narciarskiego. Indywidualnie 16-latek zajął 25. miejsce na Mistrzostwach Świata Juniorów w Park City, a drużynowo znalazł się tuż za podium. Z członkiem klubu WSS Wisła porozmawialiśmy podczas zgrupowania kadry C w Cetniewie.


Po raz ostatni redakcja Skijumping.pl z Tomaszem Pilchem rozmawiała w listopadzie, również w ośrodku znajdującym się w dzielnicy Władysławowa. Co zmieniło się od tamtego czasu? - Od tamtego czasu zmieniło się tyle, że teraz jest wiosna i jest dużo zimniej niż w listopadzie <śmiech>. Liczyliśmy w Cetniewie na możliwość skorzystania z plaży czy morza, ale jest zdecydowanie za zimno.

Z czego wynikały gorsze rezultaty na śniegu od tych uzyskiwanych na igelicie? - Problemy zaczęły się od obiektu w Notodden, z którym nie mogłem sobie poradzić. Zacząłem kombinować nad pozycją dojazdową i od tamtego czasu nie potrafiłem normalnie skoczyć.

W świątecznych Mistrzostwach Polski siostrzeniec Adama Małysza został sklasyfikowany na 12. miejscu w stawce 35 zawodników. Jak podopieczny Macieja Maciusiaka wspomina ten start? - Samą lokatę uważam za dobrą, jednak sama Wielka Krokiew nie za bardzo przypadła mi do gustu po przebudowie rozbiegu.

Występ w głównej imprezie sezonu okazał się satysfakcjonujący? - Z indywidualnego występu jestem zadowolony, natomiast zmagania drużynowe pozostawiły po sobie niedosyt. Przede wszystkim skupialiśmy się na swoich skokach, ale pojawił się też żal, bo była duża szansa, aby wrócić do Polski z medalem.

Wyprawa do Ameryki Północnej była dużym przeżyciem? - Dla mnie był to pierwszy w życiu wylot do Stanów Zjednoczonych. Park City jest wysoko położone, więc czasami z tego powodu bolała mnie głowa, ale radziliśmy sobie z tym. Zmodyfikowaliśmy rozgrzewki przed skokami do kilku minut spokojnego truchtu, zaś największe problemy były ze snem w nocy.

Jak polscy młodzieżowcy spędzali czas wolny pomiędzy zawodami i treningami? - Kiedy mieliśmy czas wolny w hotelu, grywaliśmy na konsoli w FIFA 17 czy GTA V.

Pokrewieństwo z Adamem Małyszem czy Piotrem Żyłą pomaga czy narzuca dodatkową presję? - Czuję ich wsparcie cały czas, dużo mi ono pomaga, ale nie skupiam się na rodzinnych powiązaniach czy rozmowach. Znani wujkowie nie wywierają na mnie presji. Często słyszę pytania odnośnie sławnych członków rodziny, ale ja odbieram to normalnie. Priorytetem są treningi i zawody, a także zdanie trenera.

Cele na sezon olimpijski? - Wyjazd na Mistrzostwa Świata Juniorów do Szwajcarii i pierwsze punkty w Pucharze Kontynentalnym.

Korespondencja z Cetniewa, Dominik Formela