Strona główna • Polskie Skoki Narciarskie

Piotr Żyła: Skoki w Lahti? To był stan umysłu

Piotr Żyła kończy najlepszy rok w swojej dotychczasowej karierze. W rozmowie z naszym portalem wiślanin ocenia sylwestrowe skoki w Garmisch-Partenkirchen, a także wspomina najważniejsze wydarzenia minionych dwunastu miesięcy.


Po zajęciu 24. miejsca w kwalifikacjach, los, w systemie KO, przydzielił naszemu rodakowi Domena Prevca. Jak podopieczny Stefana Horngachera zapatruje się na pojedynek ze Słoweńcem? - Nie skupiam się na rywalu. Trzeba oddać swój skok. Możliwie najlepszy w danych warunkach, więc rywal w systemie KO nie odgrywa większej roli.

Jak można ocenić niedzielne próby na Olympiaschanze? - Dziś, podobnie jak wczoraj w Oberstdorfie, znowu odbijałem się zbyt wcześnie. W pierwszej serii treningowej nie wiem, co się porobiło, że aż tak wcześnie rozpocząłem odbicie. Jeszcze nie dojechałem dobrze do progu, a już leciałem w dół. W drugiej rundzie treningowej i kwalifikacjach też było zbyt wcześnie, bo próg nie oddawał należytej energii. Przez to brakuje mi wysokości podczas lotu. Muszę trochę spowolnić swoją reakcję na najeździe.

Mijający rok przyniósł Piotrowi Żyle pierwszy indywidualny medal Mistrzostw Świata. Czy sam zawodnik, który po zdobyciu brązu na dużej skoczni był w dużym szoku, pamięta lutowe wydarzenia? - Szczerze mówiąc, skoków nie do końca pamiętam. Dopiero po zawodach zaczęło to do mnie dochodzić, co się stało. To nie były skoki, lecz stan umysłu <śmiech>. Całkowicie odciąłem się od świata rzeczywistego, więc średnio to pamiętam. Teraz też pracuję nad tym, aby przestać myśleć o skokach, a oddawać je w sposób automatyczny. Tak się wtedy wkręciłem w konkurs, że bez żadnych wspomagaczy tak to wyszło.

Korespondencja z Garmisch-Partenkirchen, Dominik Formela