Strona główna • Polskie Skoki Narciarskie

Kamil Stoch: W dniu kwalifikacji nie trzeba szaleć

Zapoznanie dominatora 66. Turnieju Czterech Skoczni z obiektem Kulm (HS235) na granicy Tauplitz i Bad Mitterndorf miało spokojny przebieg. Kamil Stoch w piątkowych seriach tylko raz przekroczył granicę 200. metra, a miało to miejsce w kwalifikacjach, gdzie lot mierzący 202 metry dał mu 16. lokatę. Jak lider klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, w rozmowie z naszym serwisem, podsumował pierwszy dzień w Styrii?


- Jestem trochę zmęczony po 66. Turnieju Czterech Skoczni i nie będę nikogo oszukiwał, że tak nie jest, ale staram się patrzeć przyszłościowo. Zdaję sobie sprawę, że to nie jest nawet połowa sezonu. Przed nami wiele konkursów na bardzo przyjemnych skoczniach, jak choćby Kulm - mówi 30-latek.

- W całym Turnieju najtrudniejsze były wywiady po każdym konkursie. To wymęczyło mnie najbardziej i kosztowało najwięcej energii, ale taki jest urok naszego zawodu i musimy to rozumieć. Tak bywa. Na Turnieju zapytano mnie w zasadzie o wszystko, na co mógłbym odpowiedzieć, więc nie było sensu udzielania kolejnych wywiadów. A to, że każdy chce mieć ekskluzywny materiał ze swoim mikrofonem i twarzą, to już nie mój problem <śmiech> - dodaje podopieczny Stefana Horngachera.

Jak można ocenić piątkowe próby? - Nie był to może najlepszy dzień, bo moje skoki były takie sobie. Po Bischofshofen, trudno było mi się wczuć w tutejszy rozbieg. Było znacznie bardziej stromo, a do tego prędkość była większa. Na szczęście, mam jeszcze dwa dni, aby czerpać radość z pierwszych tej zimy lotów narciarskich.

Czy to prawda, że trener apelował o treningowe podejście do dzisiejszego dnia na skoczni? - Nie chodzi o to, aby iść i odbębnić skoki. Każdy chce jak najlepiej, ale w dniu treningu i kwalifikacji nie trzeba szaleć, maksymalnie się spinać i dawać z siebie 300%. Wystarczy to, co się potrafi, a już jutro następny dzień i zobaczymy, jak to będzie.

Loty narciarskie wymuszają zmiany w technice? - Zasada skoku się nie zmienia. Trzeba zrobić dokładnie to samo, co na pozostałych obiektach. Nie potrafię oddać słowami tego, co więcej trzeba dać z siebie na obiektach do lotów. Trzeba nieco więcej śmiałości czy odwagi. To tak subtelne rzeczy, że nie potrafię tego dokładnie wytłumaczyć. Nie chcę mówić, czego to ja tutaj nie dokonam, bo chcę czerpać radość z udanych prób. Po to przyjeżdżamy na największe skocznie świata. Wynik schodzi na drugi plan, a liczą się jak najdłuższe loty. Każdy chce spędzić w powietrzu jak najwięcej czasu.

Korespondencja z Bad Mitterndorf, Tadeusz Mieczyński