Strona główna • Polskie Skoki Narciarskie

Wypowiedzi Żyły i Kubackiego po zdobyciu drużynowego brązu MŚwL

Dawid Kubacki oraz Piotr Żyła powiększyli swój dorobek medalowy z imprez mistrzowskich. Do krążków wywalczonych w Val di Fiemme i Lahti, a w przypadku Żyły także w Falun, dziś wspomniana dwójka dorzuciła pierwszy w historii medal Mistrzostw Świata w lotach narciarskich. Jak podopieczni Stefana Horngachera skomentowali niedzielny sukces w Oberstdorfie?


Piotr Żyła (212,5 oraz 204 metry):

- Był to trochę szalony konkurs ze sporą porcją nerwów, ale my, jako zawodnicy, koncentrujemy się na tym, co mamy do zrobienia. Emocje związane z wynikiem trzeba odstawić na bok i wykonywać swoją pracę. Fizycznie czułem się dziś dobrze, nie odczuwałem zmęczenia po trzech dniach latania. Był to mój najlepszy dzień w Oberstdorfie, więc jutro to by dopiero było super <śmiech>.

- Jest to wzruszająca chwila, bo każdy medal mistrzostw świata jest czymś cennym i uhonorowaniem ciężkiej pracy, którą wykonujemy na co dzień. Jest bardzo fajnie! Wiadomo, że mogło być np. srebro, ale mogliśmy też nie zdobyć medalu. Taki jest sport i cieszymy się z ostatecznych rozstrzygnięć. Nasze trudy zostały nagrodzone, a gdybanie i spekulacje można odłożyć na bok, bo trzeba się radować z tego, co jest.

- Rezultaty Słoweńców były pewnego rodzaju zaskoczeniem. Każdy z nich prezentował się bardzo dobrze i nikt nie zepsuł próby. Po całym weekendzie, nikt raczej nie stawiał ich w gronie ścisłych faworytów do walki o najwyższe laury. Dziś poskakali udanie, ale to są Słoweńcy, którzy, podobnie jak Norwegowie, świetnie radzą sobie na obiektach do lotów narciarskich.

- Nie ma co podpatrywać innych, lecz możliwie najlepiej wykorzystywać swoją technikę. Wtedy też można walczyć i z najlepszymi, bo w zeszłym roku toczyliśmy z nimi nie raz boje. Na skoczni mamuciej jeszcze nie wygraliśmy drużynowo, ale niekiedy niewiele nam brakowało.

- Stajemy się coraz lepszymi lotnikami. Każdy z nas nabiera doświadczenia i to procentuje. Przed rokiem staliśmy się mistrzami świata, co ułatwia nam podejście do kolejnych zawodów tego typu. Coś już osiągnęliśmy, przez co łatwiej się skacze. To pokazuje, że jesteśmy w stanie być najlepsi na świecie.

Dawid Kubacki (204,5 oraz 221,5 metra):

- Nie czuję się cichym bohaterem. Dziś wykonałem swoją robotę na skoczni. Oddałem dwa bardzo fajne skoki. Szkoda, że jeden z nich był w serii próbnej <śmiech>. Mogę być usatysfakcjonowany z niedzieli, bo udało się odlecieć dalej na tym obiekcie, więc to, nad czym pracowaliśmy, przynosi efekty. To dla mnie powód do radości w kontekście kolejnych lotów narciarskich, bo mój rekord życiowy może czuć się zagrożony.

- Z dnia na dzień czułem się tu lepiej, ale na tym polega praca całego sztabu. Analizujemy wydarzenia z danego dnia, wyciągamy wnioski i próbujemy to przekuć w konstruktywną radę na dzień następny. Muszę z tego korzystać i to starałem się robić też w Oberstdorfie.

Korespondencja z Oberstdorfu, Tadeusz Mieczyński i Marcin Hetnał