Strona główna • Niemieckie Skoki Narciarskie

Dieter Thoma kończy 50 lat

Pięćdziesiąte urodziny obchodzi dziś jedna z największych gwiazd skoków narciarskich lat 90. - Niemiec Dieter Thoma, brązowy medalista igrzysk olimpijskich w Lillehammer, mistrz świata w lotach, triumfator Turnieju Czterech Skoczni, drugi i dwukrotnie trzeci zawodnik klasyfikacji generalnych Pucharu Świata oraz zdobywca niezliczonej ilości pomniejszych laurów i trofeów drużynowych.

Choć karierę sportowca zakończył 20 lat temu, nadal jest rozmiłowany w skokach narciarskich. Ma z nimi stały kontakt, będąc ekspertem telewizji ARD. - W śniegu, nartach i skoczniach zakochałem się jako dziecko. Z tak silnej pasji nie da się wyleczyć nawet mając 50 lat na karku - śmieje się Thoma w rozmowie z portalem Rp-online.de - Dzięki sportowi poznałem inne życie, do dziś nie potrafię funkcjonować bez ciągłej zmiany miejsca pobytu. Kiedy siedzę dwa tygodnie w domu czuję się nieswojo. Sport nauczył mnie przezwyciężania własnych słabości. W 1993 roku zostałem odsunięty od reprezentacji z uwagi na fatalne wyniki. Nie mogłem się nauczyć stylu V i nic mi nie wychodziło. Przestawienie się na nowy styl uważam za największy sukces w moim życiu, udowodniłem sobie, że nie ma rzeczy niemożliwych. Ta sytuacja zmieniła mnie na zawsze.  


Dieter Thoma decyzję o zakończeniu kariery skoczka podjął podczas trwania Letniego Grand Prix w 1999 roku, kiedy jasnym stało się, że czekago  ósma operacja lewego kolana, Jego oficjalne pożegnanie ze skocznią miało jednak miejsce kilka miesięcy później. Było na swój sposób niezwykłe i bardzo efektowne. Na przywitanie 2000 roku zorganizowano pod skocznią w Ga-Pa wielki festyn. Kulminacyjny punkt imprezy miał miejsce o północy. Tuż przed godziną 24.00 na belce po raz ostatni w swoim życiu usiadł Thoma. Wykonał on prawdziwy skok w dwutysięczny rok. W momencie, gdy odepchnął się od belki pozostało kilka sekund do północy, lądował przy ogłuszającym akompaniamencie fajerwerków, gdy od kilku sekund trwał już 1 stycznia. Tym lotem pożegnał się ze skocznią, a swoją dyscyplinę symbolicznie wprowadził w nowe czasy. Cała impreza sygnowana była hasłem "Skok w nowe millenium". Wiadomo jednak, że nowe tysiąclecie zaczęło się rok później, a rok 2000  jedynie kończył poprzednie, był jednak wówczas często marketingowo "nadużywany". Skok Thomy można obejrzeć >>>TUTAJ<<<

- Ten millenijny skok z 2000 roku jaki oddałem, był ostatnim w moim życiu. Nigdy później nie czułem już potrzeby, by skoczyć na nartach. Było to godne pożegnanie, nie wiem czy można sobie wyobrazić piękniejsze. Poza tym miałem podczas swojej kariery tak wiele urazów, że nie było już potem sensu ryzykować zdrowia.

Rzeczywiście problemy zdrowotne stały się prawdziwą zmorą Dietera Thomy. Gdyby nie one zapewne osiągnąłby w skokach jeszcze więcej. Do pewnego momentu wykazywał jednak ogromną determinację, by po kontuzjach wracać do skakania na wysokim poziomie. Historia Simona Ammanna, który w 2002 roku doznał ciężkiej kontuzji w wyniku upadku na skoczni, a potem wygrał w cuglach dużą imprezę wcale nie jest bezprecedensowa. W sezonie 1989/1990 Dieter Thoma zaliczył fatalnie wyglądający upadek na skoczni w Libercu. Doznał wstrząsu mózgu i został odwieziony do szpitala. Bezpośrednio po tym wydarzeniu nie było wiadomo czy świetny niemiecki skoczek zdoła wystartować w mistrzostwach świata w lotach w Vikersund, które były wtedy główną imprezą sezonu. Thoma stanął na starcie zawodów, oddał najdłuższe skoki w obu punktowanych seriach, z których składał się konkurs (171 i 165 m.) i zdobył złoty medal. Loty narciarskie, jak każdy inny skoczek, Thoma przeżywał wyjątkowo: - Na skoczni mamuciej psychika skoczka musi być dużo bardziej odporna niż podczas "normalnych" skoków. Loty narciarskie odbywają się tylko w sezonie zimowym, a i tak stosunkowo rzadko. Mamucie skocznie nie są dostępne podczas treningów, zgrupowań, przygotowań. Zawodnik nie ma wielu okazji, by się ze skocznią o takich rozmiarach dobrze zaznajomić. W głowie jest ogromny strach, a to wpływa na cały organizm. Szybsze uwalnianie się hormonów powoduje, że zawodnik stale znajduje się w stanie stresu. Psychicznego wysiłku na skoczni mamuciej nie jest w stanie wyobrazić sobie nikt, kto sam tego nie doświadczył – wyjaśniał  Thoma w rozmowie ze Sportschau.de

Były skoczek po zakończeniu kariery nadal uprawia sport, wybrał sobie jednak dyscyplinę, która nie wymaga tak wielkich pokładów adrenaliny jak loty narciarskie.- Gram w golfa. Często ten sport jest wyśmiewany przez osoby, które nie mają o nim pojęcia, ale jest to to fantastyczna dyscyplina. Nie da się tego opisać w kilku słowach. Pole golfowe pokazuje ci, kim jesteś. To takie lustrzane odbicie własnej psychiki. Poza tym poprzez udział w turniejach charytatywnych udało mi się poznać wielu ciekawych ludzi i pomóc potrzebującym.

Znakomitemu przed laty skoczkowi życzymy w dniu jego urodzin wszystkiego najlepszego!