Strona główna • Polskie Skoki Narciarskie

Szalony weekend Piotra Żyły na Kulm: Mam nadzieję, że uda mi się powtórzyć ten stan umysłu

Po sobotnim sukcesie, w niedzielę skocznia Kulm nie była już tak szczęśliwa dla Piotra Żyły. W jednoseryjnym konkursie na mamucie w Bad Mitterndorf nasz skoczek zajął 9. miejsce. Tym samym Polak stracił prowadzenie w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata w lotach narciarskich. Nie przeszkodziło mu to w zachowaniu pogody ducha i dobrego humoru.


Wpływu na Żyłę nie miały również problemy, z którymi zmagał się po wyjściu z progu w ostatecznie anulowanej rundzie finałowej. 33-latek postanowił wyprzeć ze swojego życiorysu początkową fazę skoku na odległość 201 metrów. - O czym mówisz? A co się potem stało? - udawał zdezorientowanego podopieczny trenera Michala Doležala.

Inaczej miała się sprawa w kwestii podsumowań występu, który pozwolił reprezentantowi naszego kraju po raz jedenasty tej zimy uplasować się w czołowej „10” zawodów PŚ. - Jestem bardzo usatysfakcjonowany z 9. miejsca. Skok konkursowy był bardzo fajny, jestem z niego zadowolony - przyznał Żyła kilka chwil po zakończeniu rywalizacji.

Choć w wypowiedziach brązowego medalisty mistrzostw świata z 2017 roku przeważała satysfakcja, nie zabrakło delikatnych elementów samokrytyki. Najstarszy spośród polskich kadrowiczów występujących obecnie w Pucharze Świata wyraźnie podkreślił, że nie ma zamiaru osiąść na laurach. - Moje skoki w konkursach były dobre. W sobotę miałem trochę lepszy dzień. Niedziela też była w porządku, ale jak wiadomo, zawsze może być lepiej - stwierdził.

- Na spokojnie, pomalutku, trzeba pracować dalej - dodał były rekordzista Polski w długości lotu.

Nie należy zapominać, że druga seria niedzielnych zawodów na Kulm obfitowała w kontrowersyjne decyzje. Czy według Żyły wydarzenia tego typu negatywnie wpływają na obraz całej dyscypliny? - Nie mi to oceniać, nie jestem ekspertem. Ja jestem od roboty.

Już za tydzień skoczków ugości Rasnov, gdzie zlokalizowany jest normalny obiekt o punkcie HS umieszczonym na 97. metrze. Oznacza to, że zaledwie kilka dni po serii ponad 200-metrowych lotów nie lada sztuką będzie osiągnięcie dwa razy krótszej odległości. Jak reprezentant klubu WSS Wisła postrzega tak drastyczną i raptowną zmianę okoliczności? – Skocznia jak skocznia. Tak naprawdę nie ma różnicy, czy jest mała, czy duża. Trzeba robić swoje i dawać z siebie wszystko.

Jednym z podstawowych aspektów, który ma otworzyć Żyle drzwi do dobrych skoków w Rasnovie, jest strona mentalna. Jak się okazuje, poprzez odcięcie się od świata zewnętrznego 2. zawodnik 65. Turnieju Czterech Skoczni potrafi wzbić się na wyżyny swoich umiejętności. W miniony weekend rywale Polaka przekonali się o tym na własnej skórze. - Na pewno dalej będę pracował nad moim nastawieniem. Mam nadzieję, że uda mi się powtórzyć ten stan umysłu. To było naprawdę fajne - zakończył Żyła.