Strona główna • Norweskie Skoki Narciarskie

Zaginione narty reprezentantów Norwegii

Pechowo rozpoczął się pierwszy weekend lutego dla skoczkiń i skoczków narciarskich z Norwegii. W przypadku wielu z nich - z Maren Lundby na czele - na miejsce zawodów nie dotarły narty nadane w czwartek w Oslo. 


Ze względu na bagaże zaginione podczas podróży aż trzy norweskie zawodniczki zostały pozbawione szansy startu w piątkowym konkursie z cyklu Pucharu Świata w Hinzenbach. Maren Lundby wskutek braków sprzętowych ani razu nie stawiła się na rozbiegu 90-metrowego obiektu, natomiast Anna Odine Stroem i Thea Minyan Bjoerseth został zdyskwalifikowane ze względu na zbyt krótkie narty, które udało im się zorganizować tuż przed kwalifikacjami.

Jak informuje nettavisen.no, narty Norweżek miały dotrzeć do Wiednia w piątek przed południem, jednak nie było czasu, by w porę dostarczyć je do powiatu Eferding, gdzie toczy się pucharowa rywalizacja. Niewykluczone, że problem zostanie rozwiązany przed sobotnimi zmaganiami.

O dużym szczęściu może mówić Silje Opseth. 21-latka otrzymała idealnie dopasowany sprzęt, dzięki czemu przeszła kontrolę sprzętową i awansowała do konkursu. Kompletny sprzęt dotarł tylko do Eirin Marii Kvandal, zwyciężczyni niedawnych zawodów w Ljubnie.

Podobne problemy dotknęły także norweskich skoczków rywalizujących w Pucharze Świata w Klingenthal oraz Pucharze Kontynentalnym w Willingen. Thomas Aasen Markeng w piątkowych seriach na Sparkasse Vogtland Arenie skorzysta prawdopodobnie z rezerwowych nart Roberta Johanssona, a z wiązań Macieja Kota - celem dopasowania ich do pożyczonych nart - na Mühlenkopfschanze korzystać będzie Sondre Ringen.

Odpowiedzialne za zamieszanie są linie lotnicze SAS. Norweska Agencja Prasowa skontaktowała się z jednym z przedstawicieli firmy. - Było za dużo bagażu, żeby wszystko się zmieściło do samolotu, który został wypełniony zgodnie z przepisami. Bezpieczeństwo jest najważniejsze - informuje rzecznik prasowy SAS.