Strona główna • Norweskie Skoki Narciarskie

Eirin Maria Kvandal może zapomnieć o igrzyskach. "Ciężko to zaakceptować"

Przerwa Norweżki, spowodowana kontuzją doznaną w Hinzenbach, potrwa dłużej niż początkowo zakładano. Zdjęcia rentgenowskie potwierdzają, że podczas upadku doszło do uszkodzeń więzadeł krzyżowych oraz urazu łąkotki. Oznacza to, że Kvandal zostanie wyłączona z treningów na ponad rok. Jest to niemal jednoznaczne z brakiem uczestnictwa młodej zawodniczki w igrzyskach olimpijskich w Pekinie, które rozpoczną się w lutym 2022 roku.


Skoczkini pochodząca z Mosjøen była prawdziwym objawieniem tego sezonu. W grudniu debiutowała w zawodach Pucharu Świata w Ramsau, a nieco ponad miesiąc później odniosła swój pierwszy triumf w słoweńskim Ljubnie. Tej zimy została również mistrzynią kraju. Szkoleniowiec kadry kobiecej - Christian Meyer - komentował, że widzi w niej talent na miarę Maren Lundby. Dlatego brak udziału Kvandal w Zimowych Igrzyskach Olimpijskich będzie wielkim ciosem dla drużyny norweskiej.

- Spodziewałam się tej informacji, ale i tak ciężko mi ją zaakceptować. Nie mogłam się doczekać startu w igrzyskach, dlatego obecna sytuacja jest dla mnie niesamowicie trudna - nie ukrywa Skandynawka, która dziś ma przejść operację w szpitalu w Trondheim. - Sprawa nie wygląda dobrze, ale postaram się zrobić wszystko co w mojej mocy, aby jak najszybciej wrócić do zdrowia - wyznaje.

Uraz więzadła krzyżowego najczęściej wyklucza zawodnika z treningów na około rok. W tym przypadku doszło też do zerwania więzadła pobocznego i urazu łąkotki. Kvandal podkreśla jednak, że nie ma mowy o rezygnacji ze sportu. - Będę pracować na tyle ciężko, aby móc wrócić do skakania. Z pewnością nie jest to ostatni raz, kiedy kibice widzieli mnie na skoczni - zapewnia zawodniczka.

Przypomnijmy, że Kvandal doznała kontuzji w trakcie zawodów w Hinzenbach na początku lutego, gdzie upadła podczas skoku na odległość 88 metrów. Jednocześnie nie był to jej pierwszy upadek w tym sezonie - Norweżka wywróciła się też tydzień wcześniej na zawodach Pucharu Świata w Titisee-Neustadt.

Dziewiętnastolatka jest świadoma tego, że czeka ją trudny okres rekonwalescencji. - Pewnie, że najłatwiej byłoby się teraz poddać, ale przecież nie o to chodzi. Chcę być skoczkinią, zależy mi na tym, dlatego koncentruję się na przyszłości - kończy dziewiętnastolatka.