Strona główna • Historia Skoków Narciarskich

O drużynowe mistrzostwo świata. Jak to się wszystko zaczęło?

Przed nami ostatni skokowy akord jubileuszowej, czterdziestej edycji Mistrzostw Świata w Narciarstwie Klasycznym - konkurs drużynowy. Jest to konkurencja, która oficjalnie do programu imprezy została włączona po blisko sześćdziesięciu latach od momentu jej zainaugurowania. Dziś trudno byłoby wyobrazić sobie bez niej mistrzowskie zmagania.

Skoki narciarskie to indywidualna dyscyplina sportu, stąd przez długie lata nikt nie traktował poważnie pomysłów, by medale mistrzostw świata wręczać też najlepszym drużynom. Pierwszą przymiarkę ku temu poczyniono w 1970 roku w Szczyrbskim Plesie, gdzie na zakończenie mistrzostw rozegrano pokazowe zawody zespołowe. Podium przypadło reprezentacjom dziś już nieistniejących państw. Konkurs wygrali gospodarze, Czechosłowacy ze znakomitym Jirim Raską w składzie, drugie miejsce zajęli skoczkowie z NRD, a trzecie reprezentanci ZSRR, mający w drużynie podwójnego mistrza z tej imprezy, Garija Napałkowa oraz mistrza olimpijskiego sprzed dwóch lat, Władimira Biełousowa, który zaliczył nieudane mistrzostwa, ale w tym konkursie błysnął. Po latach w jednym z wywiadów wspominał: - W Czechosłowacji kibice nazywali nas okupantami, krzyczeli: „zabiłeś moją matkę!”, nawiązując do zbrojnej radzieckiej interwencji w tym kraju, która miała miejsce dwa lata wcześniej. Do hotelowych pokojów podrzucano nam kartki z pogróżkami. Gdy z głośników wybrzmiało moje nazwisko, na całych trybunach rozległy się gwizdy i buczenie. Obrzucano mnie śnieżkami. Nie wytrzymałem tego emocjonalnie. W rozegranym na koniec mistrzostw, jako pokazowy, konkursie drużynowym skoczyłem o 10 metrów dalej od rekordu skoczni. Wydaje mi się, że cała adrenalina, gniew i frustracja po nieudanych konkursach indywidualnych znalazła swoje ujście w tym ostatnim skoku.

Na bardzo wysokim piątym miejscu sklasyfikowano reprezentację Polski, mającą w swoich szeregach brązowego medalistę z dużej skoczni, Stanisława Gąsienicę-Daniela oraz Tadeusza Pawlusiaka, którego medalu na dużej skoczni pozbawił upadek. Skład biało-czerwonych uzupełniali Adam Krzysztofiak i Józef Przybyła. W zawodach wzięło udział 18 zespołów, a Polacy wyprzedzili takie potęgi jak Norwegia, Finlandia czy Austria.


W 1978 drużynowy konkurs pokazowy składający się z jednej serii rozegrano w ramach mistrzostw w Lahti. Nie do pokonania byli tam Niemcy z NRD, którzy ponadto w dwóch konkursach indywidualnych wywalczyli trzy medale. Już wtedy tajemnicą poliszynela było, że wpływ na tak dobre wyniki NRD-owców miało stosowanie przez nich środków dopingowych. Drugie miejsce zajęła Finlandia, a trzecie Norwegia. Wystartowało 10 drużyn, wśród których zabrakło Polski. Biało-czerwone barwy w konkursach skoków reprezentowali tylko Piotr Fijas i Stanisław Bobak, ale mieliśmy tam również dobrze skaczących dwuboistów, Kazimierza Długopolskiego i Stanisława Kawuloka, którzy z powodzeniem mogli rywalizować ze skoczkami specjalistami. PZN nie zdążył jednak na czas zgłosić organizatorom udziału naszych kombinatorów norweskich. 

Pierwszy konkurs drużynowy mistrzostw świata, za który przyznano medale, został rozegrano w 1982 roku w Oslo. Było to widowisko godne wielkiej inauguracji. Po niezwykle zaciętej walce gospodarze o zaledwie 0,9 pkt. pokonali reprezentację Austrii, a na trzecim stopniu podium stanęli Finowie, walczący zaciekle do końca o brązowy medal z reprezentacją NRD. Tuż za nimi znaleźli się Kanadyjczycy, którzy nigdy później w żadnej drużynówce najwyższej rangi nie powtórzyli już tak znakomitego wyniku. W gronie 16 zespołów dopiero 14 miejsce zajęli Polacy skaczący w składzie: Piotr Fijas, Bogdan Zwijacz i wspomniany wcześniej dwuboista, Kawulok. Do wyniku drużyny zaliczano wyniki trzech najlepszych zawodników, stąd regulamin dopuszczał udział zespołów trzyosobowych. 

Kolejnego drużynowego mistrza świata wyłoniono w 1984 roku w Engelbergu. Tylko jak to możliwe, skoro był to rok olimpijski i nie rozgrywano wówczas "klasycznych" mistrzostw świata? Pomimo starań Międzynarodowej Federacji Narciarskiej oraz krajowych federacji MKOl nie zdecydował się włączyć konkursów drużynowego w skokach narciarskich i kombinacji norweskiej do programu zimowych igrzysk w Sarajewie. W związku z tym już po zakończeniu olimpijskiej rywalizacji FIS zdecydowała się rozegrać konkursy o drużynowe mistrzostwo świata w tych dyscyplinach. Kombinatorzy pojechali do Vuokatti, a skoczkowie do Engelbergu. Wygrała Finlandia przed NRD i Czechosłowacją. Na ostatnim, czternastym miejscu konkurs zakończyła reprezentacja Polski. Piotr Fijas skakał wtedy na poziomie czołówki, ale jego brat Tadeusz oraz Janusz Malik lądowali bardzo blisko. 

Tyle o narodzinach konkurencji, która dziś zapisze kolejną kartę w historii mistrzostw świata. Czekamy zatem z niecierpliwością na wieczorne rozstrzygnięcia. Do tej pory najwięcej drużynowych złotych medali, bo dziewięć, wywalczyła reprezentacja Austrii. Samodzielne przodownictwo w tej klasyfikacji zapewniła sobie m.in. wygrywając wszystkie rozegrane dotąd konkursy na skoczniach normalnych, a takie odbyły się trzy - w 2001, 2005 i 2011 roku. Reprezentacja Polski będzie się starać o powiększenie swojego dorobku składającego się ze złota i dwóch medali brązowych.