Strona główna • Chińskie Skoki Narciarskie

Song Qiwu - chiński talent w dwa i pół roku nauczył się skakać i zapunktował w PK

20 sierpnia obchodził dwudzieste urodziny, a dzień później sprawił sobie wymarzony prezent. Song Qiwu, zdobywając jeden punkt zawodów Letniego Pucharu Kontynentalnego w Rasnovie, zapewnił męskim chińskim skokom miejsce na liście startowej kwalifikacji do olimpijskich konkursów skoków narciarskich na Pekin 2022.

Qiwu jest odkryciem Miki Kojonkoskiego. Latem 2018 roku wybitny fiński szkoleniowiec wybrał się do Państwa Środka, by osobiście nadzorować rekrutację do nowo tworzonego teamu spośród kilkunastoletnich przedstawicieli różnych dyscyplin sportowych. - Dwunastu kandydatów na skoczków po dwóch miesiącach treningu oddaje już skoki ze skoczni K-65 w Kuopio – cieszył się Kojonkoski w styczniu 2019 roku. - Mieliśmy dość ostrożne oczekiwania, co do postępów, jakie są w stanie poczynić ci młodzi sportowcy. Poszło łatwiej i szybciej niż się spodziewaliśmy.

Szybko się jednak okazało, że nie wszyscy przedstawiciele tej grupy są predestynowani do uprawiania skoków. Kilkunastu niedoszłych skoczków zostało po kilku miesiącach odesłanych do Chin. Kojonkoski ponownie odwiedził wówczas Państwo Środka celem wyselekcjonowania nowego narybku przyszłych skoczków. Jak sam twierdził, zebrał tym razem jeszcze lepszy materiał ludzki, który wkrótce dołączył do jego zespołu. - Najtrudniejsze jest to, by sprawić, aby ci młodzi ludzie pokochali uprawianą dyscyplinę sportu - mówił Kojonkoski w niedawnej rozmowie z naszym portalem. - To nie był ich wybór, by zostać skoczkiem. Zostali wyselekcjonowani z dużej grupy ludzi. Nic nie będzie możliwe bez ich realnego zaangażowania i chęci do pracy. 

Song Qiwu, zanim w wieku 17 lat przeniósł się do Kuopio, gdzie utworzono bazę dla młodych Chińczyków uczących się skakać, uprawiał lekkoatletykę. Specjalizował się w biegu na czterysta metrów przez płotki. W niedawnej rozmowie z portalem Finance.cina.cn wspominał swoje trudne początki na skoczni: - Zanim zacząłem uczyć się skakać, nigdy w życiu nie widziałem śniegu na oczy. Pierwsze próby na czterometrowej skoczni były mocno karkołomne. Nazajutrz po takim treningu nie mogłem podnieść się z łóżka. Byłem naprawdę przerażony. Podczas pierwszych treningów myślałem tylko tym, żeby przeżyć - przyznawał otwarcie. - Dużym wyzwaniem dla mnie było odzwyczajenie się od pewnych nawyków z czasów uprawiania lekkoatletyki. Byłem przyzwyczajony do innego układania stóp na bieżni niż tego, który trzeba wykonywać na najeździe i progu skoczni. 

Po ledwie rocznym okresie treningu były biegacz wystartował już podczas mistrzostw Finlandii, które w listopadzie 2019 roku odbyły się w Rovaniemi. Skoczył na odległość 60,5 m i zajął 43 miejsce w gronie 45 uczestników. Niemal od początku znajdował się w gronie kilku najlepszych przedstawicieli grupy Kojonkoskiego, ale paru kolegów z teamu w lokalnych zawodach osiągało jednak lepsze wyniki. Po powrocie do ojczyzny szybko odskoczył poziomem od całej reszty.

Po wybuchu pandemii koronawirusa skoczkom trenującym w Finlandii nakazano natychmiastowy powrót do ojczyzny, gdzie z kilku grup treningowych funkcjonujących w różnych zakątkach Europy utworzono już jedną szeroką drużynę. Na jej czele stanął Kojonkoski, który na potrzeby projektu przeniósł się do Chin. Tamtejszym zawodnikom udostępniono zmodernizowaną (Jilin) i nowo utworzoną (Layiuan i Zhangjikaou) infrastrukturę do uprawiania skoków. Wówczas to Song zaczął wyrastać na zdecydowanego lidera grupy. 

W październiku 2020 wygrał dwa konkursy rozegrane z okazji otwarcia przebudowanego obiektu w Jilin. W jednym z nich okazał się najlepszy pomimo upadku, który odniósł po tym, jak przeskoczył rozmiar skoczni. 2 stycznia 2021 na skoczni w Laiyuan skokiem na odległość 141,5 m o 13 metrów poprawił dotychczasowy rekord kraju. W marcu 2021 zdobył cztery złote medale mistrzostw Chin, w obu konkursach indywidualnych, a także w mikście i zawodach drużynowych. 

Pod koniec czerwca podopieczni Kojonkoskiego wrócili do Kuopio, które stało się teraz bazą wypadową dla drużyny walczącej o kwalifikacje olimpijskie najpierw poprzez FIS Cup, a potem przez Puchar Kontynentalny. Qiwu na europejskich skoczniach nie radził sobie tak dobrze, jak na krajowej arenie, nie skakał na miarę lidera swojej drużyny, niemniej to właśnie on w Rasnovie zdobył pierwszy punkt PK dla swojej reprezentacji, który uprawnia tamtejszą federację do wystawienia póki co jednego skoczka w rywalizacji olimpijskiej. - Motto naszego projektu brzmi: "spraw, aby niemożliwe stało się możliwe" - podkreślał w wywiadzie udzielonym Skijumping.pl Mika Kojonkoski, który w nieco ponad dwa i pół roku z zawodnika, który nie miał okazji założyć nart na nogi, uczynił skoczka z prawem startu w Pucharze Świata.