Strona główna • Polskie Skoki Narciarskie

Garmisch-Partenkirchen zamiast Rasnova i wypatrywanie Hinzenbach

Pierwotnie czołowi polscy skoczkowie mieli spędzić przedostatni weekend września w Rumunii, gdzie planowano konkursy zaliczane do klasyfikacji generalnej Letniego Grand Prix 2021. Zawody w Rasnovie zostały jednak odwołane, a sztab szkoleniowy reprezentacji naszego kraju musiał błyskawicznie zmienić plany treningowe. Ostatecznie nasi kadrowicze wybrali się w tym terminie do Bawarii, gdzie mieli okazję popracować na Große Olympiaschanze.


Wśród kadrowiczów szlifujących formę w Garmisch-Partenkirchen nie zabrakło Kamila Stocha. - Zakończyliśmy zgrupowanie. To był krótki, ale owocny obóz. Bardzo dobrze mi się skakało, a i ze zdrowiem jest już wszystko w porządku - zapewnia trzykrotny zdobywca Złotego Orła, który od wiosny skupia się na powrocie do pełni sił po zabiegu stawu skokowego.

34-latek przystąpił w lipcu do inauguracji Letniego Grand Prix w Wiśle, gdzie wygrał nawet piątkowy prolog, ale ze względu na opuchliznę prawej nogi nie wziął udział w obu konkursach na skoczni im. Adama Małysza. Teraz wszystko wraca do normy. - Jestem już w pełni treningu, z czego bardzo się cieszę. Mogę wykonywać wszystkie ćwiczenia bez najmniejszych przeszkód - zapewnia trzykrotny mistrz olimpijski, dla którego igrzyska w Pekinie będą piątymi w karierze. 

W przyszłym tygodniu czołowi skoczkowie świata zmierzą się w Hinzenbach, gdzie odbędzie się przedostatni konkurs tegorocznej edycji Letniego Grand Prix. Z jednym z pierwszych numerów, ze względu na brak punktów w klasyfikacji generalnej, pokaże się Stoch. - Do zobaczenia w Hinzenbach, jadę tam! - potwierdza dwukrotny zdobywca Kryształowej Kuli, który jeszcze nigdy nie stał na podium na niewielkim obiekcie w Górnej Austrii. Najbliżej tego wyczynu był w 2015 roku, kiedy finiszował szósty.