Strona główna • Czeskie Skoki Narciarskie

"Współdziałanie straciło sens" - mocna odpowiedź Polaków na czeskie zarzuty w sprawie Harrachova

Miała być największa skocznia na świecie i gruntownie zmodernizowany cały kompleks obiektów w Harrachovie. Zamiast tego są niedomówienia, oskarżenia i groźby niewypłacenia należnego polskim architektom wynagrodzenia. W ostatnim czasie strona czeska po raz kolejny zamieściła medialne zarzuty pod adresem firmy Archigeum spod Bydgoszczy, która była odpowiedzialna za projekt przebudowy nieczynnej od 2014 roku skoczni mamuciej i towarzyszącego jej kompleksu. 


-  Aktualnie Czesi zabezpieczają środki na tę inwestycję, są zdeterminowani, by prace zacząć jak najszybciej - mówił nam przed ponad rokiem Przemysław Gawęda z polskiej pracowni architektonicznej, która zaangażowała się we współpracę ze stroną czeską, a ostatnimi czasy brała też udział w projektowaniu Średniej Krokwi w Zakopanem. - Mają świadomość jakie znaczenie, zarówno sportowe jak i gospodarcze, może mieć jej funkcjonowanie dla regionu, a nawet dla kraju - dodawał polski architekt. Termin przekazania gotowego projektu mijał w styczniu ubiegłego roku. Jakiś czas później okazało się jednak, że Harrachov nie jest wcale finansowo przygotowany na realizację takiej inwestycji. Zaczęło się "odwracanie kota ogonem" i oskarżenia pod adresem polskiej firmy o rażące braki w dokumentacji projektowej. 

- Powiem tak: uważam, że nam Polakom nie może bardziej zależeć na przebudowie tej skoczni niż Czechom - mówił nam z kolei Gawęda kilka miesięcy temu, komentując postawę lokalnych czeskich władz. - A my odnosimy wrażenie, że federacji czeskiej nie zależy tak bardzo na reaktywacji tamtejszych skoczni. Mamy tam spór dwóch urzędów, Harrachova i Liberca. Natomiast dalej z nimi rozmawiamy. Zobaczymy jak ten temat się potoczy.

Przed kilkoma dniami na łamach portalu Idnes.cz po raz kolejny Czesi odnieśli się w negatywny sposób do prac polskiej firmy. "Polacy nie dotrzymali terminu i nie przedstawili wymaganej dokumentacji aż do lata. Ostatecznie region odmówił przejęcia go, twierdząc, że jest niekompletny." - pisze czeski portal. - Spodziewaliśmy się, że dostaniemy „książkę kucharską”, aby móc od razu udać się do kuchni, ale dostaliśmy tylko część przepisu, który był nam potrzebny -  powiedział Dan Ramzer, zastępca gubernatora ds. edukacji i sportu. Firma Archigeum za swoją pracę miała otrzymać 1,1 miliona koron. Według Ramzera Kraj Liberecki nie zdecydował się opłacić faktury i trafiła ona do działu prawnego. Zapowiedziano już kolejną zbiórkę publiczną na renowację kompleksu, ogłoszono również nowy konkurs na projekt przebudowy. Ma być to konkurs skierowany do czeskich studentów architektury. 

W ostatnim czasie wyszło też na jaw, że Czesi proponowali Polakom zakup skoczni do lotów za symboliczną złotówkę. Po stronie polskiej miałby leżeć jednak remont obiektu i jego utrzymanie. Prezes PZN, Apoloniusz Tajner stanowczo odrzucił taką formę propozycji, uznając za niegodną nawet podjęcia rozmowy. 

O komentarz do tej kontrowersyjnej sprawy poprosiliśmy przedstawicieli firmy Archigeum. Oto jej pełne oświadczenie w związku z omawianym tematem:

"Strona czeska otrzymała opracowanie studium, a nasza pracownia protokół jego odbioru. Byliśmy gotowi uwzględniać uwagi i sugestie Partnerów czeskich, co jest naturalną procedurą przy tego typu opracowaniach. Gdy strona czeska zaczęła formułować uwagi wychodzące poza nawias i ramy zawartej umowy, a do całości zaczęła wkradać się polityka, dalsze współdziałanie straciło sens. My nie jesteśmy Kopalnią Turów, aby grać z nami w polityczne gry.

Ze zdumieniem przyjęliśmy medialną informację, że strona czeska kompleks skoczni w Harrachovie zaproponowała stronie polskiej za przysłowiową „złotówkę”. Zdziwienie było tym większe, że jako jeden z kierunków poszukiwań możliwości zrewitalizowania kompleksu w studium proponowaliśmy stronie czeskiej potencjalną współpracę na wzór tej, która miała miejsce podczas rewitalizacji skoczni w Planicy, gdzie rządy Słowenii oraz Włoch zawiązały porozumienie i wspólnymi siłami odnowiły kompleks. Jaki to przyniosło skutek? Widzimy to po pięknie odnowionych skoczniach. W tego typu dokumentach jak studium, wskazuje się możliwie szerokie warianty sfinansowania inwestycji, także w opcji międzynarodowego konsorcjum.

Nasza propozycja, aby rozważyć podobny kierunek działań na linii rządów Czech, Polski lub Niemiec jako alternatywę, gdyby strona czeska samodzielnie nie udźwignęła kosztów rewitalizacji kompleksu, nie znalazła aprobaty u czeskich Partnerów. Zatem późniejsza oferta przekazania kompleksu skoczni w Harrachovie przez stronę czeską za symboliczną „złotówkę” stronie polskiej była kuriozalna, pozbawiona logiki i niezrozumiała.

Wypracowane studium i kierunek rewitalizacji został przekazany stronie czeskiej, otrzymaliśmy protokoły. Temat studium jest zamknięty."