Strona główna • Japońskie Skoki Narciarskie

Drugi Złoty Orzeł Kobayashiego. "Jestem szczęśliwy, ale też wyczerpany"

Ryoyu Kobayashi po raz drugi w karierze został najlepszym skoczkiem Turnieju Czterech Skoczni. W przeciwieństwie do sezonu 2018/19, kiedy również zapracował na Złotego Orła, tym razem nie udało mu się wygrać wszystkich konkursów. W Święto Trzech Króli zajął piątą pozycję w Bischofshofen.


- Jestem bardzo szczęśliwy, ale też trochę wyczerpany - nie ukrywa lider Pucharu Świata, który tej zimy musiał pauzować z powodu pozytywnego wyniku testu na COVID-19. Japończyk ze względu na izolację stracił dwa indywidualne konkursy bieżącej edycji, po jednym w Ruce i Wiśle.

25-latek wygrał w Oberstdorfie, Garmisch-Partenkirchen, a także pierwszy z dwóch konkursów w Bischofshofen. Do tego błyszczał w kwalifikacjach. - Bardzo się cieszę, że mogłem oddawać powtarzalne skoki przez cały Turniej - przyznaje.

Kobayashi nie miał sobie równych przed trzema laty, powtarzając wyczyny Svena Hannawalda i Kamila Stocha, którzy zwyciężali na wszystkich arenach. Tej zimy jako pierwszy skoczek w historii mógł zrobić to po raz drugi. Ostatecznie z wiktorii w dolinie rzeki Salzach cieszył się Daniel Huber, a przedstawiciel Kraju Kwitnącej Wiśni finiszował piąty. - Trochę to smutne, że nie udało mi się osiągnąć Wielkiego Szlema, ale cieszę się, że zdobyłem Złotego Orła - podkreśla.

Japończyk tym samym sprostał roli głównego faworyta jubileuszowej edycji. - Nie spodziewałem się, że po raz drugi rozstrzygnę na swoją korzyść turniejową klasyfikację. To wyjątkowe, że brylowałem przy okazji 70. edycji - dodaje.

Kobayashi przystąpi do sobotnich zmagań w regionie Salzburga jako lider Pucharu Świata w sezonie olimpijskim. Jego przewaga nad Karlem Geigerem wynosi 56 punktów.