Strona główna • Polskie Skoki Narciarskie

Test duetów. Wąsek i Hula przed zawodami w Rasnovie

- Dla każdego będzie to debiut w tym formacie zawodów. Fajnie, że tu jesteśmy i możemy brać w tym udział. Mam nadzieję, że powalczymy i damy z siebie wszystko - mówi Stefan Hula, który w sobotę będzie reprezentował nasz kraj podczas Letniego Grand Prix w Rasnovie. Jego partnerem w zespole będzie Paweł Wąsek. W Rumunii odbędzie się historyczna potyczka duetów, czyli formatu debiutującego w omawianym cyklu. Na sobotnie popołudnie zaplanowano także konkurs indywidualny.


- Byliśmy tutaj w 2018 roku, gdy Rasnov debiutował w Letnim Grand Prix, a rok później przyjechałem jeszcze na Letni Puchar Kontynentalny. To mój trzeci wyjazd do Rumunii. Pamiętam, że nieźle mi się tu skakało. W Pucharze Kontynentalnym byłem trzeci, a w Grand Prix szósty i siódmy. Mam stąd dobre wspomnienia - podkreśla Stefan Hula.

35-latek zajął ósme miejsce w piątkowym prologu. W ocenianej serii wylądował na 90. metrze, a więc na linii wyznaczającej punkt konstrukcyjny 97-metrowego obiektu. - Odczucia z piątkowych serii treningowych i prologu były niezłe, ale może być lepiej. W Courchevel też nie było źle. W zawodach wyszło niefartownie, ale na to nie mamy wpływu. W Lillehammer też było całkiem, całkiem, jednak przydarzały się gorsze skoki. Tutaj jest stabilnie. Treningowe próby były lepszej od skoku z prologu. Mimo wszystko mówimy o niezłym poziomie - analizuje drużynowy medalista olimpijski z Pjongczangu.

W sobotę o 12:45 czasu polskiego ruszy historyczny konkurs duetów. Polskich barw będą bronić Stefan Hula i Paweł Wąsek. - Dla każdego będzie to debiut w tym formacie zawodów. Fajnie, że tu jesteśmy i możemy brać w tym udział. Mam nadzieję, że powalczymy i damy z siebie wszystko. Sobota będzie intensywnym dniem. Miał być tylko konkurs indywidualny, ale duety przeniesiono z niedzieli, kiedy ma być gorsza pogoda - mówi bardziej doświadczonych z reprezentantów naszego kraju.

Na niedzielę zaplanowano mikst, na starcie którego zabraknie Biało-Czerwonych. Polski Związek Narciarski nie wysłał do Siedmiogrodu żadnej skoczkini. - Szkoda, że ich tutaj nie ma, bo chętnie byśmy z nimi poskakali. Zawody drużyn mieszanych też są dla nas ważne. Dziewczyny mogłyby w takich zawodach nabierać doświadczenia - wskazuje Hula.

Skoczkowie podczas piątkowych zmagań zwracali uwagę na niedoskonałości rumuńskiej areny. - Na wybiegu są miejsca, w których znajduje się sporo gliny. Po trawie jedzie się dość szybko, a chwilami łapie glina. Czy to kretowiska? Nie wiem, ale hamuje. Trzeba uważać. Leżące tam kamienie też nie są dobre dla nart - nie ukrywa Polak.

- Miasteczko jest bardzo przyjemne, choć nie zwiedzałem. W piątkowy wieczór przeszliśmy się na kolację do restauracji. Na zwiedzanie lokalnego zamku nie było jeszcze czasu, ale może uda się po sobotnich zawodach. Kto wie? - kończy Hula.

- Już trochę się w życiu najeździłem tymi busami, więc jestem przyzwyczajony. Ale to jedna z dłuższych podróży samochodem i trochę się dłuży - mówi Paweł Wąsek o czwartkowej jeździe z południa Polski do Rumunii.

- Nigdy nie jadę tu z wielkim zapałem, bo ta skocznia nie do końca mi odpowiada, ale raz do roku można się wyrwać i tu przyjechać, by spróbować. Być może się z nią dogadam? - zastanawia się czwarty zawodnik prologu.

23-latek także nawiązał do problemów dotyczących końcowej fazy skoku. - Wybieg nie jest w najlepszym stanie. Trochę brakuje tam trawy, a do tego jest dużo kamieni. Słyszę ich tarcie o narty przy hamowaniu, więc troszkę boli... Takie mamy warunki i trzeba skakać - komentuje.

- Przekonamy się w sobotę, ale fajnie! Coś odświeża się w naszych skokach. Wraz ze Stefanem przetestujemy nową konkurencję i stworzymy super duet. Powalczymy! - zapowiada zawodnik z Ustronia.

- Dostałem informację od trenera Thomasa Thurnbichlera, że skoki są powtarzalne i można jechać na zawody do Rasnova, by się sprawdzić - mówi o swoim wyjeździe do Rumunii.

Wąsek po raz ostatni startował na arenie międzynarodowej w lipcu, kiedy w Wiśle inaugurowano Letnie Grand Prix 2022. - W końcu jakieś zawody! Brakuje tego - przyznaje.

- Na razie przygotowania przebiegają bardzo fajnie, ale poczekajmy, co z tego będzie zimą. Przed rokiem w lecie też było fajnie, a to zima jest istotna - tonuje nastroje olimpijczyk z Pekinu.

Korespondencja z Rasnova, Dominik Formela