Strona główna • Polskie Skoki Narciarskie

Nowy rozdział w kadrze A. Zapis konferencji prasowej w Wiśle

Sezon 2022/2023 już za pasem. To właśnie dziś na skoczni im. Adama Małysza zainaugurowana zostanie rywalizacja w ramach Pucharu Świata. Oto, co powiedzieli reprezentanci Polski na czwartkowej konferencji prasowej przed premierowym weekendem sezonu zimowego.


Dawid Kubacki:

- Jeżeli chodzi o moje podejście do inauguracji PŚ na igelicie, wydaje mi się, że były trzy opcje. Albo tych zawodów w ogóle by nie było, albo odbyłyby się w formie hybrydowej, albo zostałby przygotowany naśnieżony zeskok. Ta ostatnia opcja mogłaby się zakończyć mocnym niepowodzeniem przy tych temperaturach. Wydaje się, że aktualne rozwiązanie jako awaryjne jest tym najlepszym.

- Stawiam sobie poprzeczkę wysoko. Wiem, że stać mnie na to, by walczyć o czołowe lokaty we wszystkich konkursach. Lato potwierdziło, że praca, którą wykonywaliśmy od kwietnia, przynosi owoce. Można korzystać z tego na skoczniach i to skutecznie. Mam możliwości i odpowiednie narzędzia. Chcę z nich teraz na spokojnie korzystać.

- Czy zdarzało mi się więcej skoków takich, jak ten na niedawnym treningu z rozpiętymi wiązaniami? Czasem bywało, że zapomniałem się odbić, ale to już stare dzieje. Jeżeli chodzi o tę konkretną sytuację, wynikła z pewnego zamieszania. Mimo wszystko skończyło się to dobrze, choć patrząc na to, co się stało, nie miało prawa to mieć miejsca. To był mój błąd, nie sprawdziłem wszystkiego. Całe szczęście, że skończyło się tylko małą reprymendą od trenera. Lekcja wyciągnięta na przyszłość, tego się trzymajmy.

Kamil Stoch:

- Co do spotkań ze skoczkami i władzami FIS, organizowane są od początku kadencji Sandro Pertile. Sandro chce być bliżej zawodników, zaangażować ich w sprawy dotyczące dyscypliny. Na ile my, jako zawodnicy mamy realny wpływ na to, jakie zmiany zostaną wprowadzone, to osobna kwestia. Sandro chce poznać opinie skoczków na różne tematy i je przeanalizować.

- Przed początkiem sezonu wewnętrznie bardzo się denerwuję, ale też ekscytuję. Każdy konkurs dla mnie to duże wyzwanie, lecz również jednocześnie wielka radość. Mogę skakać na nartach, robić to przed najlepszą publicznością na świecie i na najwyższym możliwym poziomie.

- Przygotowując się do tak długiego sezonu trudno odgórnie założyć, że mamy mocno zacząć, później rozluźnić, a następnie wejść na najwyższy pułap naszych możliwości. Przygotowujemy się normalnie, jak do każdego innego sezonu, by być w jak najlepszej dyspozycji od początku do końca. To bardziej kwestia rozłożenia sił, złapania rytmu startowego, umiejętności wyciszenia i znalezienia chwili oddechu po weekendzie startowym jednocześnie zachowując pełną mobilizację całego organizmu. Na szczęście cała pucharowa stawka musi przejść przez ten proces. Zobaczymy, jak każdy na to zareaguje.

- Nasza wspólna podróż, którą zaczęliśmy z trenerem Thurbichlerem pokazała mi, że mam w sobie jeszcze spore rezerwy. Bardzo się z tego cieszę, daje mi to mnóstwo motywacji i energii do dalszej pracy. Skoków na bardzo wysokim poziomie miałem tego lata sporo. Utwierdziło mnie to w przekonaniu, że mogę skakać na najwyższym poziomie. Wciąż poszukuję tego najlepszego skoku. Wiem, że nigdy do niego nie dotrę, ale sama droga jest naprawdę ciekawa.

- Skakanie na torach lodowych i lądowanie na igelicie to dla nas nic nowego. Trenujemy tak od kilku ostatnich lat, zwłaszcza w okresie przejściowym pomiędzy październikiem a grudniem. To najlepsze możliwe rozwiązanie na rozegranie PŚ w Wiśle w tym terminie.

Jakub Wolny:

- Jestem spokojny przed inauguracją sezonu. Uważam, że jesteśmy bardzo dobrze przygotowani. Cieszymy się tym, że ponownie pierwsze zawody rozgrywane są u nas.

- Zawsze po sezonie mieliśmy dwa-trzy dni wolnego i od razu ciężki siłowy trening. Wydaje mi się, że dłuższa przerwa po sezonie jest potrzebna. Dobrze, gdy głowa na chwilę całkowicie odpocznie od skoków. - Czeka nas najdłuższy sezon w historii skoków. Przygotowaliśmy się z góry nałożonym planem. Trenerzy musieli nad nim główkować. Nie jest to jednak coś, z czym nie będziemy w stanie sobie poradzić.

Paweł Wąsek:

- Przygotowania przed tym sezonem wyglądały trochę inaczej. Może właśnie taki rodzaj przygotowań wpływa lepiej na moją dyspozycję. Staję się przez to lepszym zawodnikiem.