Strona główna • Amerykańskie Skoki Narciarskie

Trener Amerykanów pod wrażeniem występu swoich podopiecznych

Amerykanie w udany sposób zainaugurowali PolSKI Turniej. Pojedyncze skoki Tate'a Frantza są wręcz rewelacyjne. Dzięki niemu, ale i dzięki przyzwoitej postawie Erika Belshawa, reprezentacja Stanów Zjednoczonych uplasowała się na siódmym miejscu sobotniego konkursu.


Siódme miejsce z niewielką stratą do gospodarzy to bardzo dobry wynik. Indywidualnie Tate Frantz miał w tym konkursie dwunastą notę - lepszą od Piotra Żyły. Erik Belshaw był indywidualnie piętnasty - na 26 zawdoników. Od 2022 roku amerykańską kadrę trenuje Tore Sneli i Norweg nie krył satysfakcji po zakończeniu zmagań.

– Jesteśmy bardzo zadowoleni. Chłopaki robią kolejne kroki naprzód. Jak do tej pory ich występy w PolSKIM Turnieju są dobre. Pokazali kilka naprawdę solidnych skoków w treningach, ale i te w konkursie były całkiem niezłe. Jesteśmy zatem zadowoleni i szczęśliwi. W ogóle podoba mi się zarówno koncept duetów, jak i koncept PolSKIego Turnieju, Myślę, że w Pucharze Świata brakowało do tej pory takiego turnieju dla drużyn – powiedział naszemu portalowi 44-latek.

Duety chyba odpowiadają Amerykanom, bo już w zeszłym sezonie zajęli szóste miejsce w tego typu konkursie rozgrywanym w Rumunii. Przyznać jednak trzeba, że tamte zawody nie były zbyt mocno obsadzone.

– W Rasnovie było trochę łatwiej, dzisiejszy konkurs był trudniejszy, rywalizacja bardziej wymagająca. Szóste miejsce oczywiście jest lepsze od siódmego, ale myślę, że dzisiejszy występ był bardziej wartościowy w wykonaniu moich zawodników.

Były medalista mistrzostw Norwegii odniósł się też do bardzo dobrych skoków Tate'a Frantza: - Tate wciąż robi zauważalne postępy. Jest wartościowym wsparciem naszej drużyny. Widziałem, że dobrze przepracował lato i już wtedy pokazywał swój potencjał. Robi małe kroczki, ale wciąż naprzód. To młody zawodnik, bardzo ciężko pracuje. Jego najlepsze skoki naprawdę się mogą podobać. To wielka przyjemność patrzeć na te próby, szczególnie ostatnio. Zdecydowanie ma potencjał, by rywalizować z najlepszymi na tym poziomie, na poziomie pucharu świata. Jego forma nie jest dla mnie żadną niepodzianką, ale jestem pod wrażeniem jego skoków.   

Sam Tate Frantz również skomentował sobotni konkurs z szerokiem uśmiechem na ustach: - Drugi skok sprawił mi dużo radości, ale oczywiście jestem zadowolony z wszystkich trzech. Myślę, że znalazłem dobry rytm, tutaj w Wiśle.

A jak młody skoczek radzi sobie z presją po dobrych skokach w seriach próbnych oraz treningowych?

– Oczekiwania ludzi są dla mnie pewnego rodzaju motywacją. Po wygraniu wczorajszej serii treningowej fajnie było widzieć wsparcie w mediach społecznościowych. Z pewnością miesza to trochę w głowie i wkrada się nerwowość następnego dnia, ale niesamowite jest widzieć jak ludzie mnie wspierają i dobrze życzą. To mój pierwszy konkurs duetów, więc jest to dla mnie nowa formuła, ale sprawiła mi dużo frajdy. Startowanie z Erikiem (Belshawem, przyp.aut.), moim współlokatorem było świetną zabawą. Myślę, że obydwaj oddaliśmy dzisiaj dobre skoki. Na jutro mam taki sam plan, jaki miałem na dziś: staram się mieć jak najmniejsze oczekiwania i oddać jak najlepsze skoki – zakończył reprezentant klubu New York Ski Education Foundation.

Korespondencja z Wisły - Jagoda Karpińska