Strona główna • Norweskie Skoki Narciarskie

Przedsezonowe napięcie. Forfang i Lindvik o krytycznych słowach rywali

Chociaż od marcowych mistrzostw świata w Trondheim minęło już niemal osiem miesięcy, nie gasną echa tzw. „afery kombinezonowej”. Temat wciąż żyje, szczególnie teraz, na dzień przed inauguracją olimpijskiego sezonu w Lillehammer. To tam, po raz pierwszy od zawieszenia, wystartują Marius Lindvik i Johann Andre Forfang. Powrót dwójki Norwegów zbiegł się jednak z ponowną falą krytyki ze strony rywali.

W ostatnich tygodniach mocno o kolegach po fachu wypowiadał się m.in. zdobywca Kryształowej Kuli ubiegłego sezonu, Daniel Tschofenig. Austriak nie przebierał w słowach, oceniając działania norweskiej kadry w Trondheim. – Celowe oszustwo jest obrzydliwe. Norwegowie próbują to bagatelizować, ale wiedzieli – mówił w wywiadzie dla Tiroler Tageszeitung. – Zhańbili cały sport, jakim są skoki narciarskie, a zachowują się, jakby byli ofiarami – skwitował 23-latek.

Na te słowa zareagowały nie tylko norweskie media, ale także sami zawodnicy. Marius Lindvik w rozmowie z dagbladet.no zdecydował się odeprzeć atak. – Moim zdaniem ci, którzy teraz krzyczą najgłośniej, to ci, którzy sami byli najgorsi. Powinniście się sami ogarnąć, zanim będziecie tak głośno krzyczeć – oznajmił, odnosząc się do informacji TV2, według której to właśnie Austriacy i Niemcy mieli przez poprzednie sezony regularnie manipulować sprzętem. 

– Prawdopodobnie są tacy, którzy nigdy nie skończą tego tematu. Ale nie mogę o tym myśleć, muszę zrobić wszystko, co w mojej mocy, żeby to był dobry sezon – mówił w rozmowie z NRK mistrz olimpijski z 2022 roku. – Ja wchodzę tam z podniesioną głową – podkreślił.

Do słów Austriaka odniósł się także Johann Andre Forfang. – Doskonale go rozumiem. Zrobiłbym to samo – przyznał w rozmowie z dagbladet.no i dodał: – Byłbym bardzo zaskoczony, gdyby zwrócił się do mnie w takim tonie.

Forfang zaznaczył również, że liczy na to, iż bezpośrednie spotkanie z Austriakiem na zawodach nie spowoduje kolejnych napięć.

Eskalacja napięcia sprawia, że powrót Norwegów do rywalizacji ma dodatkowy wymiar. Z jednej strony zawodnicy próbują zamknąć trudny rozdział po zawieszeniach, z drugiej – muszą zmierzyć się z kolejną falą krytyki ze strony rywali. Obie strony podkreślają, że chcą skupić się na rywalizacji sportowej, ale jednocześnie widać wyraźnie, że skandal z Trondheim nadal dzieli środowisko skoków narciarskich.