Zmiana w polskim składzie jeszcze w trakcie TCS? Maciej Maciusiak: „Logistycznie da się to zrobić”
Kwalifikacje w Garmisch-Partenkirchen przyniosły skrajne emocje dla polskiej reprezentacji. Z jednej strony bardzo solidnie zaprezentowali się Kamil Stoch (9. miejsce) i Kacper Tomasiak (12.), pewny awans wywalczyli także Maciej Kot oraz Paweł Wąsek. Z drugiej - niespodziewanie z rywalizacją pożegnał się Piotr Żyła, co natychmiast uruchomiło pytania o możliwe zmiany w składzie jeszcze w trakcie Turnieju Czterech Skoczni.
Po kwalifikacjach głos zabrał trener kadry, Maciej Maciusiak, który nie wykluczył żadnego scenariusza, choć tonował nastroje. Zapytany o mijający rok, Maciusiak podsumował go bez narzekania.
- Dobry, oby następny był lepszy. Tego sobie i wszystkim życzę, żeby wyniki na pewno były lepsze. Cały rok był takim rollercoasterem - dużo się w życiu zmieniało, różne plany się pozmieniały. Może nie był najgorszy, ale zawsze może być lepiej - przyznał.
Jeszcze w Oberstdorfie trener zapowiadał, że w Garmisch-Partenkirchen jego zawodnicy pokażą się z lepszej strony - i w dużej mierze tak się stało.
- Do każdego konkursu podchodzimy indywidualnie, bo wiemy, że tych chłopaków stać na lepsze miejsca i lepsze skoki. Po każdym konkursie mam nadzieję, że w następnym będzie lepiej - podkreślił.
Jednym z kluczowych problemów, z którymi mierzy się obecnie kadra, jest - jak sam trener przyznał - trudna do uchwycenia granica między dobrym a bardzo dobrym skokiem.
- Dokładnie tak. Skoki wyglądają dobrze, sprzęt mamy odpowiedni, a jednak cały czas walka toczy się o te brakujące dziesięć metrów. Widać też, ile napięcia jest w zawodnikach - mówił Maciusiak.
W tym kontekście wskazał na wyraźną zmianę w postawie Kamila Stocha.
- Widzimy teraz zupełnie innego Kamila. Już po Oberstdorfie pojawiło się trochę pewności, potem niezłe skoki treningowe, a w kwalifikacjach w Ga-Pa można powiedzieć, że oddał jeden z lepszych skoków, jakie widzieliśmy od początku sezonu - zaznaczył.
Trener został też zapytany o głośne w ostatnich dniach dyskusje sprzętowe, w tym sprawę wiązań u Austriaków poruszaną nawet na spotkaniu kapitanów ekip.
- Sprawa wiązań Fettnera została wyjaśniona - skacze w nich od sześciu lat. Oczywiście przyglądamy się innym ekipom, ale nie chcę tego komentować, bo to śliski temat. Były dyskwalifikacje, jak choćby Graneruda, więc my skupiamy się na sobie. Mamy sprzęt zgodny z przepisami i na tym się koncentrujemy - uciął temat.
Maciusiak odniósł się również do nietypowego harmonogramu dnia, z długą przerwą między treningami a kwalifikacjami.
- To jest dziwne. Teoretycznie wygląda jak przerwa, ale w praktyce to nie jest przerwa - coś zjeść, znowu rozgrzewka i wracamy na skocznię. To długi dzień i dla nas, i dla was - przyznał.
Co dalej z Piotrem Żyłą po kwalifikacyjnej wpadce? Czy rozważane są decyzje dotyczące zmiany składu reprezentacji na austriacką część TCS?
- Z Piotrem rozmawiałem tylko chwilę. Jedziemy do hotelu i chcę poznać to, co on czuje. Ja mam wewnętrznie plan, były już małe dyskusje, ale najpierw chcę to przegadać z Piotrkiem. Mamy jeszcze jutro konkurs i dzień przerwy przed Innsbruckiem. Jeśli byłaby zmiana, mamy na to czas. Logistycznie da się to zrobić - wyjaśnił.
Na koniec uspokoił jednak, że decyzje nie zapadną pochopnie.
- Myślę, że dzisiaj nie ogłosimy decyzji. Na razie zostawiamy wszystko tak, jak jest. Jeśli będą decyzje, na pewno się dowiecie - zakończył.
Korespondencja z Garmisch-Partenkirchen, Dominik Formela