Kamil Stoch w czołowej dziesiątce kwalifikacji w Ga-Pa. „Nóżka dopiero będzie chodzić!”
Po sylwestrowych kwalifikacjach w Garmisch-Partenkirchen Kamil Stoch emanował luzem, humorem i - co najważniejsze - pewnością siebie. Dziewiąte miejsce było potwierdzeniem, że trzykrotny mistrz olimpijski dobrze wszedł w rytm 74. Turnieju Czterech Skoczni, a forma, której szukał od początku zimy, zaczyna się stabilizować.
- Po takich skokach to nóżka dopiero będzie chodzić! - rzucił z uśmiechem Stoch, którego długie oczekiwanie na kwalifikacje w Ga-Pa nie wytrąciło z rytmu.
- To nie przeszkodziło. To był dobry dzień. Te dwa skoki treningowe też mnie w czymś utwierdziły, a później w kwalifikacjach już było więcej luzu, więcej takiej pewności, co mam zrobić - i poszło.
Zapytany, czy oznacza to nowy "pomysł" na skakanie, Stoch studził interpretacje. - Nie, nie. Treningi są po to, żeby coś wypróbować. To nie chodzi o pomysł, tylko o pewne elementy, które trzeba wprowadzać do skoku, żeby go ulepszać. Na zawodach lepiej bazować na tym, co jest - podkreślał.
W kontekście kończącego się roku nie brakowało refleksji, choć bez nadmiernych sentymentów. - Moment roku? Mam nadzieję, że jego koniec, nie? Nie było źle, ale jestem tu i teraz. Przyznał też, że przez większość kariery czas mierzył nie kalendarzem, a sezonami. - Pewnie to się zmieni w przyszłości - już od kwietnia, ale do tej pory lata bardziej liczyłem w sezonach. Dla mnie rok kończył się i zaczynał wraz z sezonem zimowym.
Na koniec wrócił jeszcze wątek półżartobliwych rozmów o przyszłości po zakończeniu kariery. - Podtrzymuję - śmiał się Stoch, gdy przypomniano mu jego słowa o "obawach przed sobą samym" w sylwestrową noc.
Korespondencja z Garmisch-Partenkirchen, Dominik Formela