Bez przełomu w Ga-Pa. Paweł Wąsek szuka nowego pomysłu
Paweł Wąsek zakończył rywalizację w Garmisch-Partenkirchen już na pierwszej serii. Po skoku zakończonym pół metra przed punktem konstrukcyjnym Grosse Olympiaschanze Polak uplasował się na 35. miejscu, przegrywając pojedynek w systemie KO z Johannem Andre Forfangiem. To kolejny konkurs, który nie przyniósł oczekiwanego przełomu u 26-latka.
- Nie udało się poprawić tych skoków i zabrakło - przyznał krótko Wąsek po swojej 124,5-metrowej próbie, nie kryjąc rozczarowania. Po nieudanym występie naturalnie pojawiają się pytanie o dalszy kierunek działań. Sam zawodnik nie ukrywa, że obecnie brakuje mu jasnych odpowiedzi.
- Na ten moment nie wiem. Miałem plan na dziś, ale nie zadziałał. Trzeba znowu siąść, przeanalizować, przemyśleć i znaleźć jakiś nowy pomysł - powiedział.
Zapytany, czy ma poczucie wpadania w mentalne "błędne koło", odpowiedział bez ogródek. - Jest to wkurzające, ale taki jest ten sport. Po tym konkursie nie mam powodów do optymizmu. Mam nadzieję, że trener wytłumaczy, co tu nie zagrało, co trzeba poprawić i wtedy optymizm się pojawi.
W kontekście ewentualnej przerwy od Pucharu Świata lub spokojnego treningu poza zawodami Wąsek wskazuje jednak na ograniczenia takiego rozwiązania. - Jeśli jedzie się na trening, to nie ma się porównania z innymi. Wtedy trudno się poprawić. Dostosowuje się belkę pod swoje realne możliwości, czasem wystarczy trochę więcej prędkości i wydaje się, że wszystko działa. Skoki cieszą, a potem jedziesz na zawody i jesteś dalej w tym samym miejscu albo jest jeszcze gorzej - tłumaczył.
Jak podkreśla, w środku zimy trudno o znalezienie przestrzeni na ucieczkę od rywalizacji. - Jest zima, trzeba skakać w zawodach, umieć radzić sobie z presją i realizować małe kroczki, które chcemy poprawiać w najważniejszych momentach - podsumował.
Korespondencja z Garmisch-Partenkirchen, Dominik Formela