Strona główna • Puchar Świata

Domen Prevc zdradził tajemnicę swego sukcesu

Jeden Słoweniec, dwóch Austriaków. Oto skład podium noworocznego konkursu, rozegranego, jak nakazuje tradycja, na Wielkiej Skoczni Olimpijskiej w Garmisch-Partenkirchen. Jak ci trzej zawodnicy skomentowali swoje występy?
 
- To zwycięstwo wiele dla mnie znaczy. To bardzo miło znów tu być. Najpierw wygrana w Oberstdorfie, teraz W Garmisch-Partenkirchen. Niesamowita sprawa. Mam nadzieję, że dalej będzie mi szło tak dobrze. Chcę się cieszyć chwilą - tak lider pucharu świata i Turnieju Czterech Skoczni skometował swoje kolejne, imponujące zwycięstwo.  Bo jeśli po pierwszej serii wydawało się, że Jan Hörl będzie mógł nawiązać wyrównaną walkę z będącym w kosmicznej formie Prevcem, to złudzenia prysły w finale.

 

- Wciąż pytacie mnie o mój sekret. Mój sekret to bycie konsekwentnym, wytrwałym i pracowitym każdego dnia minionego lata. Od kwietnia do pierwszego dnia sezonu zimowego. I ciężka praca, by poprawiać się z dnia na dzień. Z boku może to wyglądać tak, że wszystko przychodzi mi łatwo. Ale wcale tak nie jest. Przecież kibice widzą tylko konkursy i zwycięstwa, nie widzą wszystkiego, co do nich prowadzi. Wstaję o siódmej rano, zaczynam żmudne przygotowania. Trzeba ustawić ciało i umysł w stan całkowitego skupienia. Tylko tak można się świetnie spisać na skoczni - podkreślił zwycięzca konkursu.
 
Gdy jakiś skoczek wygrywa dwa pierwsze konkursy Turnieju, a szczególnie w tak przekonującym stylu, naturalnie pojawia się pytanie o to, czy ma na oku wygranie wszystkich czterech. - Czy chciałbym pójść w ślady Svena Hannawalda, Kamila Stocha i Ryōyū Kobayashi? W tej chwili w głowie mam tylko jedno. Tylko to, co powinno tam być. Tym czymś jest porządek. Muszę się skupić na tych elementach, które sprawiają, że w tej chwili tak świetnie mi idzie. Na ego nie ma tej chwili miejsca - podkreślił Słoweniec.
 
Drugie miejsce zajął dziś Jan Hörl. To jego drugie podium tej zimy. Tę samą pozycję zajął na inauguracji w Lillehammer. W Oberstdorfie Austriacy mieli na podium jednego zawodnika, w Ga-Pa już dwóch.

- To fantastyczny początek Turnieju, taki, na jaki wszyscy mieliśmy nadzieję. Teraz już nikt nie powie, że Austriacy nie lubią tej skoczni. Oczywiście Krafti jak zwykle miał tu ciężko. A tak ogólnie, jesteśmy silnym zespołem. Napędzamy się nawzajem. Teraz czeka nas Innsbruck, jedziemy do domu. Dobrze znamy tę skocznię. W zeszłym roku zajęliśmy tam całe podium. Zatem wszyscy jesteśmy pozytywnie nastawieni i gotowi do ataku - powiedział po konkursie skoczek ze Schwarzach im Pongau.

Jan został zapytany o to, czy da się pokonać Domena Prevca. - To zawsze jest problem, gdy komuś wszystko wychodzi. Jak tu nadgryźć takiego gościa? A może właśnie u siebie, na swojej domowej skoczni? Musimy skakać jak najlepiej i wywierać na niego presję. Może w ten sposób uda nam się go zepchnąć z kursu? W tej chwili wygląda tak, jakby wszystko przychodziło mu bez najmniejszego trudu. Automat. Może uda nam się doskoczyć do jego poziomu. Wtedy znacznie znów myśleć o popełni błąd.

Jeden z dziennikarzy zauważył, że i Jan wygląda tak, jakby wszystko przychodziło mu coraz łatwiej. - Oj tak, nastąpiła duża poprawa. Jeszcze nie jestem całkiem wyluzowany. Ale dobre skoki zdarzają mi się coraz częściej. Mam nadzieję, że razem z tym spokojem przyjdzie też naturalność w wykonywaniu skoków. To mój cel na następne etapy tego Turnieju. Jeśli chodzi o dziś, to jestem przeszczęśliwy. Znów, na podium, wow! Oddałem fantastyczny skok w pierwszej serii. Drugi na moje czucie też był bardzo dobry. Aczkolwiek na pewno miałem wtedy gorsze warunki. Tak czy owak, jest podium. Myślę, że Domen zauważy, że Austriacy czy Niemcy depczą mu po piętach. Może to go trochę zdenerwuje. Teraz wracamy do domu. Słyszałem, że Bergisel jest już wyprzedana. Kocioł Czarownic będzie głośny! Uwielbiam tam skakać. Już wiem, że atmosfera będzie fantastyczna. A jakie będą moje skoki? Cóż, przekonamy się.

 
Warto przytoczyć tu ciekawostkę. Hörl zakończył dziś intrygującą serię - przez ostatnie trzy lata zajmował w Garmisch-Partenkirchen piąte miejsce.
 
Na ostatnim stopniu podium stanął Stephan Embacher, który oddał najdłuższy skok konkursu 141,5 metra. To o 4 metry krócej, niż ustanowiony przez niego wczoraj rekord skoczni, ale młody Austriak podtrzymuje passę imponujących lotów.  - Jak wspominałem przed kwalifikacjami, naprawdę lubię tę skocznię. I mogłem to potwierdzić. Oddałem tu trzy rewelacyjne skoki. To były dwa bardzo przyjemne dni. Bardzo miło jest rozpocząć w ten sposób nowy rok. 

Identycznie jak w tym konkursie - Hörl zajmuje w klasyfikacji Turnieju drugie miejsce a Embacher trzecie.  - Super sprawa. Nakręcamy się i motywujemy nawzajem. Troszkę awansowałem w klasyfikacjach. Mam nadzieję, że będziemy się tak nawzajem motywować aż do szczytu. Teraz czekają nas zawody w Austrii. Innsbruck, czy Bischofshofen, jak już się staje na podium, to potem wszędzie się człowiekowi dobrze skacze. Z niecierpliwością czkam na kolejne konkursy - zakończył młody austriacki skoczek.