Warunki atmosferyczne przyczyną dyskwalifikacji Zajca? Zaskakująca linia obrony Słoweńców
Dwa konkursy Turnieju Czterech Skoczni i dwie dyskwalifikacje dla Timiego Zajca. Za to samo wykroczenie. W obu przypadkach słoweński skoczek miał za długą nogawkę kombinezonu. Jak możliwe, że doszło do tak kuriozalnych sytuacji? Słoweńcy mają swoje wytłumaczenie tego zdarzenia.
- Zajc używał tego kombinezonu, ponieważ spełniał wszystkie wymagania przed zawodami. Nasze pomiary są wykonywane codziennie i były zgodne z przepisami. Trudno powiedzieć, skąd biorą się różnice między naszymi a oficjalnymi pomiarami. Najprawdopodobniej zmiana powierzchni kombinezonu jest wynikiem warunków atmosferycznych lub czynników naturalnych, takich jak wilgotność i temperatura - uważa Gorazd Pogorelčnik, szef sekcji skoków narciarskich i kombinacji norweskiej Słoweńskiego Związku Narciarskiego (SZS), a podobny punkt widzenia prezentuje trener Słoweńców, Robert Hrgota, który odwołał się od decyzji kontrolerów sprzętu, ale bezskutecznie.
Jakie były kulisy dyskwalifikacji Zajca? Opisał je Jakub Balcerski z portalu Sport.pl. Okazuje się, że Mathias Hafele zaskoczył zawodników niecodziennym ruchem, dokonując kontroli wyjątkowo na górze skoczni, gdzie zazwyczaj sprawdza się tylko obecność czipów i wysokość krocza.
- Chciałem zaskoczyć zawodników i sztaby - powiedział Hafele. - Nie było konkretnego powodu, dla którego to zrobiłem, nie miałem pretekstu. To był mój pomysł, chciałem sprawdzić, co wydarzy się w takim wypadku. Mieliśmy możliwości, więc podjąłem taką decyzję. Kontrolowaliśmy głównie długość nogawek, ale w kilku przypadkach sprawdziliśmy też buty. Reakcje zawodników? Pewnie, że byli zaskoczeni. Cóż, spodziewałem się tego. Nie mogliśmy im przecież tego zapowiedzieć, wtedy cały ten ruch nie miałby sensu - mówił kontroler sprzętu.
W niemieckich mediach pojawiły się głosy krytyki dotyczące zachowanie Zajca. W język nie gryzł się m.in. Martin Schmitt. - Uważam, że to bezczelne zachowanie. W Oberstdorfie trochę mi go było żal. Ale nie mam absolutnie żadnego zrozumienia dla tego, co się tutaj wydarzyło - grzmiał były niemiecki skoczek. Według niego Zajc sam sprowokował takie a nie inne zachowanie kontrolerów swoim wpisem na Instagramie, w którym ironicznie dał do zrozumienia, że w Ga-Pa również rozciągnie swój kombinezon. - Jego żart sprawił, że kontroler pomyślał sobie dzisiaj: "No dobrze, sprawdzimy Cię tym razem przed skokiem, a nie po nim - uważa Schmitt.