Stoch dwudziesty w Ga-Pa. „Te skoki były w porządku”
Z grona reprezentantów Polski tylko dwóch skoczków zachowało szansę na oddanie kompletu skoków w ramach 74. Turnieju Czterech Skoczni. Oprócz Kacpra Tomasiaka jest to Kamil Stoch, który w miniony czwartek pożegnał się sportowo z Garmisch-Partenkirchen, a do Innsbrucku udał się jako 19. zawodnik niemiecko-austriackiej imprezy.
Trzykrotny mistrz olimpijski w Nowy Rok zamknął drugą dziesiątkę – po dwóch 129-metrowych lotach na Grosse Olympiaschanze. W systemie KO pokonał Jewhena Marusiaka z Ukrainy.
– Powiedziałbym, że to był dobry i solidny dzień pod względem pracy, natomiast ogólnie miałem trochę gorsze poczucie niż w dzień kwalifikacyjny. Czasem tak jest, że masz dobry dzień i potrzebujesz mniej koncentracji czy wysiłku, żeby coś wyszło, a innym razem musisz włożyć więcej energii w to, żeby coś było dobre, a i tak jest średnie. Mam świadomość, że ten dzień był gorszy od poprzedniego, ale jakościowo jest w porządku. Zadowala mnie – zaznacza 38-latek.
Dzień wcześniej Stoch wywalczył 9. miejsce w sylwestrowej serii kwalifikacyjnej.
– Nikt mi tego nie dał. Skoczyłem dobrze i znalazłem się w czołowej „10”. W Nowy Rok miałem gorszy dzień i byłem w drugiej dziesiątce, ale wszystko jest w porządku. Jestem zadowolony ze skoków i pracy, którą wykonałem. Cieszę się, że dwukrotnie podczas zawodów miałem okazję zaprezentować się przed takim tłumem, w takich zawodach. Trzymałem się ściśle planu, przez wszystkie trzy serie. Te skoki były w porządku. Były na pewnym poziomie, bardzo porównywalne. Zresztą odległości też były bardzo podobne – dodaje zawodnik prowadzony przez Michala Doležala.
Stoch na półmetku 74. TCS jest dziewiętnasty.
– W Turnieju, jeśli nie walczysz o trzy czołowe lokaty, reszta jest nagrodą pocieszenia. Nie chcę źle zabrzmieć, bo zawsze jest o co walczyć. Jak nie walczysz o zwycięstwo czy podium, to można walczyć o udany skok, dobre pokazanie się przed publicznością czy dla siebie o każdy punkt. Bardziej chcę oddawać dobre skoki, możliwie najlepsze w danym momencie, zrobić konkretną rzecz i po ludzku ucieszyć się z tego, gdzie jestem i co robię. Po to, żeby pożegnać się z kibicami i danym miejscem w dobry sposób – tłumaczy.
Dla trzykrotnego zdobywcy Złotego Orła był to ostatni noworoczny konkurs w karierze.
– Mi to zawsze odpowiadało. Niektórzy budzą się… w różnym nastroju w Nowy Rok <śmiech>. Ja się budzę zazwyczaj wypoczęty, w dobrym nastroju i bawię się na skoczni. W Garmisch-Partenkirchen było super i cieszę się, że tu byłem – podsumowuje.
Korespondencja z Garmisch-Partenkirchen