Tomasiak po pewnym awansie do konkursu w Innsbrucku: „Skok kwalifikacyjny trochę mi nie wyszedł”
Kacper Tomasiak po raz kolejny pewnie awansował do konkursu głównego 74. Turnieju Czterech Skoczni. Niespełna 19-letni skoczek z Bielska-Białej osiągnął w kwalifikacjach w Innsbrucku odległość 119,5 metra i zajął 19. lokatę.
Debiutujący w tym sezonie podczas Turnieju Czterech Skoczni Tomasiak przystępował do austriackiej części tej imprezy jako dziewiąty zawodnik klasyfikacji generalnej – po zajęciu 14. lokaty w Oberstdorfie oraz 8. miejsca w Garmisch-Partenkirchen.
Podczas treningów w Innsbrucku Polak znów zaprezentował bardzo dobrą dyspozycję, zajmując w obu seriach odpowiednio 14. oraz 10. lokatę. W kwalifikacjach Bielszczanin pofrunął na odległość 119,5 metra, co dało mu ostatecznie 19. miejsce.
Czy aktualnemu liderowi polskiej kadry udało się zatem „rozgryźć" skocznię Bergisel?
– Myślę, że tak. Może ten skok kwalifikacyjny trochę nie wyszedł, ale myślę, że to bardziej mój błąd, niż takie niedopasowanie do skoczni – skomentował reprezentant Polski.
Oceniając swój skok w kwalifikacjach, Tomasiak przyznał m.in., że problemem było to, iż zaczął tę próbę ze zbyt wysokiej pozycji na progu, przez co w końcowej fazie lotu brakowało mu już prędkości. Jedenasty skoczek klasyfikacji generalnej Pucharu Świata podkreślił również, że ważny w kontekście nabrania nowych sił był dla niego dzień odpoczynku od skoków, jaki miał miejsce po konkursie w Garmisch-Partenkirchen.
– Udało się fajnie odpocząć i nabrać trochę takiej energii. Jeszcze jej trochę tam zostało, więc myślę, że przydał mi się taki jeden dłuższy dzień odpoczynku – mówił m.in. Tomasiak.
Reprezentant Polski był również pytany o to, czy odczuwa już fizyczne trudy rywalizacji w Turnieju Czterech Skoczni: – Może trochę tak, chociaż dzisiaj jeszcze w miarę dobrze się czuję po tym wczorajszym, wolnym dniu. Jednak myślę, że jeszcze uda się jakoś dotrwać do końca tego Turnieju.
Na koniec rozmowy z mediami Tomasiak otrzymał także m.in. pytanie dotyczące charakterystycznego przeciwstoku na skoczni Bergisel, oraz o to, czy wobec pewnych problemów przy wyhamowaniu lub na odjeździe, które mieli w sobotę skoczkowie, na obiekcie w Innsbrucku należy zachować do końca pełną koncentrację.
– Myślę, że na każdej skoczni trzeba zachować tę koncentrację. Nie wydawało mi się, żeby tutaj było jakoś dużo trudniej, niż na innych skoczniach. Choć rzeczywiście troszeczkę było twardo, ale nie jakoś przesadnie mocno – stwierdził polski skoczek.
Podczas niedzielnego konkursu Tomasiak będzie rywalizował w serii KO w parze z innym reprezentantem Polski – Maciejem Kotem, który zakończył kwalifikacje na 32. pozycji. Rywalizacja tych skoczków w pierwszej serii zawodów na Bergisel będzie zarazem 25. „polskim pojedynkiem" w jednej parze zawodów Turnieju Czterech Skoczni w historii. Początek zmagań w Innsbrucku o godz. 13:30.
Korespondencja z Innsbrucku, Dominik Formela