Kacper Tomasiak: „Mam jasny plan na każdy skok”
Kacper Tomasiak zanotował kolejny znakomity występ, zajmując dziś na skoczni Bergisel w Innsbrucku ósme miejsce. Skoczek z Bielska-Białej zajmuje plasuje się obecnie na dziesiątej pozycji w Turnieju Czterech Skoczni i jedenastej w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata.
O Kacprze Tomasiaku mówi się, że jest osobą, na postawę której nie wpływają w najważniejszych momentach żadne czynniki zewnętrzne. Skoczek potwierdza tę opinię: - Tak, myślę, że potrafię się nie przejmować różnymi rzeczami dookoła i skupić się na tym, co mam zrobić i skakać tak, jak potrafię najlepiej. Mam zazwyczaj jasny plan na każdy skok, więc nie jest tak, że się jakoś bardzo mocno gubię. Nawet kiedy w przeszłości mi nie szło, wiedziałem, gdzie tkwi problem i jak go naprawić i po jakimś czasie było lepiej.
Jak młody polski skoczek ocenia swoje dzisiejsze próby konkursowe? - W każdym dzisiejszym skoku pojawiały się jakieś błędy, w tym ostatnim też nie było idealnie, ale ogólnie wyszło bardzo dobrze, więc jestem zadowolony z tego, jak się spisałem dzisiaj. W pierwszej próbie wyszedłem za wąsko nartami z progu i były one za blisko siebie, a w drugiej serii przy odbiciu góra za bardzo popracowała, choć też nie tak bardzo jak we wczorajszych kwalifikacjach, więc nie miało to aż takiego dużego wpływu na metry.
Na czym Kacper skupiał się razem z trenerem po dniu kwalifikacyjnym? - Po wczorajszym dniu dostrzegliśmy rezerwy na najeździe, przed samym progiem trochę mnie przeciskało do przodu i potem nie mogłem się aż tak dobrze odbić. Dzisiaj udało się tego przypilnować, żeby to się nie pojawiało i już te skoki na progu były bardzo dobre.
Wśród kibiców na platformach internetowych rozgorzała dyskusja na temat prawidłowości pomiaru drugiego skoku Tomasiaka. Wielu widzów odniosło wrażenie, że w rzeczywistości skok był dłuższy niż 127 metrów, jakie zmierzono Polakowi. - Nie zwracałem uwagi na to, czy to było pół metra dalej czy bliżej. Aż tak się na tym nie skupiam. Gdyby przeskoczyć wszystkich o pięć metrów, to nie byłoby opcji, żeby coś źle zmierzyli. Ja mam przyjść na skocznię i skakać, a nie wykłócać się. Tym niech się zajmą inni - ucina reprezentant Polski.
Jakie wrażenie zrobiła na Tomasiaku skocznia w Innsbrucku? - Skocznia Bergisel mi się w miarę podoba, w moim odczuciu obiekt był lepszy od tych niemieckich. Jeśli chodzi o Bischofshofen i ten płaski najazd to przypomina mi się K-70 w Harrachovie. Tam mi się akurat dobrze skakało, choć było to bardzo dawno temu.
Korespondencja z Innsbrucku, Dominik Formela