Forfang podważa wyjaśnienia Polaków po aferze smarowej. „Nie sądzę, by to był przypadek”
Do afery dotyczącej dyskwalifikacji Pawła Wąska postanowili się odnieść Norwegowie. Johann Andre Forfang w rozmowie z dziennikiem Dagbladet otwarcie zakwestionował tłumaczenia polskiego sztabu dotyczące obecności fluoru na nartach naszego zawodnika. Problem w tym, że te zarzuty padają z ust reprezentanta kraju, który jeszcze niedawno sam mierzył się z głośnym skandalem sprzętowym.
Forfang nie daje wiary ani teorii o wadliwej partii smaru, ani sugestiom o zanieczyszczeniu sprzętu.
- Naprawdę nie wierzę. To na pewno nie był sabotaż. Były tam spore ilości fluoru, to nie była śladowa zawartość. Nie sądzę, by to był przypadek - stwierdził Norweg.
W jego opinii sprawa jest jednoznaczna, a wyjaśnienia Polaków niewiarygodne. Jednocześnie sam Forfang przypomniał o wydarzeniach z ubiegłego sezonu, gdy on oraz Marius Lindvik zostali przyłapani na stosowaniu nieprzepisowych, usztywniających nitek w kombinezonach podczas mistrzostw świata w Trondheim. Po tym zdarzeniu obaj zawodnicy zostali zawieszeni na trzy miesiące, mimo że - jak sami podkreślali - nie mieli wiedzy o modyfikacjach sprzętu. Norweg stawia więc pytanie o różnice w traktowaniu obu przypadków.
- Jaka jest różnica między sztywnymi nitkami a przyłapaniem na fluorze na nartach? Dlaczego jedno oznacza dyskwalifikację, a drugie zawieszenie? To kolejny przykład na to, że świat nie jest sprawiedliwy - ocenił.
Trudno nie zauważyć, że logika tej wypowiedzi działa również w drugą stronę. W obu przypadkach zawodnicy deklarowali brak świadomości naruszenia przepisów, a odpowiedzialność spadała na zaplecze sprzętowe. W przypadku Pawła Wąska mowa jednak o pierwszym w historii skoków narciarskich wykryciu fluoru, bez jakiegokolwiek precedensu, a sprawa od początku była transparentnie wyjaśniana we współpracy z FIS.
Forfang przyznał, że kontrole poziomu fluoru w smarze narciarskim nie są wykonywane na każdych zawodach Pucharu Świata.
- Nie w każdy weekend, ale robią to regularnie. Nie pamiętam, kiedy ostatnio to było testowane - chyba w Wiśle - powiedział.