Strona główna • Puchar Świata

Półmetek sezonu. Pertile o sprzęcie, łączeniu kalendarzy i turniejowych awariach

Tuż przed finałem 74. Turnieju Czterech Skoczni doszło do spotkania Sandro Pertile z przedstawicielami mediów. Dyrektor Pucharu Świata zabrał głos w sprawach sprzętowych czy postępującej wymiany pokoleniowej w stawce skoków narciarskich. Nie zabrakło też pytań o zapowiadane łączenie kalendarzy Pucharu Świata kobiet i mężczyzn, a także wątku licznych awarii wind podczas niemiecko-austriackiej imprezy. Włoch odniósł się też do nadchodzących igrzysk olimpijskich.

Sprzęt pod lupą. Tak FIS odbudowała system po aferze w Trondheim

– Zacznę od jednego z najbardziej wrażliwych tematów, sprzętu. Wszyscy pamiętamy sytuację w Trondheim i oczywiście był to mroczny dzień dla naszego sportu. W tamtym momencie mieliśmy dwie możliwości: albo się załamać, albo ciężko pracować, żeby się podnieść. Droga była naprawdę długa. Długie noce, długie dni, dużo myślenia, jak wyjść z tej sytuacji. Pierwszym krokiem było pełne zrozumienie problemu, dlatego zatrudniliśmy wysokiej klasy specjalistę do naszego zespołu. Bardzo się cieszymy, że od kilku miesięcy jest z nami Mathias Hafele. Bardzo poprawiliśmy poziom systemu kontroli sprzętu.

– Mathias jest jednak tylko jedną z osób w zespole. Chciałbym również podkreślić świetną pracę Juergena Winklera. Mają różne kompetencje, ale doskonale się uzupełniają. Wraz z nimi mamy też grupę ludzi, którzy są stale szkoleni i wciąż pracują nad tym, by jak najlepiej realizować kontrole sprzętu. W pierwszej części lata wykonaliśmy ogromną pracę nad przeglądem przepisów, ich uproszczeniem i poprawą jakości procedur. Dużo czasu poświęciliśmy na spotkania z zespołami, żeby jasno powiedzieć, czego oczekujemy, a czego nie chcemy widzieć. Efekty pojawiły się bardzo szybko i cały czas pracujemy nad stworzeniem równych warunków dla wszystkich zawodników. Wprowadziliśmy kilka bardzo ważnych kroków.

– Przedkonkursowy proces kontroli sprzętu to dla nas bardzo pracochłonny moment. Potrzebujemy co najmniej 15 minut na każdy kombinezon. To także inwestycja ze strony zespołów, bo zawodnicy muszą stawić się przed kontrolerem, zanim kombinezon zostanie przekazany do sprawdzenia. To jednak pozwala później oszczędzić dużo czasu podczas kontroli na zawodach. Zwiększyliśmy również liczbę kontroli. To zasługa świetnej pracy całego zespołu sprzętowego. Zwykle mamy co najmniej trzech kontrolerów na zawody, a gdy są razem kobiety i mężczyźni, to nawet sześciu lub siedmiu.

– Jak widać, jesteśmy w dużo lepszej sytuacji niż wcześniej. Liczba dyskwalifikacji jest stabilna, ale przy znacznie większej liczbie kontroli to dobry znak. W tym sezonie wprowadziliśmy też system żółtych i czerwonych kartek. System działa dobrze, mamy pełną przejrzystość na listach startowych i stale śledzimy trendy. Oczywiście zdarzają się szczególne sytuacje, jak w przypadku Timiego Zajca na Turnieju Czterech Skoczni, gdzie mamy tylko jeden konkurs w danym miejscu, ale generalnie system funkcjonuje dobrze — zarówno w Pucharze Kontynentalnym, jak i na poziomie FIS Cup.

– Chcę też jasno powiedzieć, że podczas kontroli staramy się wspierać zawodników, a nie działać przeciwko nim. Jeśli coś się nie zgadza, sprawdzamy to dwa razy, żeby nie popełnić błędu. Proces działa jednak poprawnie.

Półmetek olimpijskiej zimy

– Co do pierwszej połowy sezonu, mieliśmy do tej pory dużo szczęścia do pogody. Po stronie mężczyzn tylko jeden dzień był ekstremalnie trudny — niedziela w Ruce. Próbowaliśmy ratować konkurs, ale wiatr był zbyt silny. Od razu rozpoczęliśmy proces przeniesienia zawodów, zastąpi je konkurs w Lahti. Zawody kobiet również przebiegają dobrze.

– Sportowo mamy bardzo ciekawy sezon. Są obecnie zawodnicy wyraźnie mocniejsi od reszty. Domen Prevc u mężczyzn i Nika Prevc oraz Nozomi Maruyama u kobiet, ale w każdym konkursie pojawiają się niespodzianki, nowi zawodnicy wchodzą do czołowej „10” czy czołowej „20”. Wiele narodów jest widocznych, co jest bardzo ważne dla rozwoju sportu. Da się dostrzec, że jesteśmy w trakcie zmiany pokoleniowej. Straciliśmy kilku wielkich zawodników. Mam na myśli Petera Prevca, Daniela-Andre Tande, Markusa Eisenbichlera, Michaela Hayboecka czy Stephana Leyhe. Kolejni zawodnicy już zapowiedzieli zakończenie kariery, jak Kamil Stoch czy Manuel Fettner. Jednocześnie pojawiają się młodzi zawodnicy, którzy będą gwiazdami w przyszłości.

Igrzyska tuż, tuż..

– Kilka słów o igrzyskach Milano-Cortina. Obiekty są przygotowywane zgodnie z planem, produkcja śniegu trwa, wioska olimpijska jest niemal gotowa, rośnie zainteresowanie igrzyskami. Obecnie 16 krajów u kobiet i 21 krajów u mężczyzn ma wstępne kwalifikacje olimpijskie. Łącznie są to 22 państwa. To duży sukces. 18 stycznia kończy się okres kwalifikacyjny, więc napięcie rośnie.

Połączenie kalendarzy kobiet i mężczyzn odłożone w czasie

– Jeśli chodzi o skoki kobiet, od wiosny odpowiadam za tę dyscyplinę. Nauczyliśmy się wiele i dziś wiemy, że wspólny kalendarz dla kobiet i mężczyzn wymaga jeszcze czasu. Kalendarz sezonu 2026/27 nie będzie taki sam dla mężczyzn i kobiet. Zainteresowanie i uwaga mediów jednak rosną i to dla nas kluczowy priorytet. Temat Turnieju Czterech Skoczni dla kobiet jest blisko realizacji. Brakuje jednego formalnego kroku, który ma zostać zatwierdzony na posiedzeniu rady. Dzień po oficjalnym zatwierdzeniu planujemy spotkanie z organizatorami wszystkich czterech konkursów, federacjami, agencją marketingową i telewizją. Najpierw ustalimy liczbę zawodniczek i zawodników, potem czas treningów, kwalifikacji i konkursów. W ciągu kilku tygodni powinniśmy mieć pierwszą wersję harmonogramu.

– Normalne skocznie? Na razie, przynajmniej w przyszłym sezonie, te obiekty pozostaną w kalendarzu. W styczniu kobiety rywalizują w Villach, Ljubnie, a potem ruszają na azjatyckie tournée do Japonii oraz Chin, co jest bardzo ważne dla globalnego rozwoju sportu. Później spotkamy się znów w Willingen, gdzie odbędzie się ostatni mikst przed igrzyskami. Mężczyźni po Turnieju jadą do Zakopanego, gdzie dojdzie do testu formatu duetów przed igrzyskami. Potem czeka ich lot do Sapporo.

Wielogodzinny pobyt na skoczni przy wspólnych zawodach kobiet i mężczyzn

– Wszyscy zdajemy sobie sprawę, i mówię tu nie tylko o sobie, że jesteśmy profesjonalistami i jeśli trzeba pracować 15 godzin, to nie jest problem. Ale mamy też przepisy dotyczące czasu pracy, a do tego wielu wolontariuszy, którzy nie mogą pracować po 20 godzin. Nie chcemy ich „zajechać”. Chcemy, żeby mieli z tego radość. Kiedy jesteśmy razem, korzystamy z tego, że media i kibice są obecni na obu zawodach, co pomaga promować skoki kobiet. Z drugiej strony, właśnie dlatego musimy teraz zwolnić tempo łączenia kalendarzy, bo gdy kobiety są same w danym miejscu, często dostają więcej uwagi. Musimy dopracować harmonogram. W przyszłości potrzebujemy bardziej zwartego programu. Na przykład zawodów kobiet i mężczyzn zamkniętych w około pięciu godzinach, ale to oznacza zmniejszenie liczby skoków w ciągu dnia. Nie wykluczam zmniejszenia liczby zawodników. Wciąż się uczymy i analizujemy, więc decyzje zapadną przed wiosennymi spotkaniami FIS.

Zawody na tymczasowych skoczniach i format High Five

– Jeśli chodzi o tymczasową skocznię, niestety nie mam dziś żadnych nowych informacji. Projekt istnieje, ale potrzebujemy kogoś, kto będzie gotów go sfinansować. Jeśli chodzi o nowy format testowany latem, High Five, osobiście jestem z niego zadowolony. Oczywiście musimy jeszcze popracować nad jego komunikacją i czytelnością, zwłaszcza w grafice telewizyjnej, ale widzę w nim ciekawe elementy. Możliwe, że zobaczymy go w sezonie 2026/27.

Awarie wind podczas Turnieju Czterech Skoczni

– To sprawa bardziej do ekspertów od wind niż do mnie. Chciałbym jednak spojrzeć na tę sytuację z przeciwnej perspektywy. Uważam, że w każdych zawodach, w których mieliśmy pewne trudności, byliśmy w stanie nimi zarządzić. I jednym z najlepszych przykładów dla mnie nie jest bezpośrednio Turniej Czterech Skoczni, lecz przede wszystkim Engelberg. Tam mieliśmy bardzo długą pierwszą serię i dzięki całemu wsparciu ze strony personelu FIS, lokalnego komitetu organizacyjnego oraz zespołów, które odegrały ważną rolę, udało nam się zrobić przerwę trwającą 13 minut. Myślę, że jest to prawdopodobnie najkrótsza przerwa między dwiema seriami w historii skoków narciarskich.

– Tutaj mieliśmy niestety trzy przypadki problemów z wyciągiem, ale we wszystkich trzech przypadkach nie miało to wpływu na przebieg zawodów. Wszyscy zawodnicy byli na starcie. Tak więc w życiu nie zawsze wszystko działa i po prostu trzeba się dostosować do sytuacji.