Paweł Wąsek przygnębiony po finałowych zawodach TCS. „Walczyłem do końca, żeby poprawić te skoki"
Finałowe zawody 74. Turnieju Czterech Skoczni w Bischofshofen nie zakończyły się szczęśliwie dla Pawła Wąska. Skoczek z Ustronia przegrał pojedynek w parze KO z Maciejem Kotem i odpadł z dalszej rywalizacji po pierwszej serii, zajmując 39. miejsce.
Ostatnie dni nie są udane dla reprezentanta Polski. Po przyzwoitym konkursie w Oberstdorfie, gdzie był 28., znacznie gorzej wiodło mu się w kolejnych zawodach niemiecko-austriackiego turnieju. W Garmisch-Partenkirchen zajął 35. lokatę, natomiast w Innsbrucku został zdyskwalifikowany po kwalifikacjach z powodu przekroczenia dopuszczalnej normy fluoru w smarze do nart. Podczas zmagań w Bischofshofen, Wąsek osiągnął w pierwszej kolejce 119,5 metra, jednak przegrał pojedynek w parze KO z Maciejem Kotem (127,5 m) i zajął w całym konkursie 39. pozycję.
Po swoim występie w konkursie na skoczni im. Paula Ausserleitnera reprezentant Polski nie krył braku zadowolenia z prezentowanych skoków.
– Walczyłem do końca i w Innsbrucku też chciałem wykorzystać, że z własnych chęci jechałem jako przedskoczek. Do końca walczyłem tu o to, żeby poprawić te skoki, a co telewizja widzi, to już niestety nie mój problem – przyznał m.in. Wąsek.
Ósmy zawodnik Turnieju Czterech Skoczni z sezonu 2024/25 sprawiał wrażenie mocno przygnębionego z powodu skoków, które prezentuje w ostatnim czasie: – O ile przed skokiem wydaje mi się, że mamy plan i może to w końcu zadziałać, o tyle kolejny skok, w którym po prostu ląduję blisko i wiem, że po raz kolejny nie zadziałało, dobija coraz bardziej. I ze skoku na skok jest to coraz bardziej frustrujące.
Czy polski skoczek ma świadomość tego, jakie elementy w jego skokach funkcjonują prawidłowo, a które nie?
– No właśnie, nie mam w ogóle czucia. Lądując, nie mam pojęcia, co nie zagrało i dlaczego – ocenił krótko skoczek z Ustronia.
Już wkrótce odbędą się zawody Pucharu Świata w Zakopanem, które mogą okazać się także kluczowe dla Wąska w kontekście walki o jedno z miejsc w polskiej kadrze na zimowe igrzyska olimpijskie w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo. Jakie są plany 26-letniego skoczka na najbliższe dni?
– Teraz po prostu chcę wrócić do domu, chwilę odpocząć – przede wszystkim mentalnie odpocząć, a później wrócić do roboty – zakończył Wąsek.
Korespondencja z Bischofshofen, Dominik Formela