Skład na Zakopane? Trener Maciusiak: „Prawdopodobnie ta sama piątka, co tutaj”
Turniej Czterech Skoczni był dla polskiej kadry wymagającym i pełnym zmiennych nastrojów sprawdzianem. Jak podkreśla trener Maciej Maciusiak, ma już w głowie nakreślony skład na zbliżający się weekend Pucharu Świata w Zakopanem, choć nie ogłosił jeszcze ostatecznej decyzji.
- To był bardzo ciężki turniej. Dużo włożonej energii, pracy, kombinowania, próbowania. Różnie to wyglądało u poszczególnych zawodników. Natomiast dobre zakończenie Maćka Kota na pewno jest pozytywem, z którym wyjeżdżamy stąd do Zakopanego - podsumował szkoleniowiec.
Najbardziej stabilnym punktem polskiej reprezentacji podczas TCS był Kacper Tomasiak, który zakończył turniej na 12. miejscu.
- Bardzo dobry turniej w jego wykonaniu. Dwunaste miejsce, czyli blisko czołowej dziesiątki. W Bischofshofen już od treningów radził sobie dobrze. W konkursie były dwa różne skoki. Pierwszy ze zbyt wczesnym, drugi ze zbyt późnym wybiciem - ale lądował cały czas w to samo miejsce - zauważył Maciusiak.
Trener nie ukrywał, że obecnie w trudnym momencie - głównie mentalnie - znajduje się Paweł Wąsek.
- Paweł jest sponiewierany psychicznie. Skoki na progu nie wyglądają źle, ale brakuje prędkości najazdowej, a to u niego rzadkość. Widać usztywnienie, szczególnie po wyjściu z progu. Na pewno potrzebuje spokoju, choć czasu mamy bardzo mało - zaznaczył.
W kontekście Kamila Stocha szkoleniowiec mówił o solidnym zakończeniu turnieju, choć cały TCS był w jego wykonaniu "w kratkę". Z kolei Dawid Kubacki - mimo poprawy w konkursowym skoku - wciąż jest daleki od optymalnej dyspozycji.
- To, co Dawid wyprawiał w serii próbnej, było bardzo nietypowe. W konkursie było lepiej, ale próg nadal nie oddaje tak, jak powinien - dodał.
Najważniejsze decyzje personalne mają jednak zapaść dopiero po piątkowym treningu w Zakopanem.
- Skład na Zakopane? Prawdopodobnie ta sama piątka, co tutaj, ale jeszcze tego nie potwierdzam. Mamy zgłoszony trening w piątek po południu i po nim będziemy mądrzejsi - powiedział wprost Maciusiak.
Jak zaznaczył trener, trening niekoniecznie będzie eliminatorem "zero-jedynkowym", ale da istotny obraz sytuacji, zwłaszcza że do rywalizacji dołącza Piotr Żyła, który ma intensywny plan treningowy.
- Piotrek skacze - oddał więcej skoków, niż normalnie. Skakał w Szczyrku, w Zakopanem. Teraz będzie miał jeszcze jedną sesję w czwartek w Wiśle i w Szczyrku oraz w piątek w Zakopanem. Poza tym trening motoryczny, ale oddał teraz więcej skoków, sporo testował. Z Piotrkiem zdecydujemy na spokojnie - na pewno nie będę go od razu ciągnąć na siłę na zawody.
Trening odbędzie się już na obiekcie przejętym przez organizatora Pucharu Świata.
- Trening jest zgłoszony. Skocznia przeszła już pod organizatora PŚ, mamy zgodę delegata technicznego i kierownika zawodów. Czy ten trening będzie "eliminatorem" w kontekście składu na PŚ w Zakopanem? Myślę, że nie. Zobaczymy. Zostało sześciu zawodników. Muszę zobaczyć Piotrka na skoczni. To będzie raczej luźny trening. Jedni oddadzą jeden-dwa skoki, inni więcej. Pogoda ma być fajna. Będzie też sporo zagranicznych ekip - na pewno Finowie, Władimir Zografski, zgłosili się również Japończycy - powiedział.
Szkoleniowiec odniósł się również do zarzutów, które pojawiły się w trakcie Turnieju Czterech Skoczni w kontekście rzekomego niedopilnowania terminów zgłoszeń treningów Dawida Kubackiego w Zakopanem. Wszystko to jest pokłosiem oświadczenia opublikowanego wspólnie przez Centralny Ośrodek Sportu i Polski Związek Narciarski.
- Nie chcę tego komentować, bo przerzucanie się oświadczeniami w internecie to nie jest dobra droga. W środowisku wszyscy wiedzą, jak to wyglądało - uciął temat.
Maciusiak jasno jednak wskazał, że problemem nie były decyzje sztabu, lecz realna dostępność obiektów.
- Jak trenerzy mają zgłaszać trening, skoro widzą, że skocznia w ogóle nie była przygotowana? Tu nawet nie chodzi o Wielką Krokiew. Ostatni trening był 23 grudnia, później obiekt wymagał dośnieżenia. Zapowiadano gotowość na 28 grudnia, ale do tego nie doszło - zdaje się, że skocznia została otwarta dopiero 2 stycznia. Zawody ORLEN Cup też zostały przeniesione, co samo w sobie wiele mówi. Pełny kompleks "Średnia Krokiew" jest czynny od dziś - wcześniej czynna była skocznia K-65 i mniejsze - wyjaśnił.
Trener nie ukrywał zmęczenia całego sztabu po półtora tygodnia pracy w trybie ciągłym.
- Jestem bardzo zmęczony. Ta chwila oddechu w domu jest potrzebna wszystkim - zawodnikom, sztabowi, dziennikarzom. A regeneracja przychodzi znacznie szybciej, gdy wyniki są bardzo dobre. Tego spokoju w tym turnieju niestety nie było - podsumował.
Korespondencja z Bischofshofen, Dominik Formela