Usłyszał, że zostały mu dwa lata życia. Minęło pięć. "Chorobę udało się zatrzymać"
Roger Ruud to jeden z najlepszych norweskich skoczków lat 80. - drugi zawodnik Pucharu Świata w sezonie 1980/81, drugi skoczek Turnieju Czterech Skoczni zimą 1981/82, triumfator dziewięciu pucharowych konkursów. W 2021 roku otrzymał diagnozę, która brzmiała jak wyrok - złośliwy nowotwór układu chłonnego.
Lekarz poinformował Ruuda, że zostały mu dwa lata życia. - Od tego czasu minęło już prawie pięć lat. Da się to leczyć, tak by opóźniać rozwój choroby - tłumaczy były skoczek. - Nigdy nie wiadomo, czy choroba znów nie przyspieszy. Żyję z rakiem, ale lekarzom udało się zatrzymać jego rozwój. Natomiast jako skutek uboczny choroby pojawiło się chroniczne zmęczenie. U mnie rozwinęło się to w chorobę przewlekłą, znacznie gorszą niż sam rak. Aby przetrwać dzień, muszę rozdysponować swoją energię. Uczymy się tego na terapiach i kursach. - mówi.
Dalsze leczenie Ruuda stanęło jednak pod znakiem zapytania. Kliniki, w których leczył się były skoczek straciły pozwolenie na prowadzenie rehabilitacji onkologicznej. - Wiele terapii onkologicznych jest wycofywanych z oferty. Centrum Rehabilitacji Ringen w Moelv to bardzo dobry ośrodek leczenia dla nas, pacjentów onkologicznych. Korzystałem z niego na zmianę z Rørøs. Obie placówki doskonale się uzupełniają, ale zamierzają zakończyć leczenie raka - tłumaczy Norweg.
W 1982 roku Ruud wygrał noworoczne zawody w Garmisch-Partenkirchen. Od kilku lat jest zapraszany przez organizatorów konkursu w Ga-Pa na konkurs Turnieju Czterech Skoczni, gdzie jest traktowany jak król. - Wyjazdy do Garmisch-Partenkirchen to jedna z rzeczy, które wciąż sprawiają mi przyjemność. To one mnie napędzają. Wiem, że po powrocie do domu będę leżał przez tydzień. Ale i tak warto.
W tym roku miał okazję porozmawiać z Sandro Pertile. - Sandro słucha i jest otwarty. Obiecuje, że przyjrzy się niektórym moim sugestiom. Skoki narciarskie muszą stać się łatwiejsze dla skoczków i widzów. Zobaczymy, czy coś się w tej sprawie zmieni - mówi Norweg.
Ruud ma ogólnie sporo uwag, do tego co aktualnie dzieje się w skokach. - Kontrolerzy sprzętu nie mogą oceniać ludzi na podstawie milimetra czy dwóch w kombinezonie. Zapominamy o przyjemności płynącej ze skoków narciarskich. Skoki narciarskie zostały przyćmione przez wszystko inne, co się dzieje dookoła. Nie o tym ludzie powinni rozmawiać. Powinni rozmawiać o skokach, ocenach stylu i lądowaniach. Nie potrzebujemy tego, co dzieje się teraz - uważa drugi zawodnik drugiej edycji Pucharu Świata.